Ozdoba intelektualna Newsweeka Renata Kim nie po raz pierwszy błyska intelektem, w poranku radia Tok FM. Warto dzisiejszą wypowiedź przytoczyć, bo ona doskonale obrazuje sposób myślenia przeciętnego leminga polskiego.

Akurat w takiej sytuacji, takie proste oceny nie za bardzo mają zastosowanie. Za każdym razem, jak oceniamy to co robią rodziny smoleńskie, to musimy wziąć pod uwagę, że one przeżyły niesamowitą tragedię i że my z naszym chłodnym umysłem osób, które obserwowały tę tragedię z dala, nie jesteśmy w stanie do końca zrozumieć co oni czują. Oczywiście mogę na chłodno, nie przeżywszy tego, powiedzieć, że bliższe mi jest stanowisko pana Deresza, który mówi, że żadna ekshumacja nie przywróci życia jego żonie i niech ona spoczywa w pokoju, nawet jeśli to nie do końca jest jej ciało, niż stanowisko córki posła Wassermanna, która mówi, że odkopie wszystkich łącznie z żoną pana Deresza, tzn. że chciałaby ją ekshumować. (…) Tego nie da się ocenić, tzn. potrzeby ekshumacji ani potrzeby sprawdzenia kto leży w grobie. Bo to nie jest nasza sprawa.

- mówiła Renata Kim.

Nie nasza sprawa? A kto, jeśli nie publicyści, społeczeństwo mają pilnować czy najwyżsi urzędnicy państwowi wywiązują się ze swoich obowiązków względem swojego kraju? Posłuchajmy jednak tego płomiennego wywodu dalej.

(…)Kluczowe jest ustalenie, gdzie doszło do zamiany tych ciał, choćby po to, żebyśmy mogli być pewni, że kiedy ówczesna minister zdrowia Ewa Kopacz, mówiła, że dochowano wszelkiej staranności przy ustalaniu tożsamości, że mówiła prawdę. To jest dla nas ważne. Gdybyśmy tylko mogli ustalić, że to nie ona kłamała, a Rosjanie zamienili ciała, to będzie wielkie osiągnięcie. Bo wtedy upadnie argument, znów podnoszony przez niektórych prawicowych publicystów, że oto państwo nie zadziałało, oto państwo było w zmowie z kimś, oto państwo poległo na całej linii. I całe to nasze przekonanie, które mieliśmy po katastrofie smoleńskiej, że państwo zadziałało w tej potwornej chwili, ktoś próbuje nam ustalać [prawdopodobnie chodziło o odbierać - red.].

W trosce o zdrowie Renaty Kim, jasnej gwiazdy polskiego dziennikarstwa, apelujemy do państwa polskiego, by dołożyło wszelkich starań w celu pozszywania "oficjalnej" wersji, tak by znów trzymała się kupy.

Publicyści z wrażliwością Renaty Kim nie mogą dopuścić do swoich „chłodnych” racjonalnych umysłów, że państwo, które oddało dochodzenie w ręce "przyjaciół" Rosjan nie dołożyło wszelkich starań, a właściwie zrobiło bardzo niewiele, by ustalić prawdę. Nie potrafiło nawet zadbać, by odpowiednie ciała zostały pochowane w odpowiednich grobach.

Na koniec postawmy pytanie: czy dziennikarze są od szukania prawdy, czy od obrony własnych wyobrażeń, które legły w gruzach?

A może coś się zacina - na skutek wyrzutów sumienia po kolejnym, jeszcze bardziej haniebnym ataku na Kościół katolicki?

LOS