Cywilizacja życia wytoczyła wojnę cywilizacji śmierci. Rycząca nagonka na Kościół dopiero się ropocznie...

fot. PAP / R. Pietruszka
fot. PAP / R. Pietruszka

No i skończyło się wychwalanie wizyty Cyryla I w Polsce przez Gazetę Wyborczą. A tak pięknie idea pojednania wpisywała się w propagandową narrację środowisk liberalno-lewicowych. Wyglądało na to, że będzie można na niej budować długofalową taktykę relatywizowania pojęć. Cóż, tandetne pozoranctwo kruszeje w starciu z ostrzem prawdy. Gdy tylko przedstawiono treść dokumentu i wyłożono istotę spotkania dwóch Kościołów, pozorni entuzjaści zaczęli cedzić przez zęby obawę, czy aby ta "łyżeczka dziegciu" nie zepsuje beczki miodu. Ależ oczywiście, że zepsuje. Może nawet uzmysłowi, że beczka była imaginacją, urojoną projekcją, nieudolną próbą zawłaszczenia Kościoła dla własnych działań.

Jedną z pierwszych, którzy dali upust swojemu rozczarowaniu była poseł Wanda Nowicka, naczelna wojowniczka cywilizacji śmierci, której oba Kościoły wypowiedziały właśnie otwartą wojnę w obronie życia.

Zostały przed nami rozdęte oczekiwania polityczne, że ta wizyta spełni nasze oczekiwania, że zaraz będzie pojednanie między narodami tak jakby sam Putin przyjechał, a nie patriarcha Kościoła ortodoksyjnego. (...) Stanowisko, które dopiero dzisiaj zostało upublicznione wykazało, że tak naprawdę chyba głównym celem nie były kwestie pojednania między narodami, ale jednak nawiązanie współpracy między Kościołami i przeciwdziałanie zjawiskom negatywnym z punktu widzenia Kościoła, jakimi są laicyzacja, prawa wolnościowe, prawa do decydowania o sobie... To bardzo mocno zostało wyartykułowane w trzeciej części tego dokumentu i potwierdziło wszystkie moje obawy.

- wyznała z rozbrajającą naiwnością na antenie TVN24 w dniu podpisania dokumentu.

W sprawie zabrał głos sam Adam Michnik, dzieląc się swoim rozczarowaniem na jedynce weekendowej "Wyborczej".

Skoro czytamy o "szczerym dialogu", "umacnianiu tolerancji" i "poszanowaniu niezbywalnej godności każdego człowieka", to wolno wierzyć, że na dialog i szacunek zasługują nie tylko katolicy i prawosławni, ale także inni "inaczej myślący", także liberałowie i socjaldemokraci, także ateiści i geje. Wolność, godność ludzka jest dla wszystkich - albo nie ma jej dla nikogo.

Te pierwsze głosy, które bez wątpienia przeistoczą się za moment w głośne wycie alarmowych syren, mających przepędzić "chrześcijański fundamentalizm" pokazują jak istotną sprawę zapoczątkowali przedstawiciele Kościołów, które do tej pory wcale nie były sobie takie bliskie. Dzieje się historia. Pomimo licznych prób jej umniejszania, w przestrzeni duchowej Kościoła wydarzyło się coś wielkiego. Cywilizacja życia wytoczyła wojnę cywilizacji śmierci. Kościół katolicki, uznając że w tej walce potrzebuje sojusznika, działającego w oparciu o ten sam ewangeliczny fundament, zdecydował się połączyć siły z prawosławiem, by stoczyć wspólną walkę o życie i zachowanie chrześcijańskich wartości.

Arcybiskup Michalik mówił o tym wielokrotnie zanim jeszcze Cyryl I przekroczył granicę Polski. Mimo docierającej zewsząd upartej interpretacji politycznej zapowiadanego spotkania, próbował usilnie przebić się z informacją, że sprawa jest niezwykle ważna z punktu widzenia misji zbawczej Kościoła i pozbawiona jest charakteru politycznego. Wielokrotnie przekonywał, że mnożenie takich interpretacji jest bezzasadne. Prosił, by przyjąć jego zapewnienie, że jest to dokument duszpasterski i by rozpatrywać go w takich właśnie kategoriach. Niestety bezskutecznie.

Wydawało się, że po uroczystym podpisaniu "Wspólnego Przesłania do Narodów Polski i Rosji" i po ujawnieniu jego treści, uspokoją się rozedrgane serca przynajmniej części przeciwników spotkania.

