Z Anglią, z Niemcami zawsze gra nam się ciężko. Ale każdego można pokonać. Wydaje się, że w teorii reprezentacja Anglii dzisiaj jest, żeby nie powiedzieć najsłabsza to powiem najmniej silna. Ale podkreślam, tylko w teorii - mówi Zbigniew Boniek, były reprezentant Polski, członek klubu wybitnego reprezentanta.

wPolityce.pl: Trener Waldemar Fornalik powiedział, że mecz z Anglią pokaże, gdzie jest nasze miejsce w futbolu. Jakie, według pana miejsce zajmuje reprezentacja Polski teraz, tuz przed meczem z Anglią?

Zbigniew Boniek: Wydaje mi się, że jesteśmy w tej chwili średniej klasy drużyną europejską. Ani nam nie jest blisko to tych najlepszych, ani nie są blisko nas ci najgorsi. Jesteśmy dokładnie gdzieś pośrodku. I takie mecze, jak ten z Anglią mogą sprawić, że drużyna się otworzy i zacznie odbijać się w górę. Aczkolwiek to wszystko uzależnione jest od rezultatu, od gry, od umiejętności. To nie są łatwe mecze, ale też nie najtrudniejsze.

O reprezentacji Polski mówiło się kiedyś, że potrafimy się zmobilizować na mecze z dużo silniejszymi przeciwnikami. Że z silniejszymi potrafimy osiągać wyniki. Anglia niewątpliwie jest wielką drużyną, jaki rezultat byłby, w pana ocenie, dobrym wynikiem?

Trudno powiedzieć. Statystyki są nieubłagane. Z Anglią wygraliśmy przecież tylko kiedyś, bardzo dawno temu w Chorzowie, potem był ten słynny remis na Wembley… Najlepiej to nie wygląda. Z Anglią, z Niemcami zawsze gra nam się ciężko. Ale każdego można pokonać. Wydaje się, że w teorii reprezentacja Anglii dzisiaj jest, żeby nie powiedzieć najsłabsza to powiem najmniej silna. Ale podkreślam, tylko w teorii. Ale co się stanie, jak się stanie… Zobaczymy. Pewnie będziemy grali trochę z kontry, będziemy grali to, co potrafimy, ale czy to wystarczy, żeby wygrać, naprawdę trudno powiedzieć. Przy tej klasie przeciwnika to wszystko jest możliwe. Zależy jak się mecz ułoży, jak wyjdzie pierwsza akcja, wiele czynników jest takich, które mogą zadecydować, czy się wygra, czy się przegra.

Wspominał pan Anglię i Niemcy, naszych najgłośniejszych rywali w historii. Czy my mamy jakiś kompleks tych drużyn?

Nie, absolutnie. To nie polega na kompleksie, tylko na sile. W sporcie nie liczą się kompleksy, w sporcie liczą się siły. Tak się składa, że z niektórymi drużynami gramy częściej, z niektórymi gramy rzadziej, stąd te porównania. W momencie, kiedy ta drużyna przeciwna jest do meczu nastawiona tak samo bojowa, jak my, to po prostu nie wyglądamy przy nich najlepiej.

A może teraz, po nieudanym Euro 2012, przy pełnym Stadionie Narodowym polscy piłkarze będą w stanie wznieść się na wyżyny swoich możliwości i pokonać Anglików po 39 latach? Może to dobry moment, żeby na nowo zacząć pisać historię naszych rywalizacji?

Jedno chciałbym wyjaśnić, to nie jest tak, jak pan powiedział, że na Euro nic nam się nie udało, czy tez nie chciało. Polscy piłkarze zawsze chcą wygrać, zawsze chcą grać jak najlepiej. My czasami dorabiamy teorie do wyniku. Jak reprezentacja nie wygra ze słabszym przeciwnikiem, to mówimy, że nam się nie chciało. Zawsze jak wychodzą, chcą wygrać, nie zawsze to wychodzi. A taki mecz z Anglikami to oczywiście jest przejście do historii. Jeszcze dzisiaj się mówi o Tomaszewskim, gdybyśmy dzisiaj wygrali to pewnie przez lata mówiłoby się o strzelcu zwycięskiej bramki. Tu można się zapisać w historii polskiej piłki na wiele, wiele, lat. Przy każdym kolejnym meczu do tego ostatniego sukcesu się wraca.

Z Anglia aż tak wielu sytuacji do strzelenia goli, jak z RPA możemy nie mieć. Czy z tego meczu towarzyskiego można wyciągnąć jakieś wnioski?

Mecze towarzyskie to jest zupełnie inna rzecz, inna dynamika, inne podejście. Wyciąganie daleko idących wniosków jest bez sensu. Oczywiście trener ma po takim meczu pewne podpowiedzi. Widzi na przykład, że Wszołek przez pierwsze 20 minut grał bardzo dobrze, a potem miał problemy z nogą, odniósł jakąś drobna kontuzję… Jeśli mógłby te dobre 20 minut powtórzyć w meczu z Anglią to na pewno troszeczkę pomógłby drużynie. Widać też, że musimy być ostrożniejsi przy stałych fragmentach gry, bo z RPA nam to doskwierało. Pewnymi elementami należy się zainteresować, natomiast nie jest to wykładnia do ewentualnych wiążących decyzji w meczu z Anglią. Mecz towarzyski to zupełnie inna historia.

Dziękuje za rozmowę

Rozmawiał Marcin Wikło

CZYTAJ TAKŻE: Dziś mecz Polska-Anglia. Nudzi cię? To może wspomnienia Paula Mersona