Profesor Józef Szaniawski był częstym komentatorem portalu Stefczyk.info. Mówił m.in. o historii stosunków polsko-rosyjskich, współczesnej Rosji, Katyniu, pamięci o płk. Kuklińskim.

Przypominamy kilka z jego opinii.

 

13 kwietnia 2012 r. o możliwości udostępnienia Polsce ukrywanych w Moskwie akt katyńskich:

Mówimy o aktach dotyczących ok. 300 tysięcy osób. Obecnie te materiały są przetrzymywane przez FSB. (…) Rosjanie nie mają interesu, by pokazywać nam prawdy o popełnionych zbrodniach. Symbolem ich stanowiska i polityki w tej sprawie jest fakt, że Stalin, największy obok Hitlera morderca w dziejach świata, ma swój monumentalny grób w centrum Moskwy, na Placu Czerwonym, pod samym murem Kremla. Codziennie Stalinowi oddaje hołd około 5 tysięcy Rosjan. Ciekawe, jaka byłaby reakcja, gdyby w samym centrum Berlina był grób Hitlera. To byłoby nie do przyjęcia. Tymczasem, najwięksi ludobójcy Rosji mają swoje grobowce w Moskwie. Ich groby odwiedza Putin, defiluje tam armia rosyjska. (…) Władze Rosji identyfikują się z tamtym reżimem.

CZYTAJ WIĘCEJ: O sowieckich zbrodniach mało wiemy

 

6 lutego 2012 r. o prawdziwej rosyjskiej władzy:

Wyboru dokonali ci, którzy dziś rządzą na Kremlu. (…) W ogromnej większości to ludzie pokroju Putina. Wysocy funkcjonariusze zbrodniczego i morderczego KGB. Nie wiem, czy Putin jest mordercą, choć tego wykluczyć się nie da, ale wiem, że należał do organizacji morderców, ludobójczej instytucji, której poprzednicy z NKWD mordowali polskich oficerów w Katyniu. Cała rodzina Putina była związana z NKWD. Trzeba o tym pamiętać. Podobnie, jak o oświadczeniu obecnego premiera Rosji, który w 2000 roku powiedział, że nie ma byłych czekistów, że czekistą jest się do końca życia.

Zapytany, na ile demonstracje przedwyborcze mogą wynikać z wojny służb specjalnych, odpowiadał:

Wskazują na taką możliwość gazety amerykańskie i rosyjskie. Wysoki status służb w państwie jest również tradycją rosyjską. W żadnym państwie na świecie służby nie miały takiego znaczenia, jak w Rosji. Co gorsze, jej służby są antyludzkie, zbrodnicze i przestępcze. W kraju tym działała CzeKa, potem NKWD, KGB, a dziś FSB. W tych organizacjach prowokacja, manipulacja i oszustwa, morderstwa były regułą. Prawdopodobnie dziś również. Szczególnie, że na Kremlu rządzą dwie grupy powiązane ze służbami. One ze sobą współdziałają, ale i konkurują.

Współczesną demokrację rosyjską opisywał dowcipem jeszcze z czasów Lenina:

Podczas spotkania najważniejszych ludzi na Kremlu Miedwiediew mówi: kto jest za tym, żeby Putin został po raz trzeci prezydentem Rosji, niech podniesie rękę. Dziękuję. Kto jest przeciwko, proszę podnieść obie ręce i stanąć pod ścianą… Tak wygląda demokracja w Rosji w 2012 roku. Wybory już się odbyły, a ludność ma tylko głosować.

CZYTAJ WIĘCEJ: Masa przekształca się w myślące społeczeństwo

 

W grudniu 2011 roku mówił o decyzji ws. usunięcia pomnika ofiar zbrodni katyńskiej z pl. Zamkowego w Warszawie:

Wszystko, co dzieje się wokół tego pomnika, jest skutkiem wykorzystywania pretekstów. Jednak prawdziwe motywacje są inne. Po 10 kwietnia 2010 roku znaczenie tego pomnika stało się jeszcze większe niż wcześniej. Ten pomnik stoi w samym centrum Polski. On przypomina o zbrodni ludobójstwa sowieckiego na bezbronnych polskich jeńcach, oficerach Wojska Polskiego. Katyń stał się symbolem ludobójstwa sowieckiego w Polsce.

(...) To jedyny taki pomnik w stolicy kraju. Co więcej, on nie został ufundowany przez władze Warszawy. Miasto nie chciało albo nie mogło tego zrobić. Pomnik został więc ufundowany przez Polonię amerykańską, m.in. przez polskiego bohatera płk. Ryszarda Kuklińskiego oraz Zbigniewa Brzezińskiego, byłego doradcę prezydenta USA. W podstawie tego pomnika znajduje się ziemia z czterech miejsc, w których mordowani byli Polacy przez Rosjan. I ten pomnik dziś przeszkadza władzom stolicy.

CZYTAJ WIĘCEJ: Władzom stolicy przeszkadza katyński pomnik

znp