Niestety nie uspokoiła ich ani treść oświadczenia, ani też jego wyjaśnienie. Przedstawiciele obu Kościołów z całą mocą podkreślili, że "pojednanie zakłada przebaczenie krzywd, ale nie oznacza zapomnienia".

Pamiętając o ofiarach, będziemy walczyć o współpracę i pojednanie

- mówił Cyryl I, a arcybiskup Michalik zapewnił, że podpisując dokument, nie zamierzają "niczego z historii dawnej i bliskiej naszych narodów i naszych relacji zakrywać ani przekreślać".

Co więcej, w dokumencie podkreślono, że konieczne jest dążenie do prawdy, poszukiwanie przyczyn i wspomożenie działań historyków i innych komisji, działających na rzecz dotarcia do zakłamanej lub nieznanej rzeczywistości.

Obiektywne poznanie faktów oraz ukazanie rozmiarów tragedii i dramatów przeszłości staje się dzisiaj pilną sprawą historyków i specjalistów. Z uznaniem przyjmujemy działania kompetentnych komisji i zespołów w naszych krajach. Wyrażamy przekonanie, że ich wysiłki pozwolą poznać niezakłamaną prawdę historyczną, dopomogą w wyjaśnieniu wątpliwości i przyczynią się do przezwyciężenia negatywnych stereotypów. Wyrażamy przekonanie, że trwałe pojednanie jako fundament pokojowej przyszłości może się dokonać jedynie w oparciu o pełną prawdę o naszej wspólnej przeszłości.

Wydawałoby się, że nikomu nie trzeba tłumaczyć jakie są podstawowe zadania Kościoła i w jakim kierunku powinien skierować swoje działania. Nie powinni mieć co do tego wątpliwości przynajmniej ludzie wierzący. Wzrok Kościoła musi być zwrócony ku dalekosiężnym celom. Polscy biskupi, podejmując jednogłośnie decyzję o podpisaniu wspólnego dokumentu z Kościołem prawosławnym wykazali się troską o "odpowiedzialność za przyszłość narodów". Jak mówił abp Michalik, wspólny dokument zrodził się z ducha Ewangelii i poczucia odpowiedzialności za jej głoszenie, a także odpowiedzialności za rozeznanie sytuacji współczesnego świata. Do zrozumienia rangi tego wydarzenia konieczna jest uważna lektura pełnej treści dokumentu.

CZYTAJ: Wspólne Przesłania do Narodów Polski i Rosji, podpisane przez abpa Michalika i patriarchę Cyryla. CAŁY DOKUMENT. Przeczytaj, oceń

Dzisiaj nasze narody stanęły wobec nowych wyzwań. Pod pretekstem zachowania zasady świeckości lub obrony wolności kwestionuje się podstawowe zasady moralne oparte na Dekalogu. Promuje się aborcję, eutanazję, związki osób jednej płci, które usiłuje się przedstawić jako jedną z form małżeństwa, propaguje się konsumpcjonistyczny styl życia, odrzuca się tradycyjne wartości i usuwa z przestrzeni publicznej symbole  religijne.

Nierzadko spotykamy się też z przejawami wrogości wobec Chrystusa, Jego Ewangelii i Krzyża, a także z próbami wykluczenia Kościoła z życia publicznego. Fałszywie rozumiana świeckość przybiera formę fundamentalizmu i w rzeczywistości jest jedną z odmian ateizmu.

Wzywamy wszystkich do poszanowania niezbywalnej godności każdego człowieka stworzonego na "obraz i podobieństwo Boga" (Rdz 1, 27). W imię przyszłości naszych narodów opowiadamy się za poszanowaniem i obroną życia każdej istoty ludzkiej od poczęcia do naturalnej śmierci. Uważamy,  że ciężkim grzechem przeciw życiu i hańbą współczesnej cywilizacji jest nie tylko terroryzm i konflikty zbrojne, ale także aborcja i eutanazja.

Trwałą podstawę każdego społeczeństwa stanowi rodzina jako stały związek  mężczyzny i kobiety. Jako instytucja ustanowiona przez Boga (por. Rdz 1, 28; 2, 23-24) rodzina wymaga szacunku i obrony. Jest ona bowiem kolebką życia, zdrowym środowiskiem wychowawczym, gwarantem społecznej stabilności i znakiem nadziei dla społeczeństwa. To właśnie w rodzinie dojrzewa człowiek odpowiedzialny za siebie, za innych oraz za społeczeństwo, w którym żyje.

