Kolejne bulwersujące szczegóły gdańskiej afery sądowniczej. "Chciałem właśnie też przekazać dużo rzeczy panu premierowi"

Sędzia Milewski. Fot. PAP/Adam Warżawa
Sędzia Milewski. Fot. PAP/Adam Warżawa

Trwa skandal po prowokacji dziennikarskiej wobec prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku Ryszarda Milewskiego. Kiedy zadzwonił do niego dziennikarz podający się za urzędnika kancelarii premiera Tuska (rzekomy asystent szefa Kancelarii Premiera), ten nie rzucił słuchawką, ale prosił o instrukcje, czy przyspieszać posiedzenie sądu ws. aresztu Marcina P., prezesa Amber Gold. A przecież mowa o sędzim!

Sędzia Milewski w rozmowie z TVN24 tłumaczył się:

Mówili, że dzwonią z kancelarii, więc odbierałem. Dałem się lekko sprowokować, ta rozmowa to tylko wstęp do prowokacji Były dwie rozmowy, są dokumenty, wszystko złożyłem w prokuraturze, nie mogę nic więcej mówić

- mówił dziennikarce.

Dodał, że już po drugiej rozmowie zorientował się "że coś jest nie tak".

Bo cały czas było, że będzie kontakt z panem ministrem bądź mailowy bądź telefoniczny i po otrzymaniu maila w poniedziałek, już widziałem na sto procent, że jest to prowokacja i natychmiast złożyłem zawiadomienie w prokuraturze okręgowej w wydziale śledczym i w ABW. Natychmiast podjęto czynności

- powiedział w TVN 24 Milewski.

Tymczasem redakcja portalu Niezalezna.pl opublikowała tekstowy zapis nagrania ujawnionego w czwartek. Stenogram przynosi nam kilka nowych szczegółów. Wybraliśmy najistotniejsze wątki.

 

Reporter: Sekretariat szefa Kancelarii Premiera się kłania. Panie prezesie?

M: Tak?

R: Będę próbował pana łączyć z panem Tomaszem Arabskim, natomiast pan Arabski ma jeszcze jakieś spotkanie ważne u siebie. Wczoraj przekazałem notatkę służbową panu Arabskiemu z naszej rozmowy. Bo rozmawialiśmy o spotkaniu... pan pamięta?

M: Tak, oczywiście, że pamiętam.

R: Ono wchodzi w grę jutro, tylko że... czytał pan dzisiejsze doniesienia? Tak naprawdę wczoraj postanowiliśmy z panem się skontaktować, ponieważ mieliśmy informacje, ponieważ nie wiedzieliśmy, czy też będą potwierdzone dzisiaj. Okazuje się, że Ministerstwo Sprawiedliwości wszczyna kontrolę tam właśnie u pana. Mimo wszystko...

M: Parę rzeczy tutaj trzeba (niezrozumiałe).

R: Właśnie, panie prezesie tylko, że chodzi o to, że to jest wszystko dzieje się bardzo naprędce, prawda? Spotkanie pan premier chce odbyć z państwem, tylko że ono wchodziłoby w grę dopiero po tym posiedzeniu, na którym zapadłaby ostateczna decyzja co do przyjęcia bądź odrzucenia wniosku o... tak, prawnika pana Marcina Plichty. Nie chcemy, żeby było tak, że potem wyjdzie, że jakieś naciski były ze strony Kancelarii Premiera. Pan rozumie?

M: Ja rozumiem.

(...) R: Halo? Niech mi pan powie jedną rzecz. Czy pan już wie, kiedy będzie to posiedzenie, żebyśmy po prostu dzisiaj... już by pan sobie ustalił z panem Arabskim ten termin tego spotkania, ale to pewnie już w przyszłym tygodniu dopiero.

M: Ja mogę do posiedzenie wyznaczyć w zależności... no jaka jest... bo tak (niezrozumiałe). Ja to mogę wyznaczyć albo siedemnastego, albo nawet dwunastego czy trzynastego, także tutaj nie ma żadnego problemu. Już skład jest dawno... znaczy dawno już od dwóch dni już jest.

R: Państwo, do Państwa...

M:... także tam w ogóle ta sprawa już jest, oni czytają... (...) Skład wyznaczony i skład już czyta akta i teraz jest kwestia... specjalnie się wstrzymywałem ewentualnie to jest też do rozmowy, czy bardzo przyspieszać, czy nie przyspieszać. Bo wtedy też muszę powiedzieć, żeby oni siedzieli dzień i noc, czytali to czy to, żeby tak na spokojnie... Chciałbym właśnie o tym też porozmawiać.

