Po potężnym marszu. Tak, to był wielki dzień obywateli przejętych swoją ojczyzną. Rządzący dostali kilka wyraźnych sygnałów

Fot. wPolityce.pl
Fot. wPolityce.pl

Samochód tego dnia odstawiłem, i dobrze, bowiem by dostać się w pobliże Placu Trzech Krzyży w Warszawie trzeba by zaparkować bardzo, bardzo daleko. Pamiętam manifestację w obronie TV Trwam z kwietnia tego roku - była potężna, poruszająca swoim zasięgiem. Ale to co wydarzyło się 29 września przeszło wszelkie oczekiwania. Sam Plac Trzech Krzyży, gdzie rozpoczynano marsz "Obudź się Polsko" był nabity go granic możliwości. Ale i na uliczkach wokół wiele set metrów dalej, ciężko było o wolny metr kwadratowy. W kwietniu po 25 minutach od zakończenia spotkania mogłem wyjść sprzed kościoła Świętego Aleksandra. Tym razem po godzinie dopiero z trudem się przecisnąłem do bocznej uliczki.

Ale tak naprawdę nie sama liczebność marszu, który w mojej ocenie mógł zgromadzić ponad 200 tysięcy ludzi, a może i więcej, była największym wydarzeniem. To co najbardziej porusza to samoświadomość uczestników. To nie byli, jak próbują głosić niektóre media, żołnierze partyjni. To byli wolni obywatele. To nie byli ludzie z zaciśniętymi zębami, ale uśmiechnięci Polacy, którzy kochają swój kraj. To nie byli żadni smoleńscy mściciele, ale patrioci martwiący się o ojczyznę. To nie byli staruszkowie, choć chwała tym, którzy przyszli, ale matki, ojcowie, dzieci i dużo, dużo młodzieży.

W tym marszu wzięli udział Polacy przejęci swoim krajem, przyszli ci, którzy rozumieją historię i wnioski z niej wypływające. Ci, których przodkowie stworzyli wielkie gmachy przeszłości i wpoili, nakazali troszczyć się o przyszłość.

Dziś łączy ich przekonanie, że rządzą nami niepoważni pięknisie, jakieś fircyki przedziwne, a ceną za ich rządy coraz częściej jest ludzkie życie. Czy w Smoleńsku czy w bankrutujących szpitalach. Łączy świadomość wagi wolnych mediów i podziw dla wszystkich dzieł Ojca Tadeusza Rydzyka. Łączy też przekonanie o tym, że frazy o braku alternatywy politycznej dla tego rządu to w istocie antydemokratyczne kneble ludzi trzymających dziś władzę.

Tak, to był wielki dzień obywateli przejętych swoją ojczyzną. To był ważny dzień dla polskiej demokracji. Rządzący dostali kilka wyraźnych sygnałów. Po pierwsze, nie przerobią Polski na styl białorusko-rosyjski. Po drugie, muszą dać koncesj na nadawanie naziemne dla telewizji Trwam. Po trzecie, narasta determinacja obywateli by wymusić zmianę. Koszt obecnych rządów zaczyna być zbyt dotkliwy także w życiu codziennym by dłużej tolerować zadłużanie kraju na rozwiązłe życie biurokracji i całej ekipy rządzącej. Te miliardy ju wydawane na dziesiątki tysięcy niepotrzebnych stanowisk, nagrody dla samych siebie, operacje Amber Gold i wulgarne złodziejstwa.

PS. Serdecznie dziękuję wszystkim za dziesiątki rozmów, za sygnały o rzeczach złych, opowieści o dobrych i za wszystkie dobre słowa o naszym portalu wPolityce.pl i tygodniku "Uważam Rze", który współtworzę. Państwa sympatia pokazuje, że to wszystko ma wielki sens!

 

 

Autor

Klikasz i czytasz tygodnik Sieci na telefonie Klikasz i czytasz tygodnik Sieci na telefonie Klikasz i czytasz tygodnik Sieci na telefonie
W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...