Polacy badający wrak tupolewa odkryli na nim ślady trotylu.

Jak czytamy na internetowych stronach "Rzeczpospolitej", kilka tygodni temu do Smoleńska pojechało jedenastu prokuratorów i biegłych pirotechników z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego oraz Centralnego Biura Śledczego, z nowoczesnym sprzętem. Polscy prokuratorzy mieli wątpliwości co do rosyjskiej ekspertyzy pirotechnicznej. Dostarczona przez Rosjan analiza nie spełniała wymogów proceduralnych. Próbki, które polscy prokuratorzy pobrali z wnętrza samolotu, jak i te z poszycia skrzydła maszyny, dały wynik pozytywny.

Co ważne - informację dziennikarzom "Rz" potwierdził Andrzej Seremet.

Te ustalenia są tożsame z badaniami naukowców, którzy wyniki swoich prac przedstawili tydzień temu na konferencji poświęconej katastrofie smoleńskiej.

Urządzenia wykazały m.in., że aż na 30 fotelach lotniczych znajdują się ślady trotylu oraz nitrogliceryny. Substancje te znaleziono również na śródpłaciu samolotu, w miejscu łączenia kadłuba ze skrzydłem. Było ich tak dużo, że jedno z urządzeń uległo zepsuciu. Inne jednak potwierdziły obecność podejrzanych substancji. Podobne wyniki dało badanie miejsca katastrofy, gdzie odkryto wielkogabarytowe szczątki rozbitego samolotu.

Ślady materiałów wybuchowych nosiły również nowo znalezione elementy samolotu, ujawnione podczas tej właśnie wyprawy do Smoleńska.

Eksperci nie są w stanie stwierdzić, skąd na wraku samolotu wzięły się ślady trotylu. Cezary Gmyz, autor artykułu na antenie Radia Wnet powiedział, że śledczy biorą pod uwagę trzy teorie - pierwszą z nich jest zamach. Pozostałe dwie związane z hipotezą mówiącą o tym, że tupolew mógł zetknąć się z trotylem już po uderzeniu w ziemię. Wciąż brana jest pod uwagę hipoteza, według której osad z mógłby pochodzić z niewybuchów z okresu II wojny światowej lub zostać podrzucony.

Dotychczas biegli pracujący dla prokuratury nie stwierdzili obecności we wraku materiałów wybuchowych. Powoływali się przy tym na ekspertyzy rosyjskich specjalistów.

Nowe ustalenia całkowicie podważają dotychczasową oficjalną wersję wydarzeń. Prokurator Generalny przekazał już premierowi Tuskowi informacje w tej sprawie. Od powrotu ze Smoleńska trwają intensywne konsultacje w celu podjęcia dalszych działań.

CZYTAJ TAKŻE: NASZ WYWIAD. Macierewicz: mamy 58 relacji osób, które widziały lub słyszały eksplozje. Prokuratura odwraca głowę przed bijącymi w oczy faktami

maf, "Rz"