Oto istota spotkania. Walka o rodzinę, walka o prawo do życia na każdym jego etapie, walka o wolność i obecność krzyża w przestrzeni publicznej. Ileż to apeli podjęto w każdej z tych spraw? Ileż listów skierowano do rządu, by nie dopuścić do podpisania Konwencji Rady Europy ws. przemocy wobec kobiet, która przemianowuje definicję rodziny i wprowadza niebezpieczne kategorie genderowe. Ileż podjęto starań, by zapobiec ustawie o związkach partnerskich, ustawie legalizującej in vitro czy aborcję.

Każda z tych spraw wymieniona została po imieniu we wspólnym dokumencie obu Kościołów. Hierarchowie podkreślili z całą mocą, że są one sprzeczne z nauczaniem Kościołów i stanowią potężne zagrożenia dla naszej cywilizacji.

Za kilkanaście dni polski Sejm podejmie dyskusję o in vitro, związkach partnerskich, konwencji ws. przemocy i innych palących problemach. Jeszcze kilka tygodni temu minister Jarosław Gowin mówił w wywiadzie dla KAI, że "stanowisko Kościoła ws. in vitro jest dziś bardziej elastyczne niż w czasach poprzedniej kadencji". Takich prób rozmydlania stanowiska Kościoła było wiele. Podpisaną przez siebie deklaracją Kościół odciął się jednak od wszelkich spekulacji i wyznaczył jednoznacznie drogę swoim wyznawcom. Jeśli którykolwiek z polityków uznaje się za członka tej wspólnoty wierzących, jego wybory powinny być spójne. Wybory ich wyborców także. Czas wreszcie przeciąć to udawanie katolików przez polityków partii liberalnych.

 

Rozbudowanie kilkudniowej wizyty o spotkanie z politykami budziło w wielu sercach mieszane uczucia. Warto jednak spojrzeć na istotę sprawy. Celem spotkania było podpisanie dokumentu o bardzo mocnej treści. Dzięki tej "wątpliwej" dla niektórych oprawie, jego ranga podniesiona została do nadzwyczajnej kategorii. Skoro więc obecni na spotkaniach politycy, podkreślali w nich swoje przywiązanie do Kościoła, warto rozliczać ich teraz w tym kontekście z politycznych decyzji.

 

Treść wspólnego dokumentu wykracza daleko poza bieżące sprawy. Tu chodzi o przemiany cywilizacyjne, o zapobieżenie postępującej destrukcji, o umocnienie fundamentów, bez których w żadnej sprawie nie posuniemy się do przodu.

Jeśli dziś pozwolimy na zniszczenie fundamentu Europy, która znajduje się w niebezpieczeństwie, to w przyszłości będziemy świadkami przejawów nienawiści, w porównaniu z którą nawet lata wieku XX mogą się wydawać pozytywne"

- podkreślił abp Michalik.

 

Rozumie to doskonale poseł Antoni Macierewicz, który w taki oto sposób odnosi się do podpisanego przez hierarchów  Przesłania:

Dla polskiej formacji patriotycznej wiara katolicka i wartości chrześcijańskie zawsze stanowiły fundament tożsamości, źródło siły osobistej i narodowej. Trwanie przy tych wartościach było i jest nadal ważniejsze od jakiejkolwiek kalkulacji politycznej czy indywidualnej.

 

CZYTAJ WIĘCEJ: Antoni Macierewicz: Skuteczność Przesłania będzie zależała od rzeczywistej gotowości do ujawnienia prawdy o historii i o wydarzeniach ostatnich lat

 

Sprowadzenie tego wielkiego wydarzenia do czysto politycznych kategorii, pominięcie jego duchowej istoty jest niezrozumiałe i niedorzeczne. W wielu przypadkach obnaża niestety intencję wykorzystywania Kościoła do politycznych interesów. Walka o prawdę nie oznacza zamknięcia się na Prawdę. Może więc lepiej, aby katolicy, którzy w imię dobra Kościoła z taką determinacją apelowali do abpa Michalika o powstrzymanie się od podpisania wspólnego dokumentu, skoncentrowali teraz swoje siły na jego wypełnieniu? Zadaniem dokumentu nie jest bowiem bezmyślne przebaczenie czy zapomnienie o trudnych wydarzeniach z najdalszej lub najbliższej historii, ale mężne stanięcie na straży świętości życia i obrona wartości chrześcijańskich.

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...