Wysunięcie przez Prawo i Sprawiedliwość prof. Piotra Glińskiego na premiera rządu eksperckiego -  technicznego, pozaparlamentarnego, czy jak go jeszcze nazwać? – to ruch, moim zdaniem, bardzo dobry dla Polski. Po pierwsze, sam kandydat na premiera, to człowiek o głębokiej wiedzy społecznej oraz o praktycznym przygotowaniu do działania obywatelskiego (socjolog, ekolog, działacz ruchów obywatelskich i organizacji pozarządowych). Po drugie, jego misja, to kolejna szansa na debatę obywatelską o przyszłości naszego kraju. Przecież to o tym będą rozmowy z posłami partii, którzy mogliby wesprzeć konstruktywne wotum nieufności wobec rządu Tuska. Prof. Gliński, to zdecydowany ruch w stronę wyborców centrowych, umiarkowanych, może nawet lemingów i tych, którzy wahają się jak głosować. Ale bez podlizywania się im, tylko zachęta do porozumienia na gruncie kilku spraw najważniejszych dla polskiej racji stanu.

Oczywiście, dziś czyniony rachunek parlamentarny wskazuje, że większość rządowa się obroni. Ale co będzie za kilka tygodni? Arogancja premiera Tuska i jego rządu, wyrażająca się przede wszystkim w odrzucaniu jakiegokolwiek dialogu ze znaczną częścią społeczeństwa, zaczyna wielu wyborców zniechęcać do PO i zaczyna być szkodliwa nawet dla sympatyków tej partii. Jeśli obecne tendencje w sondażach preferencji wyborczych utrzymają się, to za kilka tygodni na czoło notowań wyjdzie PiS. Czy to wpłynie na decyzje posłów?  W każdym razie, rząd ekspercki w sytuacji widocznego już w Polsce kryzysu finansowego, gospodarczego i socjalnego, przy jednoczesnym braku sensownych działań obecnej władzy,  może  wydać się wielu środowiskom politycznym i partiom całkiem niezłym rozwiązaniem. Oczywiście, Tusk zawsze może uciec w przedterminowe wybory, dopóki jeszcze ma szanse je wygrać.

Czy kandydatura prof. Glińskiego będzie efemerydą? W sensie faktycznego przejęcia władzy, być może tak. Więcej dziś wskazuje, że ten rząd nie powstanie. Ale w sensie pokazania, że możliwa  jest  racjonalna, programowa alternatywa dla Polski Tuska, to pan profesor i PiS już odnieśli sukces.

Popularny komentator polityczny, Łukasz Warzecha, ocenił, że „to Mrożek” wysunięcie na premiera osoby nieznanej 99,9% wyborców. Dla mnie, „Mrożkiem” jest oczekiwanie, że szef rządu ekspertów, będzie osobą szeroko znaną. To ma być przecież rząd techniczny, a nie polityczny. Do rozwiązania najważniejszych problemów, a nie do robienia karier publicznych. Celebrytów szemranej konduity i tak mamy za dużo.