Nasz wywiad. Józef Popiełuszko, brat błogosławionego kapelana "Solidarności": żyję dzięki księdzu Jerzemu

Józef Popiełuszko z siostrą - Teresą. Fot. PAP/Grzegorz Jakubowski
Józef Popiełuszko z siostrą - Teresą. Fot. PAP/Grzegorz Jakubowski

W przeddzień rocznicy męczeńskiej śmierci kapelana „Solidarności”, błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki, rozmawiamy z jego bratem – Józefem.

w.Polityce.pl: Kiedy Pan myśli o księdzu Jerzym, to bardziej jako o bracie, czy świętej osobie?

Józef Popiełuszko: Jestem po prostu bardzo szczęśliwy i dumny, że mam takiego brata. Jest on tak samo potrzebny mnie jak ludziom na całym świecie.

 

Jak pan się dowiedział o uprowadzeniu księdza Jerzego?

Przebywałem w tym czasie u kolegi w Niemczech. Żona zadzwoniła do mnie, że Jerzy został porwany. Postanowiłem natychmiast wracać do Polski. Gdy ruszałem w drogę, przed domem gdzie mieszkałem zgromadziło się kilkadziesiąt osób. To byli Niemcy. Płakali mówiąc, że brata już nie zobaczę. Nigdy też nie zapomnę jak na granicy polski funkcjonariusz w stopniu oficera twierdził, że Jerzy jest za granicą ponieważ wraz z „Solidarnością” wywiozłem go z Polski. Mówił: „Zostawiłeś brata za granicą, a sam wracasz?”

 

Czy odczuwa pan obecność księdza Jerzego? Czuwa nad panem?

Każdego dnia. 12 lat temu lekarze wykryli u mnie złośliwy nowotwór na języku. Miałem przejść groźną operację. Ale choroba przestała się rozwijać. Lekarze mówili mi, że nie widzieli wcześniej takiego przypadku. Dzisiaj trochę źle mi się rozmawia, ale żyję. Dzięki Jerzemu.

 

Modli się pan do niego?

Modlę się do Pana Boga za przyczyną księdza Jerzego. Bardzo mi to pomaga. I całej mojej rodzinie.

 

Ukazała się książka o pana mamie - „Matka świętego”. Jak Marianna Popiełuszko wychowywała przyszłego męczennika i błogosławionego?

Wszyscy, całe rodzeństwo, byliśmy wychowywani w wierze. Zawdzięczamy mamie, że jesteśmy dobrymi ludźmi, którzy nie uznają kłamstwa i złodziejstwa. Żyjemy jak Bóg nakazał. Mama w dzieciństwie nauczyła nas wierszyka: „Prościuteńka w niebo droga/ Kochać ludzi, kochać Boga/Kochaj sercem i czynami/ Będziesz w niebie z aniołkami”. A kiedy szliśmy do szkoły, czy kościoła i przechodził obok nas jakiś starszy człowiek, albo gdy mijaliśmy krzyż przy drodze, to zdejmowaliśmy czapkę z głowy i mówiliśmy: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”. Tak nauczyła nas mama.

 

Jak pan myśli, o czym mówiłby dziś w kazaniach Jerzy Popiełuszko, gdyby żył?

Trudno powiedzieć. Czasem mam wrażenie, że od tamtych czasów niewiele się zmieniło.

CZYTAJ TEŻ: Marianna Popiełuszko: oddałam syna Kościołowi. Poruszające świadectwo matki męczennika

JKUB

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...