Relacja wPolityce.pl. Protest w Warszawie przeciwko GMO. "Czy Polak zawsze mądry po szkodzie?"

zdjęcia: M. Czutko
zdjęcia: M. Czutko

Przed ministerstwem rolnictwa, przed Sejmem RP i przed kancelaria premiera pikietowali przeciwnicy upraw GMO w Polsce.

Protestujemy po raz kolejny, bo mimo tego, że wychodzą na światło dzienne dowody, jak wielkim zagrożeniem jest GMO, wciąż nie mamy w Polsce zakazu takich upraw. Mimo, że minister rolnictwa obiecał, że taki zakaz wprowadzi. A w międzyczasie jest procedowana ustawa o nasiennictwie, w której są zapisy otwierające nas na uprawy GMO

- powiedziała Jadwiga Łopata z Międzynarodowej Organizacji Ochrony Polskiej Wsi, jedna z organizatorek protestu.

Manifestanci złożyli w kancelarii ministerstwa list otwarty z 50-cioma powodami, dlaczego należy zakazać uprawę GMO w Polsce po czym przeszli pod sejm, gdzie spotkali się z posłami i senatorami Prawa i Sprawiedliwości.

Jesteśmy śmietnikiem Europy, to zadziwiające jak ostatnio rząd PO-PSL przyspieszył z wprowadzeniem ustawy, która tak naprawdę zdejmie wszelkie ograniczenia w kwestii upraw GMO

- mówił przed sejmem Poseł PiS Krzysztof Ardanowski.

Przybyli do Warszawy rolnicy przekonywali, że uprawa żywności niemodyfikowanej, wbrew powszechnej opinii, wcale nie jest mniej wydajna.

Jesteśmy na to najlepszym przykładem, w moim gospodarstwie udaje się nawet wyhodować niemodyfikowaną soję. Uważamy, że nasze zdrowie i zdrowie następnych pokoleń jest warte tego, żeby głośno mówić o szkodliwości GMO. Znamy doświadczenia rolników, ze Stanów Zjednoczonych, gdzie GMO wprowadzono dużo wcześniej, nikt tam nie odważy się powiedzieć, że Genetycznie Modyfikowane organizmy są zdrowe i nie szkodzą

- powiedziała Edyta Jaroszewska - Nowak, rolniczka z woj. zachodniopomorskiego.

Protest zakończył się przed siedzibą Kancelarii Prezesa Rady ministrów, gdzie w kancelarii także złożono list otwarty.

Wuj

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...