Człowiek stulecia i jego cień. "Ciągle mało wiemy, do czego zdolny był Churchill"

fot. Winston Churchill 1941/ Yousuf Karsh (wikipedia)
fot. Winston Churchill 1941/ Yousuf Karsh (wikipedia)

Jeśli mierzyć porywającą retorykę ilością ofiar, to dwóch było największych oratorów XX wieku: Churchill i Hitler, choć ten pierwszy porywał masy w dobrej sprawie. Nie możemy ciągle być zaczadzeni propagandą zwycięzców, skoro przegraliśmy ten światowy konflikt, zresztą wywołany przy naszym udziale.

Spiżowy Jan Karski na ławce pod pałacykiem polskiego konsulatu w Nowym Jorku nie chce nawet spojrzeć na Bibliotekę Morgana po drugiej stronie ulicy. On wie lepiej jak było, niż pokazują teraz na wystawie gloryfikującej retorykę Churchilla a ukrywającej jego fascynację kanclerzem III Rzeszy. Jeszcze w 1937 roku napisał:

Można nie lubić systemu Hitlera a jednak podziwiać jego patriotyczne osiągnięcia. Gdyby nasz kraj został pokonany, to mam nadzieję, że byśmy znaleźli przywódcę tak samo nieugiętego w przywracaniu nam odwagi i wiodącego z powrotem do naszego miejsca wśród narodów.

Churchill jakby miał tu na myśli swoją rolę już za dwa lata, kiedy na czele rządu brytyjskiego stanie do walki.
Jego pochwały Fuhrera nie ma w Bibliotece Morgana, cytat w porę się urywa. Jest za to uzasadnienie nadania honorowego obywatelstwa Ameryki - premierowi J K Mości: „jego odwaga, wielkoduszność i dzielność w wojnie i pokoju była płomieniem natchnienia w najciemniejszej godzinie wolności”. Literacką nagrodę Nobla również dostał między innymi za „błyskotliwą retorykę w obronie najwyższych wartości ludzkich.” Kto wygra wojnę, ten pisze historię.


Dziwnie podobieństwa
Churchill od młodości pragnął tworzyć dzieje. Już przed I wojną światową miał skłonność do awantur wojskowych jako członek rządu. Mit wielkiego męża stanu mógł powstać dopiero, gdy napotkał godnego przeciwnika, Hiltera. Podobieństwa między nimi są uderzające a różnice wymowne. Obaj byli rasistami: Churchill wynosił nad resztę ludzkości białą rasę, gdy Hitler jej nordycką część. Jeden i drugi podziwiał Imperium Brytyjskie. Premier rządu JKM chciał je zachować ale też kanclerz III Rzeszy, dopóki nie został zmuszony do walki przez Anglię. Jeden i drugi był okrutnikiem; acz dyktator mógł sobie więcej pozwolić, niż szef rządu w demokracji. Jeden i drugi był imperialistą. Obaj uważali, że Gandhiego należy zabić, a nie układać się z nim. Hitlera program „higieny rasowej” zaczął się od przymusowej sterylizacji „klas słabych na umyśle i szalonych”, do której namawiał Churchill rząd brytyjski. Był filosemitą, jednak jego pogląd na bolszewizm nie odbiegał od poglądu Hitlera; sądził, że rola ateistycznych Żydów przewyższa inne nacje w stworzeniu „światowego spisku dla obalenia cywilizacji i przetworzenia społeczeństwa według reguł zatrzymanego rozwoju, zazdrosnej złej woli i niemożliwej rówości.”


Churchill miał jednak łatwiej od Hitlera. Bronił stanu posiadania imperium już stworzonego rozbojem w przeszłości. W XX wieku świat miał przed oczami dobre szkolnictwo, względne rządy prawa i sprawną administrację w koloniach. Natomiast Hitler dopiero tworzył imperium w Europie Wschodniej stosując na oczach świata masowe zbrodnie. Zależało mu na zdobyciu żyznej Ukrainy. Pamiętał blokadę głodową, jaką już po rozejmie w 1918 roku prowadził właśnie Churchill wobec pokonanych Niemiec, aby wymusić przyjęcie ciężkich warunków traktatu wersalskiego. Jak ujął Pierwszy Lord Admiralicji, trzeba „wygłodzić całą ludność, mężczyzn, kobiety i dzieci, starych i młodych, rannych i zdrowych zmuszając do poddania.” W przerwach malował pejzaże mając wrażliwość artystyczną, podobnie jak Hitler.

Różnice między nimi są wyraźniejsze. Churchill pochodził z wielkiej arystokracji, którą Hitler podziwiał ze swej niziny syna drobnego urzędnika. Ale z wzajemnością. Część brytyjskiej klasy panującej adorowała siłę woli wodza narodowych socjalistów, jeszcze nie wiedząc do jakich zbrodni jest zdolny. Zaś my ciągle mało wiemy, do czego zdolny był Churchill.


