Zmiana w sondażach jest, ale będzie chwilowa. Jakość rządów się bowiem nie zmienia, a brzytwa histerii medialnych już się tępi

Sondaż TNS OBOP dla programu "FORUM" w TVP potwierdza to, co można było przeczuwać - Platforma Obywatelska odrobiła straty i znowu prowadzi znacznie nad Prawem i Sprawiedliwością. I chociaż stare żartobliwe powiedzenie głosi, że jeden rok nie to wyrok, a jeden sondaż to nie tendencja, to tym razem pokuszę się o dość wyraziste wnioski.

Po pierwsze, kolejne sondaże zapewne potwierdzą osłabnięcie opozycji i pewne wzmocnienie władzy. Uderzenie medialne obozu władzy było bowiem potężne i dotarło głęboko. Okres ten potrwa około dwóch, trzech tygodni. Tyle trwa "medialna" pamięć społeczna.

Po drugie, warto zauważyć iż wbrew pozornemu oglądowi sytuacja wcale nie wróciła do tego co mieliśmy np. rok temu. Wówczas główna teza komentatorów brzmiała iż Prawo i Sprawiedliwość nie jest w stanie przekroczyć poparcia na poziomie 25 procent. Dziś widzimy, że przekroczyło tę barierę na stałe. Nawet jeśli szklany sufit poparcia dla opozycji nadal jest, to dużo wyżej.

Po trzecie, to zmiana chwilowa. Od dawna bowiem twierdzę, że słabnięcie władzy nie jest związane bezpośrednio z tragedią smoleńską. To ma znaczenie, ale kluczowa jest fatalna jakość rządów PO, odczuwanie ich skutków przez kolejne grupy społeczne. Nie ma powodu twierdzić, że to się zmieni. Można od tego na chwilę odwrócić uwagę, ale nic więcej.

Po czwarte, obóz rządowy i jego zaplecze medialne zmuszone są używać coraz mocniejszych środków by utrzymać przewagę.

Tym razem sięgnięto po pijarowskie wykorzystanie prokuratury (która tekst red. Gmyza powinna w świetle faktów potwierdzić!), po wszelkie dostępne znajomości i zależności ze światem mediów. Uruchomiono też najwyższy możliwy poziom histerii medialnej, z "zamachem stanu" i "kłamstwem smoleńskim równym oświęcimskiemu" na czele. Użyto brzytwy. Jak jednak wiadomo, gdy używa się jej zbyt często, gry próbuje się nią kosić trawę, z czasem się tępi. To jest ten przypadek. Fakt, że rozpętanie ostatniej kampanii, kolejnej trzydniówki nie zniosło PiS poniżej 30 procent, a według niektórych sondaży w ogóle go nie osłabiło, jest charakterystyczny.

Dziś wydaje się to trudne do uwierzenia ale naprawdę przyjdzie dzień gdy ludzie, może nie wszyscy, ale większość, mediom po prostu przestaną wierzyć. Jak w PRL w pewnym momencie przestali. Będą nadal oglądali i słuchali, ale ich umysły wyłączą nadawcom zdolność perswazyjną.

Ten moment jest bliski bo rozpięcie między codziennym doświadczeniem a przekazem narasta z każdym dniem. Czy młody człowiek, szukający pracy może dziś odnaleźć swój los w mediach? Ile czasu będzie wierzył, że tylko u niego jest źle, bo wszędzie wokół wszystko kwitnie?

Platforma coraz drożej musi też płacić za kupowany czas. Sama to zresztą wie, stąd Donald Tusk, przez lata udający oszczędnego, w ostatnim expose rzucił obietnicę wydania dziesiątków miliardów, ostatniej wyprzedaży majątku narodowego. Byle ludzie dali mu jeszcze chwilę, byle uwierzyli, że za kolejnym zakrętem naprawdę jest cud gospodarczy. A oligarchowie przestali atakować swoimi mediami - to pozwoli rozszabrować co się da.

Kolejnym razem, po kolejnych kompromitacjach władzy i wzroście opozycji dużo trudniej będzie powtórzyć ten manewr. Inna rzecz, że liderzy PiS powinni tę lekcję zapamiętać i zdawać sobie sprawę, ciągle i bez przerwy, że nie mogą działać emocjonalnie, zwłaszcza w momentach dużego napięcia, skupienia opinii publicznej. To wtedy najczęściej powstają błędy, wykorzystywane przez władzę. A opozycję każda wpadka kosztuje dużo więcej niż konkurentów.

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...