Śmierć pana chorążego Musia jest wydarzeniem bardzo istotnym i bez tego kontekstu, o którego istnieniu dowiedzieliśmy się dzisiaj, a jeszcze bardziej istotnym w świetle tego kontekstu. Pan chorąży zeznawał przed prokuraturą wojskową, że po pierwsze słyszał dwa wybuchy, a po drugie, że Rosjanie sprowadzali samoloty – bo chodziło nie tylko o samolot rządowy z prezydentem Rzeczypospolitej na pokładzie i z wieloma innymi przedstawicielami polskiego życia publicznego (…), ale także o samolot Jak.

- powiedział Jarosław Kaczyński. Przypomniał, że według Remigiusza Musia, maszyny były sprowadzane do 50 m, wbrew wszelkim przepisom. Podkreślił też, że nie odnaleziono tych informacji w czarnej skrzynce, co by sugerowało, że zapisy rejestratora zostały sfałszowane.

Przyjrzenie się temu wydarzeniu jest konieczne, a przede wszystkim uczynienie wszystkiego, by śledztwo w tej sprawie miało taki charakter, jaki powinno, czyli została założona hipoteza zabójstwa i została w sposób odpowiedni, dogłębnie zbadana – ma ona bardzo wiele przesłanek, żeby to miało miejsce i żeby zespół się w tej w kwestii wypowiedział.

O dzisiejszych doniesieniach „Rzeczpospolitej” były premier powiedział:

Słyszymy już różnego rodzaju wyjaśnienia – II Wojna Światowa, ciężkie walki wokół Smoleńska. Ostatnio słyszymy, że były jakieś próby strzelania w Afganistanie i powracający z Afganistanu pozostawili ślady trotylu… Chcę do tego podejść z pełnym spokojem i przypomnieć: Najpierw mamy rozdzielenie wizyt, później w praktyce zdjęcie z prezydenta ochrony – brak inspekcji na lotnisku, brak BOR-u na lotnisku, po katastrofie mamy akcję dezinformacyjną przeprowadzoną w takim tempie, że wskazuje, iż była ona przygotowana. Dalej mamy całkowitą rezygnację polskiej strony ze śledztwa.

Przypomniał, że według prawa międzynarodowego miejsce katastrofy było terenem eksterytorialnym.

Przyjęto rozwiązanie, które wszystkie elementy śledztwa oddawało w ręce rosyjskich organów, jednocześnie zamykało drogę do działań o charakterze odwoławczym, do prowadzenia tego rozpoznania dalej. No i mamy potężną akcję dezinformacyjną i jednocześnie dyfamacyjną, w stosunku do śp. prezydenta, śp. gen. Błasika i innych. Mamy całą wielką operacją społeczną, zmierzającą do tego, aby jak największa część naszych rodaków uznała tę sprawę za zakończoną, niepoważną. A tych, którzy chcą ja prowadzić, za ludzi niepoczytalnych.

Kaczyński zaznaczył, że dzięki pracy zespołu podważona została przyjęta przez Tatianę Anodinę i Jerzego Millera wersja przyczyn katastrofy.

Przy czym ostatnio ten krąg naukowców znacznie się powiększa.

- dodał prezes PiS.

Mamy do czynienia nie z sytuacją, kiedy w stanie, gdy rzecz została wyjaśniona w sposób wiarygodny, nagle okazuje się, że są jakieś środki wybuchowe, ale mamy sytuację odwrotną – wszystko wskazywało, że był wybuch i mamy dziś ślady wybuchu. I każe nam się wierzyć, że to kolejny niebywały zbieg okoliczności – skądinąd całkowicie absurdalny. Konieczne są decyzje wstępne – nadzwyczajne posiedzenie Sejmu i sprawozdanie prokuratora Seremeta, a także ujawnienie wszystkich dokumentów z tym związanych. Prokuratura potrafi ujawniać dokumenty nawet o charakterze czysto prywatnym, jak się ostatni okazało, nie mające żadnego społecznego znaczenia. Te dokumenty mają ogromne znaczenie społeczne i ich ukrywanie jest świadectwem, że chce się coś ukryć.

Na koniec powiedział:

Zamordowanie 96 osób, w tym prezydenta RP, innych wybitnych przedstawicieli życia publicznego, to niesłychana zbrodnia. I każdy, kto, choćby tylko poprzez matactwo czy poplecznictwo ma z nią cokolwiek wspólnego, musi ponieść konsekwencje. W tym kierunku będziemy działali.

Jak dodał, tak powinno się zachować każde, „jakkolwiek funkcjonujące państwo”.

ZNP