wPolityce.pl: Co pana skłoniło do wzięcia udziału w tym marszu?

Prof. Bogusław Wolniewicz, filozof, logik, publicysta: Polska dusza i chrześcijańska dusza. Po prostu.

 

Tu jest Polska?

Tak. Muszę powiedzieć, że jestem wzruszony i zachwycony. Gdy na początku tej części artystycznej zabrzmiała "Warszawianka", to coś za gardło mnie chwyciło.

 

Wzruszenie?

Wzruszenie, ale też duma. Duma, że Polska nie zginęła. Nie wiem, ilu nas tu jest, ale trzeba to pomnożyć przez 100. Nas tu jest tak naprawdę 10 milionów. My jesteśmy tylko reprezentacją.

 

Czego chcą ci Polacy tu obecni, tu reprezentowani?

Oni chcą zgody. My chcemy zgody. Nie szukamy zwady, nie szukamy wojny. To jest marsz pokojowy. Szukamy porozumienia z wszystkimi, z Donaldem Tuskiem włącznie. Oczekujemy, że na ten marsz pokojowy, podjęty w dobrej woli, odpowiedzą oni też gestem dobrej woli. A ten gest dobrej woli, to jest mały przecież gest. Jedno polecenie pana premiera i Telewizja Trwam otrzyma miejsce na multipleksie. I jeżeli tak się stanie, to nie należy traktować gestu strony rządowej jako jej przegranej, tylko jako akt mądrości politycznej.

 

Polaków chcących TV Trwam jest już tak wielu, że nie da się ich zlekceważyć?

To się kumuluje, to będzie narastało.