By przetrwać agresję, potrzebne są pieniądze i wola narodu. Polsce brakuje chęci, by inwestować we własną armię
- ocenia George Friedman, szef instytutu Stratfor w "Polsce The Times".
Dla niektórych państw geopolityka ma znaczenie marginalne. Wygrasz czy przegrasz - życie toczy się dalej. Jednak dla Polski ta sama geopolityka ma wymiar być albo nie być
- podkreśla Friedman, wskazując że to powód dla którego "tworzeniu polskiej strategii narodowej towarzyszy leżące u podłoża zbiorowe doświadczenie poczucie lęku i desperacji".
Zdaniem eksperta, doświadczenia historyczne Polski uczą, że nigdy nie możemy mieć pewności, iż wszystkie katastrofy mamy już za sobą.
Potężne Niemcy i Rosja to dla Polski prawdziwy problem dotyczący jej egzystencji. Idealnym rozwiązaniem byłoby pełnienie roli buforu, który szanowałyby zarówno Berlin, jak i Moskwa. Kolejne rozwiązanie to sojusz obronny z jedną z tych stolic. Jest ono jednak najeżone licznymi niebezpieczeństwami, bo zależność od Rosji czy Niemiec przyciąga możliwość wchłonięcia Polski lub jej okupacji
- pisze Friedman, wskazując na jeszcze jedno rozwiązanie:
Znalezienie zewnętrznego mocarstwa, które zagwarantuje ochronę jej interesów. Od 1991 r. Polska dążyła do nowego rozwiązania, o którym przedtem mogła tylko marzyć - członkostwa w Unii Europejskiej i NATO. Tego rodzaju przynależność ma na celu zagwarantowanie sobie ochrony poza system bilateralnym
- przypomina szef instytutu Stratford i podkreśla, że dzięki członkostwu w obu strukturach Niemcy i Polska znalazły się tym samym bycie politycznym. Właśnie ta przynależność daje Polsce pozór gwarancji bezpieczeństwa.
Jednak zdaniem eksperta, rozwiązanie takie działa skutecznie, gdy Rosja jest słaba. Historia pokazuje, że zakładanie słabości czy łagodności Rosji byłoby naiwnością.
Wspomniane rozwiązanie jest także problematyczne, bo zakłada, że NATO i UE to instytucje, na których można polegać. Gdyby działania Rosji nabrały bardziej agresywnego charakteru, zdolność sojuszu do rozmieszczenia swoich sił w większym stopniu niż od Europejczyków zależałaby od Amerykanów
- podkreśla Friedman. Przyznaje, że w razie agresji Polska otrzyma pomoc od Stanów Zjednoczonych, ale przygotowanie interwencji trwałoby dłużej niż wojna w 1939 r.
Ekspert wskazuje też, że UE nie jest organizacją militarną, lecz ekonomiczną strefą wolnego handlu. Posiadają więc dla Polski wartość w kwestii rozwoju gospodarczego, jednak niepokojąca jest rola Niemiec w UE.
W chwili obecnej działa ona pod skrajnym naciskiem. Znane są scenariusze zakładające, że Niemcy nie chcąc dłużej ponosić kosztów utrzymywania UE, rozluźniają swoje związki z blokiem i przesuwają się bliżej Rosji. Najgorszy scenariusz dla Polski? Niezwiązane silnie z wielonarodowym bytem europejskim Niemcy gospodarczo coraz mocniej wiążą się z Rosją.
George Friedman wskazuje trzy możliwe strategie działania dla Polski.
1. Starać się za wszelką cenę utrzymać zdolności sprawcze NATO i UE oraz obecność w nich Niemiec.
2. Zbudować takie relacje z Niemcami i Rosją, które stanowiłyby gwarancję naszych interesów. dodaje przy tym, że nasza "zdolność utrzymania takich stosunków jest ograniczona".
3. Znalezienie mocarstwa zewnętrznego gotowego zagwarantować nasze interesy.
Takim mocarstwem są dziś USA. Jednak one kroczą obecnie w kierunku opartego na równowadze sił podejścia do świata. Amerykę obchodzi, co zdarzy się w północnej Europie. Wzrost siły Rosji z pewnością nie leżałby w interesie Waszyngtonu.
Sojusz ze Stanami nie jest, zdaniem Friedmana, jednak rozwiązaniem idealnym, właśnie z powodu na opóźniony czas reakcji w razie konieczności interwencji. Dlatego "kluczowy element polskiej strategii winien zakładać zdolność kraju do odstraszenia lub opóźnienia rosyjskiej inwazji w stopniu wystarczającym, by dać USA czas na zaplanowanie reakcji i samą reakcję".
Polska nie może bronić się w nieskończoność. Jednak doświadczenie mówi, że musi być zdolna sama prowadzić operacje opóźniające przez co najmniej kilka miesięcy, aby zyskać czas na interwencję.
Zdaniem Friedmana, Polska zatroszczyć się o własne siły zbrojne. Podkreśla przy tym, że "budowa efektywnych sił zbrojnych wymaga pieniędzy i czasu".
Kwestia podstawowa to wola narodu. Upadek polskiej potęgi w XVIII w. to wynik braku wewnętrznej jedności wśród polskiej szlachty i efekt zagrożenia na wielu frontach. W okresie międzywojennym mieliśmy do czynienia z wolą oporu, ale nie szła ona w parze z wolą poniesienia kosztów na obronę. Polacy woleli wierzyć, że sytuacja nie przybierze trak tragicznego obrotu, jaki przybrała. Dziś Polska musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy wola wiary w UE i NATO przeważy nad uznaniem, że kraje same muszą stanowić gwarancje swego bezpieczeństwa. Polacy chętnie przyjęliby strategię zakładającą stały sojusz z Niemcami i równie stałą słabość Rosji. Może mają rację, ale to hazardowa zagrywka. Historia uczy, że Niemcy i Rosja błyskawicznie zmieniają reżimy i strategie.
- podsumowuje George Friedman, wskazują, że nie warto szczędzić środków na wzmocnienie polskiej armii, która w razie potrzeby, miałaby szansę "odpierać ewentualną agresję tak długo, by dać USA czas na podjęcie decyzji i rozmieszczenie swoich oddziałów".
mall / Polska The Times
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/139116-friedman-polska-nie-powinna-lekcewazyc-swojego-polozenia-geopolitycznego-niepodleglosc-wymaga-wydatkow
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.