Edward Miszczak, dyrektor TVN, szczerze przyznaje, że w stacji nie wolno śmiać się z Platformy! "Lemingi tego nie chcą"

Siedziba stacji telewizyjnej czy urzędu propagandy? Edward Miszczak przybliża nas do odpowiedzi. Fot. wPolityce.pl
Siedziba stacji telewizyjnej czy urzędu propagandy? Edward Miszczak przybliża nas do odpowiedzi. Fot. wPolityce.pl

Czy polskie telewizje komercyjne, dysponujące rzadkim dobrem w postaci koncesji wypełniają je choćby z minimalnym poczuciem obowiązków wobec wszystkich obywateli? Czy też są już tak zdegenerowane iż nie uważają nawet za właściwe udawanie, że tak jest?

Ciekawe odpowiedzi wyłaniają się z reportażu Magdaleny Rigamonti w najnowszym "Wprost". Oto czytamy opowieść o Edwardzie Miszczaku, dyrektorze programowym stacji TVN, w artykule nazywanym bez krępacji "bogiem", który rządzi w telewizyjnym "niebie". Miszczak niespecjalnie protestuje.

Najciekawszy jednak fragment dotyczy satyryka Szymona Majewskiego, który po latach funkcjonowania na antenie stracił w stacji program. Jakie są tego przyczyny? Pojawiają się dwie. Pierwsza to występ w reklamie niekonsultowany z władzami stacji. A właściwie to, że "się nie podzielił" zyskiem z TVN. O tyle to dziwne, że zarzutu tego nie użyto w stosunku do innych tefałenowskich występowaczy, jak 50-letniego Jakuba Władysława Wojewódzkiego.

Więc Miszczak szybko wskazuje powód drugi, kluczowy:

On się sprawdzał, kiedy emocje leżały na ulicach. A lemingi nie chcą, żeby się specjalnie śmiano z Platformy Obywatelskiej

- szczerze - jak podkreśla "Wprost" - wyznaje Miszczak. Czytamy dalej:

A Majewski nie ukrywał swoich rozterek politycznych. - Wiem, że powinna być partia, jak PO, która pcha nas ku Europie. Ale jest też miejsce dla PiS, który pamięta, dba o tradycje, historię. Mam rozdarta naturę - mówił w maju i zapewniał, że żarty dla niego kończą się tam gdzie giną ludzie, więc żartować z katastrofy smoleńskiej nie zamierza.

Od dyrektora Miszczaka dowiaduję się, że to trudny dla Szymona czas politycznie. Wyborcy wybrali. Bo wyborcy PO to są jednocześnie wyborcy TVN.

I tu cytat z Miszczaka:

A Szymon komentował, ośmieszał, był też reflektorem politycznym

- stwierdza. Czyli chciał robić to, co robią satyrycy w wolnych krajach. Chciał czasem śmiać się także z Platformy. Tego u nas nie wolno.

I wszystko jasne - TVN to tuba PO, a kto chce patrzeć na świat choć trochę inaczej - odpada. Wyznaje to szef programowy potężnej stacji. I jest to przemowa godna Macieja Szczepańskiego, dyrektora TVP z okresu Edwarda Gierka na zebraniu partyjnym (nie PO, PZPR).

Warto o tym wyznaniu pamiętać kiedy chłopcy i dziewczynki z TVN znów zapytają dlaczego duża część Polaków nie traktuje ich jako dziennikarzy, ale element partii władzy. Właśnie dlatego. Widać to było dotąd gołym okiem, nie tylko w rozrywce, ale przede wszystkim w "informacji", dziś Miszczak przyznaje to we "Wprost" wprost.

Swoją drogą, to najwyższy chyba poziom upokorzenia dla dziennikarzy: nie tylko, że są sprowadzeni do roli partyjnych sług, to jeszcze ich "bóg" nie ma oporów by ogłaszać to całemu światu. Ha, wesołe!

gim, źródło: Wprost

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...