Środa. Mecz 1/8 Pucharu Polski. Śląsk Wrocław podejmuje na własnym boisku GKS Bełchatów. Wygrywa 3:0 i awansuje do ćwierćfinału rozgrywek. Wydawać by się mogło - wydarzenie bez historii. A jednak...

Na mecz zaproszono aż dziewięć tysięcy dzieci, raz - by zwiększyć frekwencję, a dwa - by zaszczepić w młodych kibicach miłość do klubu. Sympatyczna inicjatywa, dzieciaki zachwycone, nawet piłkarze Śląska sprawili im prezent i po niezłym meczu awansowali do kolejnej rundy.

Stali bywalcy stadionu Śląska Wrocław przygotowali z tej okazji specjalną oprawę. Wielki transparent z podobiznami żołnierzy wyklętych opatrzyli mniejszym z pytaniem:

Słuchajcie dzieci - czy uczą Was w szkole, kim byli żołnierze wyklęci?

Po czym kilkakrotnie skandowano "Cześć i chwała bohaterom!", "Na zawsze w pamięci - żołnierze wyklęci" oraz "Armio wyklęta, Śląsk Wrocław o Was pamięta!". Piękna inicjatywa kibiców Śląska, którzy nie po raz pierwszy oddali cześć wyklętym żołnierzom i przywołali o nich pamięć.

CZYTAJ WIĘCEJ: "Bohaterów naszej ojczyzny pamiętamy". Imponująca oprawa meczu w wykonaniu kibiców Śląska Wrocław

Ale nie wszystkim ta atmosfera się spodobała. Michał Karbowiak, dziennikarz wrocławskiej "Gazety Wyborczej", opisując spotkanie, tak relacjonował wydarzenia z trybun:

Na tym meczu było też coś, co nie pozwala mi pisać o nim w samych superlatywach. Coś co sprawiło, że mam poczucie iż ktoś wspaniałą, szczytną ideę wychowywania młodego kibica potraktował w sposób czysto instrumentalny. Moim zdaniem, zrobili tak wrocławscy szalikowcy. (...) Niby to patriotyczne niby nieszkodliwe, a jednak nie sposób oprzeć się wrażeniu, że miało podtekst i pewien cel polityczny. Że fanatycy Śląska - celowo nie nazywam ich kibolami, bo generalnie zachowywali się raczej bez zarzutu, postanowili dzieci trochę zindoktrynować. Nie wystarczyło im, że dzięki wspominanej takiej akcji ich drużyna będzie miał nowych kibiców. (...) Zupełnie groteskowo i poniekąd strasznie wyglądała przede minuta ciszy, przepraszam nie dosłyszałem komu poświęcona, którą zaordynowali fanatycy

- pisał Karbowiak.

Podsumujmy. Transparent ku czci jednych z największych polskich bohaterów - indoktrynacja z "celem politycznym". Minuta ciszy - "groteskowa i poniekąd straszna".

Wreszcie, dziennikarz "Wyborczej" puentował:

Nie wystarczyło im, że dzięki wspominanej takiej akcji ich drużyna będzie miał nowych kibiców. Oni chcieliby by w przyszłości byli to kibice na ich miarę - z tymi samymi pasjami i fobiami.

Nie jestem kibicem Śląska Wrocław, ale odpowiem w imieniu wszystkich fanatyków, którzy raz po raz na meczach, a także przy pomnikach i grobach dbają o pamięć o polskich bohaterach.

Tak, panie redaktorze, chcielibyśmy, by w przyszłości to byli kibice na naszą miarę - z tymi samymi pasjami dotyczącym historii Polski. Chcielibyśmy, by w szkołach dowiedzieli się o tym, kim był Witold Pilecki, August Emil Fieldorf czy Zygmunt Szendzielarz. Tak, chcielibyśmy, by podobnie jak dla nas - byli oni dla tych młodych chłopców bohaterami i wzorami do naśladowania.

Tak, panie redaktorze, chcielibyśmy, by w przyszłości mieli te same fobie co my. By na hasło "komunizm" reagowali obrzydzeniem i wstrętem, by wiedzieli, że to zbrodnicza ideologia, która przyniosła Polsce zniewolenie, mordując wielu polskich bohaterów; polską elitę. By, gdy będzie taka potrzeba, umieli zachować się podobnie do wielkich patriotów.

CZYTAJ TAKŻE: "W tej nastolatce skupia się wszystko to, co najpiękniejszego dała II Rzeczpospolita". Zachowała się jak trzeba

Wreszcie, tak - nie widzę w tym nic złego, że o żołnierzach wyklętych pamięta się na stadionie. Skoro takim miejscem nie jest szkoła, skoro w mediach trafimy na apele nawołujące do zapalenia komunistycznym zbrodniarzom lampek na ich grobach, a o żołnierzach NSZ, WiN i innych organizacji nikt nie chce pamiętać - zrobimy to my. Tak jak umiemy, tak jak potrafimy.

Wiem, dlaczego to Was tak boli. Bo te dzieciaki faktycznie łapią bakcyla. I rosną w duchu proponowanym przez kibiców, a nie przez "Gazetę Wyborczą".