R: Panie prezesie, teraz jesteśmy w takiej sytuacji patowej. Dzisiaj naprawdę cały dzień o tym rozmawiamy od rana. My mieliśmy spotkanie o 10:00 z panem Arabskim, potem o 12:00 również. Pan Arabski otrzymuje informacje z Ministerstwa Sprawiedliwości, doniesienia mediów za chwilę mogą się okazać miażdżące, za chwilę może się okazać, że będzie jakaś informacja, która trafi do mediów, załóżmy o Kancelarii Premiera, o tych spotkaniach z państwem. Premier chce osobiście poznać i tak jak pan zaznaczył w trakcie naszej wczorajszej rozmowy ja również w notatce, którą przekazałem panu Arabskiemu.

M: Ja chciałem właśnie też przekazać dużo rzeczy panu premierowi.

R: Bo pan, panie prezesie, zaznaczył wczoraj jedną słuszną rzecz, że najlepiej dowiadywać się u źródła.

M: Tak... My to wszystko na bieżąco mamy, te akta, cały czas nad nimi siedzimy, więc mamy to wszystko rozpracowane.

R: Czy pan ma listę sędziów, którzy mieliby wziąć udział w takim, ewentualnie spotkaniu z panem premierem?

M: Proponowałbym tak, mojego zastępcę do spraw karnych panią Kloczkowską-Miłosz... Ewentualnie ile osób by tam miało być? Ewentualnie tylko panią zastępczynię. Jeżeli byście państwo chcieli jeszcze dokładnych informacji odnośnie, uważam że to też jest bardzo istotne, spraw cywilnych [niezrozumiałe]... to ja też mam takie informacje, ale mogę też panią prezes, która też na bieżąco w tym siedzi od a do zet, że tak powiem, bo tam jest też bardzo dużo takich skrupulatnych różnych rzeczy [niezrozumiałe] samego premiera poinformować. Także ewentualnie no nie wiem, czy trzy osoby, czy cztery by wchodziły w grę? Jak to państwo...

R: Chodzi o to, że tak... pan premier, już mówiłem panu wczoraj w trakcie rozmowy i zaznaczałem to... mam nadzieję, że pan zrozumiał ten przekaz... Pan premier nie może liczyć, proszę pana, w tym momencie na... no nie chciałbym tutaj używać mocnych słów... na rzetelność czy pełen profesjonalizm ze strony prokuratury czy też Ministerstwa Sprawiedliwości. Pan premier po prostu, spotykając się z państwem, chciałby sobie wyrobić zdanie i podjąć dalsze decyzje. Nawet jeśli idzie o odwołanie pewnych osób i mianowanie innych w tej sprawie na ich miejsce... Bardziej rzetelnych... nowych... i jakby odpowiedzialnych, znających się na rzeczy. Tu niewątpliwie jest jeden szkopuł w tej sprawie, że są pewne osoby, które się ewidentnie nie znają na prawie. To już dzisiaj nawet rozmawialiśmy. Proszę poczekać, mam tutaj zieloną lampkę i będę się próbował połączyć z panem Arabskim.

M: Dobrze.

(....)

R: Halo, panie prezesie, ponownie Piotr Tomiczyński, bo rozmawiałem z panem Arabskim. Bo teraz dzwonię do pana na telefon sekretariatu. Pan Arabski powiedział, że będzie do pana dzwonić na tą komórkę...

M: Bardzo proszę, to ja czekam.

R: Ale jest jedna rzecz. Czy mógłby to być telefon wykonany w godzinach wieczornych? Pan Arabski...

M: Cały czas mam włączony i... czekam na telefon.

R: To dostanie pan oficjalne potwierdzenie tego zaproszenia na to spotkanie... ono wstępnie w takim razie na trzynastego umawiamy się?

M: Rozumiem i za sekundę wyznaczam na dwunastego termin.

(...)

R: Pan wspomniał, że pan wyznaczył już ten skład, tych osób, które się na tym posiedzeniu mają pojawić. To jest trzyosobowy skład?

M: Trzyosobowy... oczywiście.

R: To są zaufane pańskie osoby.

M: Słucham?

R: To są zaufane dla pana osoby, jeśli chodzi o... no wie pan, sprawa jest ważna...

M: No... proszę się nie martwić. Tak powiem...

R: W takim razie podsumowując. Trzynastego spotkanie w Kancelarii Premiera, w których godzinach państwu by odpowiadało?

M: My się dostosujemy. Tak jak pan premier wyznaczy... tak będziemy. (...) Tylko bym prosił, żeby spotkanie doszło do skutku...

R: Spotkanie na pewno dojdzie do skutku, tylko pan rozumie... tutaj toczą się takie sprawy...

M: Widzę, co się dzieje... także ja... Dobrze nie ma sprawy. Ja rozumiem, że tutaj musi być tak, żeby jakichś tam tych... No to dwunastego sąd to załatwia także nie ma żadnych problemów.


(...)  R: Panie prezesie, bardzo dziękuję za rozmowę i proszę czekać na dalsze instrukcje.

M: Do widzenia.

 

pur, źródła: Niezalezna.pl, TVN 24

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Autor

Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych