W sobotniej rozmowie RMF powiedział ważne słowa: „Jeden z liderów Solidarnej Polski negocjuje swój powrót do PiS, w zamian za miejsce na liście do PE dla siebie i swojego kolegi”.

Co tu dużo mówić, to był polityczny majstersztyk w wykonaniu Adama Hofmana, który miał na celu zagłuszyć przekaz konwencji Solidarnej Polski, którą partia organizowała w Kutnie. Hofman osiągnął sukces, bowiem przez jakiś czas, media podawały tuż po informacji związanej z konwencją SP, wiadomość o rozłamie w tej partii.

Hofman doskonale wiedział co robi. „Jeden z dwóch liderów”- czyli kto? Ziobro czy Kurski. Oczywiście, że Kurski. Hofman więc, nie tylko zagłuszył przekaz, ale również wywołał pewien niepokój w obozie Ziobrystów. W polityce nigdy nie można mieć pewność, czy podawane słowa są prawdą, czy fałszem.

I tutaj mamy drugie dno całej sprawy- Jacka Kurskiego. Na konwencji Solidarna Polska przedstawiła swojego kandydata na premiera. Pytanie tylko brzmi, czy od początku SP chciała wystawić kandydata w osobie Tadeusza Cymańskiego? Być może po dotarciu do informacji o porannych słowach Hofmana, liderzy SP zdecydowali się nie wystawiać oczywistego kandydata w osobie Zbigniewa Ziobry? Które media i na jak długo zwrócą uwagę na kolejne wydeptane schematy?

Tadeusz Cymański jest osobą tak kontrowersyjną i tak bardzo nie pasuje na premiera, że Kurski mógł ocenić, iż będzie się dłużej mówić o tej kandydaturze, niż o „Zibim”. Już nawet nie wspomnę iż sam pomysł wystawienia swojego kandydata na premiera jest dziwny. SP nie dysponuje odpowiednią ilością głosów, a zdolność koalicyjna jest w tym wypadku niemożliwa.

Kurski miał rację. Kwestia ewentualnych transferów do PiS nie była dziś poruszana, natomiast o kandydaturę Cymańskiego pytano w kilku porannych politycznych rozmowach.

Walka na prawicy więc trwa. Na koniec jednak napiszę miłe słowa Adama Hofmana o Tadziu: „Tadeusz jest w porządku”. Jak miło.

 

autor: Łukasz Żygadło