Poseł PiS Maks Kraczkowski otrzymał raport, z którego wynika, że rosyjskie służby mogły mieć wpływ na wyniki wyborów w Polsce. Poseł PiS nie przesądza, jaka jest waga i wiarygodność tych doniesień. Jednak przyznaje, że sprawę powinno wyjaśnić odpowiednie służby. Skierował w tej sprawie zapytanie m.in. do ABW i PKW.

Doniesienia są jednak poważne. Jak się bowiem okazuje Państwowa Komisja Wyborcza mogła korzystać w czasie wyborów z serwerów rosyjskich firm. W jednej ze stacji telewizyjnych Kraczkowski tłumaczył:

W raporcie jest cały wydruk informatyczny wskazujący na to, że duża część materiałów analizowanych przez Państwową Komisję Wyborczą przechodzi przez rosyjskie serwery. I teraz pytanie – czy to prawda i czy te serwery zostały sprawdzone pod względem bezpieczeństwa przechowywanych i przetwarzanych informacji przez np. Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego?

W rozmowie z naszą redakcją poseł Kraczkowski wskazuje, że w najbliższym czasie otrzyma kolejne informacje dotyczące całej sprawy. Zapowiada, że będzie informował opinię publiczną o szczegółach współpracy PKW z rosyjskimi firmami komputerowymi.

Sprawa budzi niepokój. Korzystanie z serwerów rosyjskich może narażać proces wyborczy w Polsce. Administrator serwera może mieć przynajmniej dostęp do informacji, jakie są za jego pomocą przesyłane. Niewykluczone, że może nimi również manipulować.

To niestety nie pierwszy przypadek współpracy polskich instytucji zajmujących się bezpieczeństwem narodowym z Rosjanami. We wrześniu 2011 roku "Rzeczpospolita" pisała, że "polski Kontyngent Wojskowy w Afganistanie niejawne informacje o swoich działaniach przesyła przez satelitę należącego do Gazpromu".

Wydaje się więc, że współpraca z Rosją w sprawach najwyższej wagi wchodzi w krew polskim władzom.

KL