http://www.youtube.com/watch?v=XM5FfW9fHIU

Był Lenin, nie ma Lenina. Związkowcy z „Solidarności” zlikwidowali napis, jaki Prezydent Paweł Adamowicz umieścił na Stoczni Gdańskiej. Pod płaszczykiem przygotowań do filmu o Lechu Wałęsie postanowił hołdować pamięci ludobójcy, który swe krwawe piętno odcisnął również na Polsce. Zabieg „restauratorski” od początku budził sprzeciw działaczy „Solidarności”, szczególnie pracowników ze Stoczni Gdańskiej.

Po licznych prośbach, apelach i protestach, które nie przynosiły oczekiwanego skutku, związkowcy postanowili wziąć sprawę we własne ręce. Przywieźli sprzęt i za pomocą tarczy elektrycznej odcięli hańbiący napis oraz metalowy Order Sztandaru Pracy. W miejsce nazwiska komunistycznego zbrodniarza trafił plakat z napisem „NSZZ Solidarność”. Cała operacja zajęła działaczom zaledwie pół godziny.

Po zakończeniu całej akcji związkowcy zaintonowali hymn narodowy.

 

Czujemy ulgę, bo to miejsce tworzyli ludzie, a nie Lenin i prezydent. To jest normalna rzecz, bo zbliżają się uroczystości 31 sierpnia, a przed każdymi uroczystościami się sprząta i myśmy po prostu posprzątali. Miejsce Lenina jest na śmietniku historii

- powiedział Piotr Duda, lider „Solidarności”, podkreślając że Komisja Krajowa NSZZ „Solidarność” zrobiła to, co do niej należało.

Nie mogliśmy już na to codziennie patrzeć i przekomarzać się z urzędnikami - że raz zasłaniamy, raz odkrywamy - było to wszystko bez sensu. Jak widać Lenin nie jest wieczny i mam nadzieję, że już tu nigdy  nie powróci

- dodał.

Mimo braku reakcji ze strony policji, Piotr Duda liczy się z tym, że od związkowcy mogą ponieść konsekwencje swoich działań.

Nie będę zdziwiony, jak będziemy pociągnięci do odpowiedzialności. Jak widać, rząd jest silny tam, gdzie nie potrzeba,  tam gdzie są afery, to się tym nie zajmuje

- stwierdził.

 

Działacze obradującej od dziś w Gdańsku Komisji Krajowej „S” planują jutro uczcić 32. rocznicę Sierpnia ‘80 złożeniem kwiatów pod Pomnikiem Poległych Stoczniowców.

Ciekawe, co na tę zmianę prezydent Adamowicz. Może się zmartwić, że jego plan przywracania „historycznego wyglądu stoczni” spalił na panewce. Może odcięty napis zamontuje sobie na siedzibie władz Gdańska? Jeśli jest do niego tak przywiązany…