Sipowicz apeluje ws. Kory: "Chciałbym zrozumienia z PO, bo to partia, którą z żoną popieraliśmy - i premiera, i partię, i prezydenta"

fot. tvn24 / wPolityce
fot. tvn24 / wPolityce

Kamil Sipowicz przeprowadza na antenie TVN24 rozliczenia wyborcze i odważnie apeluje do rządu i prezydenta w sprawie Kory, której za posiadanie 2,8 grama marihuany grozi do 3 lat więzienia.

Chciałbym zrozumienia z Platformy Obywatelskiej, bo to jest partia, którą z żoną popieraliśmy - i premiera, i partię, i prezydenta - żeby ci ludzie się zastanowili, bo to są nasi równolatkowie

- mówi i nawołuje do łaskawego spojrzenia na przestępstwa narkotykowe.

Nie róbmy krzywdy nie tylko Korze czy mnie, ale 16-18-latkom, tym studentom medycyny czy prawa, którym się rujnuje życie. Bo jak oni pójdą na dołek, czy pójdą do więzienia, czy mają nawet wyrok czy mają nawet wyrok w tzw. zawiasach, nie dostaną wizy do Stanów Zjednoczonych

- apeluje Sipowicz, zamieniając porządki i powielając najbardziej naiwne argumenty zwolenników legalizacji marihuany.

Jego zdaniem penalizacja posiadania marihuany to "gettoizacja społeczeństwa i psucie substancji społecznej".

Sipowicz przekonywał także, że Kora jest niewinna.

Będzie się trzymała tej prawdy, bo taki jest stan faktyczny

- stwierdził. Zapytany o to, czy proces i ewentualne skazanie piosenkarki mogłyby odwrócić w Polsce podejście do marihuany, odpowiedział:

Nie wiem, czy nas na to stać, czy Kora chciałaby być w więzieniu. Wolelibyśmy apelować do polityków rządzących tym krajem.

 

Oczekiwania Kamila Sipowicza co do interwencji polityków wobec aresztowania Kory są jak najbardziej poważne. Jak widać, głosy celebrytów mogą czasem sporo kosztować. Co zrobi Donald Tusk?

 

mall, tvn24.pl

 

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...