Paweł Milcarek: "Kto łamie dyscyplinę miejsca świętego etc., otwiera puszkę z ludzkimi namiętnościami"

PAP/Grzegorz Jakubowski
PAP/Grzegorz Jakubowski

CZYTAJ TAKŻE: Zakłócona msza pogrzebowa śp. Józefa Szaniawskiego w Archikatedrze Warszawskiej. Tłum wyklaskał Jana Lityńskiego

Czytam różne opinie po tym, co się działo w Katedrze na pogrzebie śp. Józefa Szaniawskiego (R.I.P.). Oburzenie i smutek z powodu zakłócania sakralności nabożeństwa i miejsca są dla mnie zrozumiałe, tak samo jak protest przeciw takim formom traktowania przedstawicieli urzędu Rzeczypospolitej. Podzielam to. Jednak proszę o refleksję o krok dalszą: po co było akceptować i kurażować nietypowe reakcje ludzi w miejscu świętym, cieszyć się tą przenajświętszą "spontanicznością" oklasków itp. Łamanie pewnych granic było trudne do zniesienia już wtedy gdy tłum uznawał się w prawie krzyczeć i klaskać w kościołach. Potem to samo - ale już na odwrotnej stronie medalu - zobaczylikśmy na ingresie abp. Wielgusa. A wczoraj był tylko ciąg dalszy. Kto sieje wiatr, zbiera burzę - kto łamie dyscyplinę miejsca świętego etc., otwiera puszkę z ludzkimi namiętnościami.

Paweł Milcarek na Facebooku, 16 września 2012 r.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych