Czuć, że za chwilę się wkurzą. Jak to - zawołają - nie wierzycie, że nie było zamachu!? A w mordę chcecie? I naprawdę mogą dołożyć

Rys. Andrzej Krauze
Rys. Andrzej Krauze

Tydzień temu Marcin Meller sporo miejsca w swoim felietonie poświęcił opisowi - jak to ujął - płaczliwo-histerycznego tonu portalu wPolityce.pl. Dziś jego szef podnieca się podkładaniem ognia pod zdjęcia lidera opozycji, wybarwianiem jego oczu i innymi zabawami programami graficznymi, co nawet najtwardszych zwolenników władzy wpędza w konsternacje. A u wszystkich budzi pytanie czy małemu Tomkowi brakowało w dzieciństwie kredek?

Zgadzam się jednak z tymi, którzy czują w obecnych nagonkach klimat najgorszych peerelowskich kampanii nienawiści. Najmniejsza mróweczka przemysłu pogardy, najdrobniejszy trybik czuje się w obowiązku potępić tych, którzy donieśli o prawdopodobnym znalezieniu w Smoleńsku śladów trotylu w pierwszym poważnym badaniu jakie podjęło państwo polskie po 10 kwietnia 2010 roku.

Wciąż jednak przed autorami nagonki sporo pracy. Taki Ryszard Kalisz w "Super Expressie" z pasją opowiada na przykład, że trotylu nie było by na tym samym oddechu wyjaśnić, że pewnie pochodził z mundurów żołnierzy, którzy wcześniej byli w Iraku. Ładne, ładne, choć osobiście wolałem patriotyczną wersję iż był to nasz, polski proch z okresu wypraw na Smoleńsk. Równie bzdurne, ale przynajmniej powodujące uśmiech.

Takimi słownymi kalamburami zapełnione są całe łamy. I w kółko: Kaczyński to, Kaczyński tamto, sekta smoleńska to, sekta smoleńska tamto. Trudno zrozumieć to maniakalne zajmowanie się osobą, która podobno dawno się skończyła, partią, której koniec ogłoszono nawet w trzech książkach, grupą społeczeństwa obywatelskiego, która jest rzekomo marginalna, wreszcie teoriami podobno absurdalnymi.

Ta absurdalność wydaje się jednak mocno względna skoro tyle wysiłku potrzeba by ją wykazać. Inne absurdy jakoś same dowodzą swojej bezsensowności. I tak absurdalność propagandy zielonej wyspy wykazały miliony Polaków stąd zwiewające, kłamliwość zapewnień o oszczędnej władzy raporty wykazujące setki tysięcy zatrudnionych urzędników. Niektóre hasła na szczęście zmodyfikowano, od klasycznego już dodania słowa "niektórym" do hasła "By żyło się lepiej". Dlatego teraz wielu Polaków, nawet z dawnego pisowskiego obozu, zmieniło oczekiwanie na polepszenie swego bytu w energiczne zabiegi by znaleźć się w gronie niektórych.

Zrozumieli przekaz dekady. Ale pytanie dlaczego jedne absurdy są absurdalne na pierwszy rzut oka, a inne nie, nie daje spokoju. Dlaczego ten rzekomy absurd smoleński wymaga coraz mocniejszego udowadniania? Już nie wystarczą leniwe ziewnięcia w "Szkle kontaktowym", już nie pomagają pyskówki organizowane przez Monikę Olejnik czy komentarze niezastąpionego Wojciecha Maziarskiego. Teraz każda okładka i każdy komentarz poświęcony jest udowadnianiu odpowiedniej tezy. Leje się ta rzeka dowodów na absurdalność zamachowej tezy z każdego programu tak, że człowiek szukając oddechu  musi wieczorem oglądać peerelowskie "Dzienniki Telewizyjne" w TVP Historia. Ale czasem tylko znajduje tam ślady komunistycznego bareizmu, częstszą refleksją jest poczucie, że tylko twarze się zmieniły. Metody i narracja ta sama.

Wracając do rzeczywistości wpada się znowu do rzeki przekonywań o absurdalności zamachowej hipotezy. Nurt coraz silniejszy. Rwący. Czuć, że za chwilę się wkurzą.

Jak to - zawołają - nie wierzycie, że nie było zamachu!? Tyle raportów, tyle pracy pani Anodiny i pana Millera, tyle kopania w ziemi pani Kopacz, tyle wysiłku Tomka Arabskiego, a wy sobie tak po prostu nie wierzycie!? Co wy sobie myślicie? Że tak można lekceważyć także pracę Tomka i TVN? Dalej nie wierzycie? A w mordę chcecie!?

I naprawdę mogą dołożyć. No, ewentualnie nasłać na kolejnego co bardziej aktywnego wątpiącego seryjnego samobójcę.

Tak, dziwna jest absurdalność zamachowej hipotezy. Tak absurdalna, a jednak tak przekonująca. Warto i z tego punktu widzenia popatrzeć na obecną nagonkę, kolejną trzydniówkę propagandowego wzmożenia, potępień, zwolnień i szyderstw.

PS. Proszę spojrzeć na doskonały rysunek niezawodnego Andrzeja Krauzego sprzed roku. Czyż nie proroczy? Kto ma zachowane wydanie "Rz" o trotylu na tupolewie niech lepiej dobrze schowa!

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...