Koncept wojny totalnej
Świat pamięta film z nazistowskiego wiecu w 1944 r., gdy Goebbels woła „Czy chcecie wojny totalnej?” Churchill ten pomysł walki wprowadził wcześniej, bez takiego rozgłosu. W rezultacie blokady morskiej w I wojnie światowej zmarło z wycieńczenia, z dala od linii frontu, ponad 660 tysięcy Niemców. W trakcie blokady pokonanych napisał jako sekretarz wojny w 1920 roku o walce z powstaniem w Iraku:

Mocno popieram użycie gazów trujących przeciwko niecywilizowanym plemionom (by) szerzyć zdrowy strach.

Będąc premierem nalegał lipcu 1944 roku na użycie trujących gazów wobec miast zagłębia Ruhry, aby ”większość mieszkańców wymagała stałej opieki medycznej”. W tym samym roku zamówił pięć milionów „ciasteczek” z anthraxem do rozrzucenia na pastwiskach Niemiec, żeby zatruć bydło. Przy braku wtedy antybiotyków Operacja Wegetarianin przyniosłaby straszną śmierć setkom tysięcy ludzi. Do użycia gazów i trucizny nie doszło. Był lepszy sposób.


Churchill dzień po ataku III Rzeszy na Francję zarządził naloty dywanowe na miasta Niemiec, aby siać terror wśród ludności cywilnej. Jak ocenił historyk F.J.P Veale, zajęło mu 24 godziny usunięcie kamienia węgielnego podtrzymującego „całą strukturę cywilizowanej wojny, która była stopniowo budowana w Europie w poprzednich dwóch stuleciach.” Inny historyk Hart Liddell stwierdził, że bombardowanie Warszawy i Rotterdamu „nastąpiło dopiero, gdy żołnierze niemieccy przebijali się do tych miast a więc potwierdzało starą zasadę ataku w oblężeniu.” Churchill w rozmowie ze Stalinem w 1942 roku obiecał zburzenie 20 niemieckich miast.

A jeśli zajdzie potrzeba, gdy wojna będzie się toczyła, mamy nadzieję zniszczyć prawie każde domostwo w prawie każdym mieście.

Ta tak zwana polityka „wydomowienia” cywilnej ludności Niemiec miała pod koniec wojny cel wojskowy; zakorkowanie dróg uchodźcami, żeby niemiecka armia miała przeszkody w zatrzymaniu sowieckiej ofensywy. Sukces odniosło bombardowanie Drezna w lutym 1945 roku przez 650 tysięcy bomb zapalających. W płomieniach zginęło od 35 tysięcy do 250 tysięcy mieszkańców.

W nalotach na niemieckie miasta wzięło udział ogółem 125 tysięcy lotników brytyjskich, z czego prawie połowa, 55 573, zginęła. Jednak Churchill wyparł się ze wstydu ofiarnych lotników. Tych, którzy cudem przeżyli traktował jak pariasów. Już przemawiając z okazji zwycięstwa w maju 1945 r. przemilczał rolę w pokonaniu III Rzeszy. Pomnik załóg bombowców Lancaster został odsłonięty dopiero pod koniec czerwca 2012 roku, w Londynie, podał N Y Times.

Na wystawie w Morgan Library jest niemiecki plakat przedstawiający Chruchilla jako mordercę matki z dziećmi na ręku. Aż się roześmiałem. Powieszony bez komentarza historycznego jest tylko przykładem groteskowej przesady wojennej propagandy.

Walka z Cieniem
Hitler wydaje się tłumionym aspektem psychiki Churchilla. W tym zdaniu nie ma nic gorszącego, jeśli ktoś zna trochę psychologię głębi. Każdy człowiek ma swój Cień. Są to wstrętne pragnienia i prymitywne impulsy, zbrodnicze porywy, dziecięce fantazje i resentymenty. Są to wypierane aspekty naszej natury, których nikomu nie pozwalamy sobie pokazać i do których za nic nie chcemy przyznać się przed sobą. Za to swój Cień rzutujemy na innych i tak nienawidzimy, że zwalczamy czasem wbrew własnym interesom. Czy był to przypadek Winstona Churchilla? Po okresie ostrożnego podziwu tak znienawidził Hitlera, że zaprzepaścił Imperium Brytyjskie by zwalczyć w nim swój Cień? To moja hipoteza na mroczną godzinę myśli...


Zdaniem Patricka Buchanana w książce „Churchill, Hitler and the Unnecessary War” wydał on Hitlerowi „niepotrzebą wojnę”. Lokalny konflikt w Europie Środkowej zmienił w II wojnę światową o 50 milionach zabitych. Walka zakończyła się triumfem stalinizmu jeszcze bardziej morderczego i kolejnymi milionami ofiar. W takim razie, jaki był nagłębszy motyw Lwa Albionu, skoro w swoich pamiętnikach napisał:

nigdy nie było wojny łatwiejszej do zatrzymania niż ta, która zniszczyła to, co zostało na świecie z poprzedniej walki.

