Uczelnie zatrudniają celebrytów, licząc na większe zainteresowanie studiami. Obok doświadczonych wykładowców na prywatnych uczelniach zajęcia coraz częściej prowadzą osoby znane z telewizji, kolorowych gazet czy blogosfery. Ciekawe dlaczego poziom edukacji upada?

Zatrudnianie celebrytów czy nawet blogerów jest podobno promocją wyższej uczelni. Okazuje się, że uczelnie sięgają po prawdziwe tuzy by przyciągać studentów. Viamoda Industrial Szkoła Wyższa w Warszawie kilka dni temu poinformowała na swojej stronie internetowej, że wykładowcą została u niej córka premiera Donalda Tuska - Katarzyna, założycielka bloga modowego Makelifeeasier.pl. Co będzie robić córka genialnego, najjaśniejszego pod słońcem premiera Tuska i siostra jego nie mniej cudownego syna?

„Katarzyna Tusk będzie prowadzić warsztaty dotyczące mediów społecznościowych w branży fashion”

- mówi „Rzeczpospolitej”  dr Piotr Stefaniuk, rektor Viamoda Industrial. Podkreśla, że dotychczasowe sukcesy córki premiera w blogosferze oraz grono kilkudziesięciu tysięcy wiernych sympatyków pokazują, że Katarzyna Tusk doskonale zarządza swoim blogiem, który na rynku stanowi już markę samą w sobie. Jak tłumaczy rektor, zajęcia Katarzyny Tusk mają być nie tylko dyskusją akademicką, ale także „dyskursem prowadzonym z praktykami”.

„Rzeczpospolita” pisze, że karierę wykładowcy od października zacznie też Maja Sablewska, była menedżerka m.in. Natalii Kukulskiej i Dody, a także była jurorka pierwszej edycji telewizyjnego show TVN „X-Factor”. Będzie prowadziła zajęcia w Wyższej Szkole Promocji w Warszawie na specjalności marketing rozrywki. Wykładowcą będzie również Tomasz Jacyków, stylista i celebryta, ma gościnnie prowadzić zajęcia na studiach podyplomowych „Zarządzanie marką modową”, które od października zostaną uruchomione w Wyższej Szkole Ekologii i Zarządzania w Warszawie  ( mają już nawet wyższe szkoły ekologii, no tak global warming! ).

Zdaniem dr. Konrada Maja, psychologa społecznego ze SWPS, zatrudnianie osób o znanych nazwiskach na wyższych uczelniach nie musi być czymś nagannym.

"Skoro profesorowie akademiccy zostają celebrytami, to i celebryci mogą zostać wykładowcami. Te światy mogą się przenikać, zwłaszcza gdy celebryci mają wiedzę praktyczną np. z mediów czy z PR”

- uważa Maj. Pan Maj ma rację. Dlatego poczekajmy aż na wydziałach teologicznych zacznie wykładać Doda Elektroda ( przecież to męczennica) i Negal ( zna się na demonologii). Na wydziałach psychologicznych można umieścić Jolantę Rutowicz. Na wydziałach politologicznych może mogą zaś królować dziewczyny z Pussy Riot. Wiedzą one wiele o państwie autorytarnym i kwestii wolności słowa. Dlaczego nie? Nie można przecież dyskryminować celebrytów. A poziom wiedzy studentów? Do licha z nim! Mamy postmodernizm!

Ł.A