wPolityce.pl: Janusz Korwin-Mikke znowu szokuje i obraża. Tym razem wziął na celownik osoby niepełnosprawne, które jednak przełamują swoje słabości rywalizując w sportach olimpijskich. Budzą podziw, ale lider Kongresu Nowej prawicy z nich szydzi. Jak Pan to ocenia?

Marian Piłka, publicysta, polityk Prawicy Rzeczypospolitej: Obraźliwa wypowiedz Korwina Mikke o niepełnosprawnych sportowcach dyskwalifikuje moralnie i politycznie jej autora. Jest to wypowiedz haniebna. Niepełnosprawni sportowcy, mają takie samo prawo do uprawiania sportu i transmisji ich olimpiady, jak sportowcy pełnosprawni. To co ich różni, to znacznie większy wysiłek. Ten trud w pokonaniu własnych fizycznych ułomności powinien wzbudzać tylko szacunek.

Wśród niepełnosprawnych byli wybitni artyści, jak na przykład Homer, Beethoven czy Toulouse-Lautrec. Bez nich świat byłby uboższy. Tak, jak uboższa byłaby nasza rzeczywistość bez obecności osób niepełnosprawnych. Rycerskim obowiązkiem jest także wspierać słabych, potrzebujących i niepełnosprawnych. Szydzenie z nich świadczy tylko o najgorszym rodzaju niepełnosprawności, niepełnosprawności moralnej. Jest to jedyny rodzaj niepełnosprawności, który nie powinien być tolerowany.

 

Korwin-Mikke bywa niestety przypisywany obozowi konserwatywnemu. Wygląda to chwilami jak próba skompromitowania wszelkich idei konserwatywnych.

Janusz Korwin-Mikke nie jest żadnym konserwatystą! Konserwatywny światopogląd opiera się o chrześcijańską wizję człowieka i chrześcijańską wizję rzeczywistości społecznej. To, w sposób zasadniczy, Korwin neguje.

 

To jak by go pan określił?

Jego światopogląd można określić jako darwinistyczny, nie mający nic wspólnego z konserwatyzmem. Korwin-Mikke sądzi, że na szokowaniu opinii publicznej, na obrażaniu innych, zbuduje kapitał polityczny. Mam nadzieję, że się myli.

 

Na razie jednak zaraża swoimi poglądami kolejną grupkę młodych działaczy. To w nich zostanie.

Tak, może zostać pogarda dla współobywateli, przekonanie, że samemu się jest elitą, ale źle rozumianą. Bycie elitą zobowiązuje tak do dawania przykładu własnym postępowaniem jak i troski o dobro wspólne. Ale nie przeceniałbym wpływu korwinizmu, to jest choroba przejściowa, z tego się wyrasta.

rozm. gim