Przepraszam za Korwin-Mikkego! Postępowiec na miarę przełomu XIX i XX wieku nie jest konserwatystą XXI wieku

Fot. wPolityce.pl
Fot. wPolityce.pl

W swoim tekście, który narobił w ostatnich dniach tyle rozgłosu, w którym w otwarty sposób Korwin-Mikke szydzi z osób niepełnosprawnych, zrównuje te osoby wręcz z najgorszymi mętami społecznymi, wiele osób dostało odpowiedź, jakie rzeczywiście poglądy ma ów człowiek, który mówi o sobie, że jest konserwatystą.

(…) nie chodzi o estetykę: w społeczeństwie obowiązuje zasada: „Z kim przestajesz, takim się stajesz”, więc i oglądanie – godnych podziwu skądinąd - wysiłków para-sportowców może przynieść - przejściowe, na szczęście - zaburzenia w motoryce!). Jeśli chcemy, by ludzkość się rozwijała, w telewizji powinnismy ogladac ludzi zdrowych, pieknych, silnych, uczciwych, madrych - a nie zboczeńców, morderców, słabeuszy, nieudaczników, kiepskich, idiotów - i inwalidów, niestety

To nie są słowa konserwatysty tylko postępowca. I to postępowca mentalnie siedzącego na przełomie XIX i XX wieku. Nie mówiąc o pseudonaukowej, prymitywnej po prostu paplaninie prezesa Kongresu Nowej Prawicy:

oglądanie wysiłków para-sportowców może przynieść - przejściowe, na szczęście - zaburzenia w motoryce!

To tak jakby oglądanie w telewizji zacinającego się, jąkającego i sepleniącego Korwin-Mikkego sprawiło, że śpiewak operowy zacznie fałszować. Ale najgorszy jest ów wydźwięk POSTĘPU: „Jeżeli chcemy, żeby ludzkość się rozwijała”. Stąd nie przypadkiem Mikke zrównuje w swoim tekście inwalidów ze złodziejami, mordercami, zboczeńcami. Bo przesłanie jest jasne: chcemy postępu to musimy wyeliminować tych, którzy ten postęp, rozwój wstrzymują i dlatego nie powinniśmy oglądać w telewizji  „zboczeńców, morderców, słabeuszy, nieudaczników, kiepskich, idiotów - i inwalidów”. A skoro nie powinniśmy ich oglądać w telewizji to siłą rzeczy przecież nie powinniśmy ich oglądać również w szkole, pracy, na ulicy. Tak więc nagle okazuje się, że nie są to niefortunne wypowiedzi Korwin-Mikkego, tylko z nich wypływa  czyste przesłanie eugeniczne.

I tego typu deklaracja ideowa pojawiła się na stronach internetowych w początkach istnienia obecnej partii Mikkego:

Nie wolno też dbać o dziś istniejące jednostki, zabraniając im (wbrew ich woli!) ryzykować swoim zdrowiem i życiem. Nowa Prawica wierzy, że w wyniku selekcji naturalnej naród się ulepsza, a nie marnieje. Żydzi zawdzięczają swoją siłę temu, że przez lata podlegali w wyniku prześladowań takiej właśnie selekcji. Sarny, na które polują wilki i myśliwi, są coraz szybsze, zgrabniejsze i zdrowsze – natomiast będące pod ochroną żubry w Puszczy Białowieskiej marnieją

I znowu kolejny pseudonaukowy, bezmyślny  bełkot na który można odpowiedzieć takim samym „logicznym” argumentem, że może to te żubry są sprytniejsze, bo ostało ich się niewiele dzięki selekcji naturalnej i teraz mają w Puszczy Białowieskiej super życie, a durne sarny muszą cały czas zasuwać , żyć przy tym w ciągłym napięciu i stresie, żeby przetrwać.

Można się z tego naśmiewać, ale pada jednak w tych stwierdzeniach coś już co wręcz mówi nam w jakim kierunku podąża myślenie postępowca:

Żydzi zawdzięczają swoją siłę temu, że przez lata podlegali w wyniku prześladowań takiej właśnie selekcji.

W innym tekście Korwin-Mikke pisze wręcz, że:

W wyniku Holokaustu (podobnie jak wskutek poprzednich prześladowań!) wśród Żydów wystapiła silna selekcja naturalna - najzdolniejsi przeżyli - i wskutek tego dziś ten naród ma potęgę nieznaną w dotychczasowych dziejach...

Koszmarne? Koszmarne. Holocaust jako narzędzie selekcji naturalnej! Kiedy zrozumiemy z kim mamy do czynienia, wyznawcą jakiej ideologii jest Korwin-Mikke to już coraz mniej dziwią potem takie wpisy jak:

w sporze o zapłodnienie "in vitro" nie chodzi o zgodę na te zabiegi - lecz o to, czy finansować je z kieszeni podatnika. Temu drugiemu jestem zdecydowanie przeciwny.

Czyli samo in vitro jest OK, tu się Mikke zgadza z całą postępową lewicą. Czy kolejna „mądrość”:

dzięki selekcji naturalnej w następnych pokoleniach jest coraz mniej brzydkich dziewczyn

Szkoda, że nie coraz mniej głupich polityków, no nie?

No to teraz zerknijmy do ulubionej przez prezesa KNP Wikipedii, jak twórca pojęcia eugeniki Galton rozumiał nauki wypływające z teorii swojego kuzyna Darwina:

Galton poprawił swoją definicję, aby uwzględnić specyfikę eugeniki pozytywnej, zachęcającej do częstszego reprodukowania się najlepszych osobników oraz eugeniki negatywnej, zniechęcającej do reprodukcji osobników mniej wartościowych.