Czy miał tu na myśli stracone okazje, gdy III Rzesza była słaba, czy może brał pod uwagę również - odrzucenie przez siebie pokojowej oferty Hitlera w lipcu 1940 roku, po upadku Francji?


Churchilla uważa się w świecie anglosaskim za „człowieka stulecia”, choć doprowadził do ruiny Anglię i stracił ukochane Imperium. Wziął udział w niszczeniu Europy. Nie umiał zapobiec zajęciu niemal połowy kontynentu i połowy Niemiec przez komunizm, którego nienawidził. Pod koniec życia uznał swą klęskę i popadł w depresję. Czemu więc utrzymuje się kult jego osoby? To trwały skutek propagandy wojennej. Zachodni sojusznicy z wygody uznali komunizm za pewien rodzaj wypaczenia, którego lepiej nie zgłębiać, żeby nie obrażać Związku Sowieckiego. Natomiast nazizm był złem absolutnym. Chociaż Churchill swoją polityką wpuścił ZSRR do serca Europy, to oportunizm kazał Zachodowi uznać, że jest to mniej naganne, niż gdyby pogodził się z dominacją nazizmu.


Niepotrzebna II wojna światowa
Czy należało inaczej rozegrać konflikt europejski w 1939 roku? Tak sądzi Patrick Buchanan. Wprawdzie nie jest on uczonym historykiem, ale za to praktykiem polityki, doradcą trzech prezydentów, trzykrotnie ubiegał się o nominację w wyborach do Białego Domu. Nad jego tezami warto się zastanowić i dopiero potem - przyjąć lub odrzucić. Czy Gdańsk był wart wojny? – pyta Buchanan. – I czy była jej warta Polska, skoro kraju nie można było ocalić? Gdyby Wielka Brytania nie dała Polsce gwarancji bezpieczeństwa i nie wypowiedziała wojny III Rzeszy, to Zachodnia Europa mogłaby całkiem walk uniknąć, gdyż Hitler uważał za wroga ZSRR, zaś Anglię za naturalnego sojusznika. Jak więc doszło do tak monstrualnego błędu?

Na spotkaniu w listopadzie 1937 roku lord Halifax, Szef brytyjskiego MSZ dał Hitlerowi do zrozumienia, że wszystkie żądania III Rzeszy zniesienia resztek traktatu wersalskiego można spełnić pod warunkiem pokojowych środków. Niemcy mogą przyłączyć Austrię, czeskie Sudety, Gdańsk i Kłajpedę. Ówczesny premier brytyjski Chamberlain sądził bowiem, że warunkiem pokoju w Europie jest zwrócenie Niemcom statusu mocarstwa na kontytencie, odebranego im niesprawiedliwie przez traktat wersalski. Natomiast Churchill zachęcał do wojny w sojuszu z ZSRR. A Chamberlain wolał Hitlera od Stalina w roli pana Europy Środkowej. Do czasu układu monachijskiego ofiary Hitlera wynosiły tylko setki ludzi, gdy Stalina miliony. (Noc Kryształowa, największy pogrom Żydów w Niemczech od Średniowiecza, nastąpiła dopiero parę tygodni po Monachium.) Sojusz z ZSRR oznaczał wojnę z III Rzeszą. W jej rezultacie Europę Środkową opanuje Hitler lub Stalin. To nie jest rezultat warty wojny światowej. Tak uważał Chamberlain w 1938 roku, co Churchill zaczął odkrywać kilka lat później, niestety, już na ruinach Europy.


Alternatywa dla Polski
28 kwietnia 1939 r. Hitler zażądał od Polski zgody na przyłączenie Gdańska , eksterytorialną autostradę i połączenie kolejowe Prus Wschodnich z Rzeszą. To nie były straty warte wojny europejskiej więc liczył, że zachodni alianci wymuszą na Polsce zgodę. Premier Chamberlain także sądził, że w pokojowy sposób Gdańsk powinien wrócić do Rzeszy, gdyż tego chciała ogromna większość mieszkańców. Jednak 5 maja szef polskiego MSZ Józef Beck odrzucił w Sejmie te żądania ponieważ „honor” nie pozwolił ulec. Owacja posłów przypieczętowała tragiczny los narodu. Nie było dalszych rozmów z Berlinem do połowy sierpnia. W ostatniej godzinie przed katastrofą, Polacy odrzucili 30 sierpnia ultimatum III Rzeszy wierząc w honor Anglików. Jednak „gdyby nie było gwarancji wojennych, to Polska izolowana i bez przyjaciół musiałaby ustąpić w sprawie Gdańska i uniknąć sześć milionów zabitych” pisze Buchanan. A Hitler ciągle nie chciał wojny światowej. W rozkazie ataku z 31 sierpnia zakazał na Zachodzie działań wojskowych z wyjątkiem samoobrony.

