Jan Jączek, górnik, sztygar, który nie posiada wykształcenia finansowego i jego nieżyjąca już matka zaufali pracownikom banku. Choć nie posiadali zdolności kredytowej, zostali nakłonieni do podpisania umowy kredytowej na kwotę do 20 milionów złotych z przeznaczeniem na zakup akcji nowej emisji banku - kredytodawcy. Okupili to własnym zdrowiem i utratą majątku.

Pomimo, że prawo europejskie chroni kredytobiorcę przed tzw. nadmiernym kredytowaniem, a i polskie Prawo Bankowe nie pozostawia wątpliwości, bo (choćby Art. 70.1) „Bank uzależnia przyznanie kredytu od zdolności kredytowej kredytobiorcy. Przez zdolność kredytową rozumie się zdolność do spłaty zaciągniętego kredytu wraz z odsetkami w terminach określonych w umowie”, to jednak, wbrew zdrowemu rozsądkowi, opisana sytuacja miała miejsce w naszym kraju. Oczywiście, tylko w Polsce z pod znaku Amber Gold – i nigdzie indziej na świecie, nadzór finansowy, prokuratura i sądy nie widzą nic złego w tym, że kredytodawca udziela kredytu na zakup własnych akcji, w praktyce kupując je sam od siebie. Bo przecież trudno przypisać zdolność kredytową sięgającej 20 milionów złotych osobie, której emerytura wynosi zaledwie 1700 złotych/miesiąc.

Bez dalszych komentarzy oddajemy głos poszkodowanemu. Osądźcie sami:

„Jan Jączek jest osobą pokrzywdzoną przez instytucje finansowe i organa Państwa Polskiego.

28 listopada 2008 r. złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez przedstawicieli Getin Banku SA i Leszka Czarneckiego właściciela tego banku, na szkodę jego matki Michaliny Jączek i jego osobiście, zaadresowane do Prokuratury Krajowej, Wydziału Przestępczości Zorganizowanej. Śledztwo zostało w późniejszym okresie umorzone.

15 grudnia 2008 r. matka Jana Jączka, Michalina Jączek złożyła pozew przeciwko Getin Bankowi SA o naprawienie szkody wyrządzonej przez przez Getin Bank SA na kwotę 326 592, 82 zł oraz uznanie umowy kredytu nr 73393 i aneksów do tej umowy za nieważne. Sprawa do dziś jest nierozpoznana przez Sąd pierwszej instancji (Sąd Okręgowy w Katowicach), pod sygn. akt II C 597/08. Matka Jana Jączka już nie żyje, działa on obecnie jako jej spadkobierca.

Jan Jączek złożył do różnych instytucji państwowych, m. in.: Policji, Prokuratury, Sądów, CBA, CBŚ, Sejmowej Komisji Praw Człowieka, Senackiej Komisji Praworządności, Petycji i Praw Człowieka, Rzecznika Praw Obywatelskich, Kancelarii Premiera, Kancelarii Prezydenta i innych co najmniej 50 pism, w których przedstawicieli Państwa Polskiego informował o tym, że:

13 czerwca 2007r., działając w dobrej wierze w imieniu matki Michaliny Jączek, której jedynym źródłem utrzymania była emerytura, wówczas w kwocie około tysiąc siedemset PLN, pod wpływem przedstawicieli Getin Banku S.A. i IDM S.A. podpisał umowę kredytu z Getin Bank S.A, na kwotę dwadzieścia milionów PLN. Umowę podpisał na skutek oszustwa finansowego zaplanowanego przez Leszka Czarneckiego i jego pracowników z Getin Banku S.A., z którymi w zmowie przestępczej działali przedstawiciele Domu Maklerskiego IDM S.A.

Oszustwo finansowe polegało na tym, że Leszek Czarnecki chcąc sprzedać swoje akcje LC Corp S.A. na GPW w Warszawie po jak najwyższym kursie, wykorzystał Getin Bank S.A., którego jest właścicielem (większościowym akcjonariuszem) do udzielenia klientom tego banku kredytów w sposób sprzeczny z Ustawą Prawo Bankowe, co jest przestępstwem - by sztucznie wygenerować popyt, następnie dokonać redukcji kupna sprzedanych przez niego akcji i w konsekwencji podnieść cenę sprzedaży akcji LC Corp S.A. (osiągnięto w ten sposób maksymalną cenę 6,50 PLN za sztukę).

Istotny w tej sprawie jest fakt, że klienci (kredytobiorcy) zostali wprowadzeni w błąd przez przedstawicieli Getin Banku S.A. i przedstawicieli Domu Maklerskiego IDM S.A., co do rzeczywistej wartości ceny emisyjnej, po której mieli nabyć akcje LC Corp S.A. Polegało to na tym, że w momencie podpisywania umowy kredytowej, kredytobiorcy nie znali ceny emisyjnej akcji LC Corp S.A. W Getin Banku S.A., w Domu Maklerskim IDM S.A. i w mediach podawano informacje że będzie to cena nieco ponad 5 PLN za akcję LC Corp S.A., /cytat/ „(…) Oznacza to, że przy tym poziomie wpływów i maksymalnej liczbie oferowanych papierów cena emisyjna wynosiłaby nieco ponad 5 złotych za walor (…)”. /Gazeta Parkiet, z dnia 9-10 czerwca 2007 r., w artykule „Czy LC Corp powtórzy niedawny sukces Noble Banku”/.

