Organizowany od ośmiu lat „Bieg Katorżnika” zyskał nowe atrakcje - informują organizatorzy. W
imprezie wzorowanej na naborze kandydatów do jednostek specjalnych, zawodnicy muszą pokonać ok. 10 km w bagnie po pas. Po drodze zmagają się z wymyślnymi przeszkodami przygotowanymi przez naturę oraz organizatorów.

W tym roku dodano jeszcze elementy z kursów SERE (Survival, Evasion, Resistance, Escape – Przetrwaniem, Unik, Opór Ucieczka) dla żołnierzy elitarnych jednostek wojskowych. Stu śmiałków nocą będzie „uciekać z niewoli”.

Nasz klub działa przy Jednostce Wojskowej Komandosów. Promujemy więc służbę w elitarnych jednostkach wojskowych. Pomimo, że startujących dosłownie mieszamy z błotem, z roku na rok przybywa chętnych. Impreza jest w sierpniu, ale 800 zawodników do głównych konkurencji zgłosiło się już w cztery godziny po otwarciu listy startowej. A było to w lutym!

– mówi Zbigniew Rosiński, wiceprezes Wojskowego Klubu Biegacza „Meta” z Lublińca, jeden z pomysłodawców imprezy i uczestnik wszystkich edycji.

Z zapełnieniem miejsc nie ma żadnych problemów. W imprezie organizowanej późnym wieczorem w sobotę (11 sierpnia) oraz w niedzielę (12 sierpnia) w Kokotku, w pobliżu Lublińca (woj. śląskie) wystartuje ponad tysiąc osób. Trasa biegu nie jest długa, ale biorąc pod uwagę skalę trudności i liczbę przeszkód terenowych, to będzie prawdziwe wyzwanie. Najlepsi dotrą na metę po prawie dwóch godzinach. Co roku kilkunastu biegaczy odnosi kontuzje. Zazwyczaj są to rany cięte i skręcenia, a niekiedy nawet wychłodzenie organizmu

– opowiada Zbigniew Rosiński.

Te trudności nie zrażają chętnych. Odwrotnie. W pierwszej edycji, w 2005 r. wystartowało 50 zawodników. Rok później – 105. W 2007 r. było ich ponad 450. W 2010 r. padł rekord, w „lublinieckiej dżungli” rywalizowało 1204 biegaczy. Organizatorzy liczą na tłumy kibiców. W ramach rodzinnego pikniku będą oni mogli zobaczyć nowoczesny sprzęt wojskowy. Jedną z największych atrakcji będą quady które żołnierze jednostek specjalnych używają m.in. w Afganistanie.