Jeżeli wczytamy się w publicystykę Mikkego to widać wyraźnie jak ona idealnie współgra z definicją Galtona. A czytając już bardzo uważnie Mikkego można się obawiać, że selekcja naturalna podążyła jednak w złym kierunku i może wypadałoby jej pomóc, aby nie tylko naród żydowski, ale też jakiś inny naród osiągnął potęgę nieznaną w dotychczasowych dziejach. W końcu według samego Mikkego:

Teoria Ewolucji dla 90% ludzi jest niezrozumiała

Skoro tak, to przecież za pomocą selekcji naturalnej (która jak widzimy dotąd nie za bardzo się sprawdziła, skoro mamy według Korwina 90% ludzi niedorastających Korwinowi umysłowo) można łatwo zmienić te proporcje.

Najsmutniejsze jest to, że te i podobne brednie Korwin-Mikkego czytają młodzi ludzie, wchodzący dopiero w dorosłe życie dla których facet z muszką jawi się jako autorytet. Rodzi się pokusa i pycha dla tych, którzy nagle zaczynają „rozumieć” nauki Korwina. Pycha, bo przecież poprzez zrozumienie tego, co podaje guru, młody człowiek myśli sobie, że staje się lepszy od innych, przestaję być w gronie tych 90% gorszych - tego tępego L**du (jak pisze Mikke) czy motłochu jak piszą za nim jego wyznawcy - tylko dołącza do rozumnej elity. A reszta po prostu nic z tego co mówi i pisze Mikke nie rozumie. Nie rozumie, bo nie dorasta intelektualnie. Tylko, że skoro jest jakaś rozumna elita, lepsza, mądrzejsza i wierząca w selekcję naturalną to automatycznie rodzi się z tej pychy pokusa, aby wiedzę o selekcji naturalnej wykorzystać i pomóc naturze, tak aby nieco szybciej zmienić te niekorzystne proporcje, aby w przyszłości nie 10, a 100% ludzi rozumiało teorię Darwina.

I w związku z tym rzeczy złe przestają być złe, jeżeli służyć mają osiągnięciu tego „dobrego” celu. Jacyś ludzie dokonują aborcji? To w zasadzie dobrze, niech lewacy się w ten sposób wykończą, a my konserwatyści przetrwamy. Inni są homoseksualistami? Świetnie, nie będą robili dzieci i problem homosiów rozwiąże się samoistnie (dzięki selekcji naturalnej oczywiście). Jacyś tam ćpają? To świetnie, cała ta banda się wytruje, a my konserwatyści przetrwamy (i pewnie dlatego w wyborach parlamentarnych na listach wyborczych Kongresu Nowej Prawicy znaleźli się zwolennicy legalizacji marihuany - nota bene członkowie organizacji, która opowiedziała się za blokadą Marszu Niepodległości - co jak można przypuszczać miało się przyczynić do przyspieszenia procesów selekcji naturalnej).

Jest to postawa całkowicie pogańska, antychrześcijańska, całkowicie niezgodna z nauką Kościoła Katolickiego, odrzucająca tę naukę.  A przede wszystkim te poglądy są zwyczajnie niebezpieczne. I skoro Nowa Prawica wierzy, że "w wyniku selekcji naturalnej naród się ulepsza, a nie marnieje”, a dodatkowo „w wyniku Holokaustu (…) wystapiła silna selekcja naturalna (…) i wskutek tego (…) naród ma potęgę nieznaną w dotychczasowych dziejach”, to resztę dopowiedzcie sobie Państwo sami…

W roku 2010 Korwin-Mikke nie istniał. Po opuszczeniu w 2009 roku Unii Polityki Realnej Mikke ożywił Platformę Janusza Korwin-Mikkego, uśpiony na kilka lat byt partyjny, który  zmienił ostatecznie nazwę na „Wolność i Praworządność”. Wokół samego Korwina skupiła się garstka nowych osób oraz grupa starych działaczy, która jeszcze próbowała odzyskać dla Mikkego UPR, ja do tego grona dołączyłem po kilku miesiącach od powołania WiP. I paradoksalnie, to że Korwin-Mikke zniknął, to że ludzie i media o nim w praktyce zapomnieli sprawiło, że w wyborach prezydenckich odniósł sukces. 4. miejsce przed wicepremierem Pawlakiem i tak znaną postacią jak Olechowski na których kampanie poszły miliony to był sukces. O wcześniejszych ekscesach Mikkego jakby wszyscy zapomnieli lub nie przywiązywali szczególnej uwagi. Tacy jak ja, którzy zaangażowali się mocno w pracę przy kampanii prezydenckiej, a później samorządowej wierzyli, że mimo wszystko uda się wokół Mikkego zbudować silny ruch polityczny, który powalczy w wyborach z obecnym układem. Ba, ja sam, wcześniej nie uczestnicząc i nie angażując się w żadne życie polityczne, sądziłem naiwnie, że niefortunne wypowiedzi Mikkego, to tylko wypadki przy pracy i że mimo tego uda się zbudować. Na początku roku 2011 Korwin-Mikke rozwiał ostatecznie moje wątpliwości, które narastały przez cały rok 2010, kiedy patrzyłem jakich ludzi Mikke de facto przyciąga i na jakich stawia. Zaskoczyło mnie, że tak łatwo do głosu w partii Mikkego dochodzą ludzie o poglądach jawnie antykatolickich, lansowani przez samego Mikkego, wypychani przez niego do przodu. Jeżeli przeanalizuje się publicystykę Korwin-Mikkego wszystko staje się jasne dlaczego tak się dzieje. Dlatego wszystkich chciałem przeprosić za to, że miałem swój udział w ożywieniu tego politycznego trupa.

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...