Właścicielem (większościowym akcjonariuszem) Getin Banku S.A. jest Leszek Czarnecki, który w tym czasie sprzedawał swoje akcje LC Corp S.A., udzielając na ten cel kredytów z jego banku w kwocie minimalnej od 4 950 000,00 PLN do 40 000 000,00 PLN, by sztucznie wywołać ogromną przewagę popytu do ilości akcji LC Corp S.A. oferowanej do sprzedaży.

Leszek Czarnecki jako właściciel Getin Banku S.A. wykorzystał swoich pracowników, by udzielali klientom kredytów w wysokości nawet dziewięćdziesiąt dziewięć razy większej niż  środki własne klientów, na zakup jego akcji, mimo że zdecydowana większość klientów nie miała zdolności kredytowej, co jest działaniem niezgodnym z art. 70 ust. 1 Prawo Bankowe.

Getin Bank S.A. udzielił klientom tego banku„pustych” kredytów” za ponad dziesięć miliardów PLN na zakup od Leszka Czarneckiego akcji LC Corp S.A. Były to kredyty udzielone „tylko na papierze”, bowiem Getin Bank S.A. nie posiadał środków finansowych w wysokości dziesięć miliardów PLN. Dodać należy, że Getin Bank S.A. za udzielenie klientom „kredytów na papierze” osiągnął bezprawnie wielomilionowe korzyści finansowe, w tym od Michaliny Jączek potrącił na swoją rzecz kwotę około 49 tysięcy PLN.

Reasumując:  Getin Bank S.A. w dacie udzielania kredytów na zakup akcji LC Corp S.A. nie posiadał środków finansowych na realizację zawartych umów kredytowych. Getin Bank S.A. udzielił na ponad 10 miliardów PLN „pustych” kredytów świadomie i celowo, aby „nadmuchać” popyt na akcje, następnie dokonać redukcji zleceń kupna o 98,12 procent i w konsekwencji sztucznie podnieść cenę sprzedaży akcji LC Corp S.A. do 6,50 PLN za sztukę.

Doszło więc do zaplanowanej i umyślnej manipulacji kursem akcji  - co jest przestępstwem- z mocy art. 183 §1 w związku z art. 39 §1 i §2 pkt 6 Ustawy z dnia 29 lipca 2005r. o obrocie instrumentami finansowymi (Dz. U. Nr 183 poz. 1538 z 23 września 2005r.) w związku z art. 70 ust. 1 Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997r. Prawo Bankowe (Dz. U. Nr 72 poz. 665 z późn. zm.) i inne.

Warto zauważyć, że gdyby  redukcja zleceń kupna wyniosła  50 procent, zamiast 98,12 procent to większość kredytobiorców otrzymałaby wielomilionowe kredyty przekraczające ich zdolność kredytową. W sytuacji matki Jana Jączka byłby to kredyt 10 milionów PLN, absolutnie niemożliwy do spłaty z renty w kwocie około 1700 PLN. Zakładając nawet wyższą stopę redukcji np. około 80 procent, sytuacja kredytobiorców również w sposób istotny przekroczyłaby ich zdolność kredytową, w sytuacji Michaliny Jaczek byłby to kredyt 4 miliony PLN.

Matka Jana Jączka przy redukcji 98,12 procent uzyskała kredyt 99 tysięcy złotych i nie była go w stanie wspólnie z synem obsługiwać.

Potem wartość akcji zaczęła gwałtownie spadać. Jan Jączek przez 1,5 roku płacił odsetki od kredytu udzielonego w kwocie 99 tysięcy złotych. Zapłacił w sumie ponad 13 tysięcy odsetek Po półtora roku Getin Bank za pośrednictwem IDM sprzedał akcje Jączków, rzekomo, aby spłacić kredyt. Akcje zostały sprzedane po najniższej cenie – 59 groszy za walor. Za wszystko uzyskano 34 tysiące złotych. Pieniądze zostały przejęte przez Getin Bank na spłatę kredytu, do spłacenia pozostało jeszcze  ponad 85 tysięcy złotych, a z oszczędności nie pozostało nic.

W konsekwencji postępowania Getin Banku Jan Jączek i jego matka stracili oszczędności życia w kwocie ponad 320 tysięcy złotych i jeszcze pozostali z ogromnymi długami. Matka pana Jana Jączka z powodu cierpienia związanego z prowadzonym wobec niej postępowaniem egzekucyjnym zmarła.

Komisja Nadzoru Finansowego konsekwentnie milczy od lutego 2009 roku w sprawie pytań zadanych przez adwokata pana Jana Jączka, dotyczących m.in. ewentualnego braku zgodności z przepisami prawa udzielenia przez Getin Bank Michalinie Jączek kredytu w wysokości 20 mln zł na zakup akcji LC Corp SA, podczas gdy nie posiadała ona takiej zdolności kredytowej, a także domniemywanego braku zgodności z przepisami prawa udzielenia przez Getin Bank kredytów inwestorom detalicznym na łączną kwotę ponad 10 miliardów złotych, podczas gdy fundusze własne Banku wynosiły około 1 miliard złotych.

Milczą także inne instytucje państwowe, prokuratury twierdzą, że nie miało miejsce przestępstwo, a sądy (szczególnie śląskie – Sąd Okręgowy i Apelacyjny w Katowicach) tą sytuację uprawomocniają.”

Więcej na: unicreditshareholders.com