Donald Tusk: Kiedy wyjdą afery dotyczące naszych kolegów z Platformy, to dopiero będziemy mieć katastrofę

fot. PAP/Radek Pietruszka
fot. PAP/Radek Pietruszka

Kancelaria premiera, rozmowa sprzed kilkunastu dni. Donald Tusk zwraca się do Andrzeja Biernata, szefa łódzkiej Platformy: - Mówię ci, Andrzej. Sprawa mojego syna to jeszcze nic. Kiedy wyjdą afery dotyczące naszych kolegów z Platformy, to dopiero będziemy mieć katastrofę. Tak ostatni tygodnik Newsweek relacjonuje jedną z rozmów Donalda Tuska. Jeśli rzeczywiście taka rozmowa miała miejsce to zawiera bardzo ważne informacje

Po pierwsze Donald Tusk zdaje sobie sprawę, że praca jego syna dla firmy Marcina P. to poważna sprawa, bynajmniej nie przynosząca chluby. Kolejne zdanie o aferach dotyczących kolegów Platformy jest jeszcze poważniejsze. To przyznanie, że ludzie Platformy zamieszani są w poważne afery, o których Donald Tusk wie. Interesujące jest jednak stwierdzenie 'kiedy wyjdą afery naszych kolegów z Platformy to będziemy mieć katastrofę'. Co ono może oznaczać? Donald Tusk wie o uwikłaniu ludzi PO w afery i boi się, że jak wyjdą to dla jego partii będzie to katastrofa. Czy w obliczu takiego niebezpieczeństwa premier będzie bezczynny? A może chcąc uniknąć katastrofy swojej partii zrobi wszystko, żeby afery nie wyszły, bo mogą bardzo zaszkodzić Platformie. Jak zachowa się Donald Tusk? Już raz zamiatając aferę hazardową pod dywan udowodnił, że interesy ludzi PO są najważniejsze. Czy w obliczu nowych afer postąpi podobnie? Przecież katastrofa PO byłaby także jego katastrofą. Media powinny pytać Donalda Tuska o jego wiedzę na temat afer z udziałem jego partyjnych kolegów i podjęte przez niego działania lub zaniechania.

To było do przewidzenia, że wszechwładza Platformy, brak kontroli mediów, które zamiast patrzeniem władzy na ręce zajmują się atakowaniem opozycji, doprowadzi do sytuacji, kiedy ludzie Platformy poczują, że im wszystko wolno, że są panami życia i śmierci. Bezczynność służb specjalnych i prokuratorów, sędziowie na telefon to wszystko stworzyło dogodną atmosferę do pojawienia się afer o których według tygodnika mówił Donald Tusk.

W tym samym artykule tygodnik Newsweek przypomina o korzeniach środowiska które tworzyło Kongres Liberalno-Demokratyczny, z którego dziś wywodzi się wielu działaczy PO z Donaldem Tuskiem na czele. Do środowiska ludzi KLD przylgnęła opinia liberałów-aferałów. Opowiada były parlamentarzysta Kongresu:

To była wolna amerykanka. Do naszego biura w Mariotcie gotówka wjeżdżała w reklamówkach, na stolikach leżały dolce.

Tygodnik relacjonuje, że sam Tusk, zarówno w czasach KLD jak i PO, nie chciał mieszać się w sprawy finansowe. Od początków powstawania PO sprawy finansowe zostawiał Drzewieckiemu, Piskorskiemu, Schetynie, sam nie chciał o nich słyszeć. Uważał, że jak odwróci głowę i nie będzie patrzeć, to będzie bezpieczny.

Czy dzisiaj Donald Tusk znowu będzie odwracał głowę i udawał, że nic się nie dzieje, czy raczej będzie chciał zapobiec katastrofie i zrobi wszystko, włącznie z użyciem służb specjalnych, by zamieść pod dywan afery z udziałem jego partyjnych kolegów?

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...