Gdyby Polska przyjęła żądania niemieckie w 1939 roku, to Armia Czerwona, wyniszczona przez czystkę wyższych oficerów, mogłaby załamać się pod uderzniem Wermachtu, który ruszyłby na ZSRR a nie na Francję. Komunizm mógłby zniknąć w 1940 roku zamiast żyć jeszcze 50 lat mordując dziesiątki milionów ludzi więcej w Rosji, Chinach, Korei, Wietnamie i na Kubie. Wojna Hitlera i Stalina mogła być jedyną w Europie wojną lat 1940-tych. I - także zdaniem Buchanana - Polska powinna wziąć udział w wyprawie na ZSRR u boku III Rzeszy.
Tak samo sądził prof. Paweł Wieczorkiewicz, historyk zmarły parę lat temu. Pisał o wspólnej paradzie zwycięstwa na placu Czerwonym w Moskwie, przyjmowanej przez Hitlera i Rydza-Śmigłego. Uważał, że w takim wypadku nie doszłoby do zagłady Żydów, którzy byliby wysiedleni z Europy a nie wymordowani. Po śmierci Hitlera system złagodniałby. Pomysł sojuszu z III Rzeszą wywołał w kraju zgrozę i potępienie śmiałego uczonego na Uniwertystecie Warszawskim przez kolegów. Wolą wpierać Polakom jakiż to był „honor” dać się zamordować. Czemu trudno się dziwić. Dominująca część obecnej elity kraju została osadzona bezpośrednio przez Armię Czerwoną a pośrednio wychowana przez taką propagandę. Lecz możemy być pewni, że wielu polskich intelektualistów w „braterskim sojuszu” z III Rzeszą – zamiast ze Związkiem Radzieckim - również miałoby „heglowskie ukąszenie”, chociaż przez innego gada i bardzo inna elita przeżyłaby wojnę.


Co robić z Niemcami
Minister Radosław Sikorski uchylił się na półpublicznym spotkaniu od odpowiedzi, jak postąpiłby na miejscu Becka w 1939 roku: czy wierzyłby w gwarancje brytyjskie, czy może przyjął żądania niemieckie i poprowadził Polskę z Hitlerem na Moskwę? Dziś polityk nie może publicznie przyznać, że lepiej popełnić zbrodnię na cudzym narodzie, niż na własnym. Ale musi grać między Niemcami a Rosją. W przemówieniu berlińskim Sikorski wezwał więc Niemcy do przywództwa w Europie. Nauczony skutkami „niepotrzebnej wojny”, przerażony Smoleńskiem, chyba doszedł z premierem Donaldem Tuskiem do wniosku, że od „honoru” ważniejsza jest ochrona materialnej substancji narodu. Patriotyczna prawica nie zostawiła na nich za to suchej nitki, choć słychać tu było całkiem patriotyczny podtekst „ratujcie nas przed Moskwą!”.

Niemcy są dominującym narodem kontynentu i trzeba się z tym pogodzić. Churchill nie chciał, a Wielka Brytania nie zapobiegła I wojnie światowej, gdy w ostatnich dniach pokoju chciał zatrzymać mobilizację niemiecki cesarz Wilhelm II. W rezultacie zamiast umiarkowanego konserwatysty Kaisera, pojawił się w Berlinie potwór. Nawet z Hitlerem można było się ułożyć pomniejszając straty, ale Churchill nie chciał. W rezultacie w miejsce jednego potwora zjawił się jeszcze gorszy Stalin, na większej górze trupów i ruinach Europy. Buchanan nie zwalnia Hitlera z winy za zbrodnie. Jednak obarcza Churchilla odpowiedzialnością za część zła i skutków II wojny światowej.

Nie możemy ciągle być zaczadzeni propagandą zwycięzców, skoro przegraliśmy ten światowy konflkt, zresztą wywołany przy naszym udziale. Będąc dzisiaj wolnymi ludźmi możemy zauważyć, że Churchill – jak każdy człowiek - miał Cień na swą miarę. Był to Adolf Hitler. A najważniejszą rzeczą w polityce jest ochrona substancji narodu.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------
“Churchill: The Power of Words”, Morgan Library & Museum,225 Madison Avenue, Nowy Jork, od 8 czerwca do 23 września 2012
Patrick J. Buchanan “Churchill, Hitler and the Unnecessary War. How Britain Lost Its Empire and the West Lost the World”, New York 2008

PS. Artykuł ukazał się w Rzeczpospolitej, w PlusieMinusie z 11 - 12 sierpnia 2012

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...