NASZ WYWIAD. Macierewicz: Oparto się na ludziach ze służb specjalnych, którzy są w sposób szczególny uwarunkowani i mogą być uzależnieni od drugiej strony

Fot. PAP/Tomasz Gzell
Fot. PAP/Tomasz Gzell

wPolityce.pl Stefczyk.info: "Gazeta Polska" opisuje powiązania urzędników, którzy zajmowali się organizacją wylotu Prezydenta Lecha Kaczyńskiego do Smoleńska. Wielu z nich miało lub mogło mieć związki ze służbami PRL lub ZSRS. O czym to świadczy?

Antoni Macierewicz: Od początku III RP istniała tendencja do posługiwania się ludźmi ze służb specjalnych. Można nawet powiedzieć, że te osoby w kluczowych momentach życia politycznego, społecznego i gospodarczego podejmowały decyzje. Ludzie tacy, jak Tadeusz Mazowiecki czy Jan Krzysztof Bielecki byli jedynie figurantami ich decyzji. To było związane z genezą Okrągłego Stołu, który był organizowany przez służby specjalne Czesława Kiszczaka, oraz z oparciem struktury państwa na komunistycznych służbach specjalnych. Ludzie związani ze służbami uaktywniły się również w czasie procesu przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Wtedy także oni podejmowali kluczowe decyzje związane z warunkami, na jakich przystępowaliśmy do UE. To skutkowało fatalnymi warunkami przystąpienia naszego kraju do Unii.

 

Podobni ludzie aktywni byli także przez 10 kwietnia?

Takie osoby były aktywne zawsze, gdy dochodziło do kluczowego momentu w naszym życiu publicznym. Również układ negocjowany przez Donalda Tuska, dotyczący wizyty w Katyniu, był opracowywany przez ludzi, którzy w przeszłości byli agentami Służby Bezpieczeństwa. Oni przez cały czas odgrywali kluczową rolę w tych negocjacjach. Obawiam się, że mogło się to w sposób istotny przyczynić do dramatu smoleńskiego oraz było istotną przesłanką, ułatwiającą stronie rosyjskiej wprowadzenie w błąd i stworzenie warunków do tego, że lot do Smoleńska zakończył się dramatem.

 

Stali się oni elementem rosyjskiej gry?

Nie chcę wskazywać na konkretne osoby, mówię o strukturze i mechanizmach. Oparto się na ludziach ze służb specjalnych, którzy są w sposób szczególny uwarunkowani i mogą być uzależnieni od drugiej strony. Poleganie na nich zawsze ma złe a czasami tragiczne konsekwencje dla Polski.

 

Czy ludzie obecnie rządzący Polską nie mają świadomości czym to grozi?

Donald Tusk jest osobą, która ma szczególną świadomość ryzyka i zła, związanego z posługiwaniem się ludźmi uwikłanymi we współpracę ze służbami komunistycznymi czy pracę na ich rzecz. Przecież Tusk uczestniczył w kluczowej decyzji związanej z obaleniem rządu Jana Olszewskiego. Robił to przy wsparciu ludzi z komunistycznych służb i dla ochrony tych ludzi. Później, w 2005 roku, przyznał, że był to jego największy błąd i, że to Jan Olszewski oraz ja mieliśmy rację. Skoro obecnie, posługiwał się ludźmi ze służb w rozmowach z Rosją, rokowaniach obarczonych straszliwym dramatem smoleńskim, w grze przeciwko śp. Lechowi Kaczyńskiemu, to musiał wiedzieć co robi.

 

Kilka dni temu przegrał Pan proces z byłym szefem WSI Markiem Dukaczewskim. Komunistyczne służby odbudowują swą moc?

Kark WSI został złamany. To jest formacja, która nie ma żadnych szans, by powrócić do dawnej potęgi. Ta potęga wynikała z faktu, że ludzie związani z WSI mogli w sposób nieskrępowany używać aparatu państwowego do działań nielegalnych. Obecnie nie mają takiej możliwości. Liczę na to, że nigdy mieć jej już nie będą. Oni oczywiście tworzą wciąż silne lobby i korzystają z poparcia bardzo możnych ludzi, jak Bronisław Komorowski czy Donald Tusk. Dzięki temu mogą odgrywać istotną, a czasem złowieszczą, rolę.

Rozmawiał saż

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...