Historyk Bogdan Musiał krytycznie ocenia książkę o relacjach polsko-żydowskich z okresu wojny polecaną przez MSZ. "Super Ekspresowi" mówi:

Mnie nie chodzi o to, by pisać tylko o polskich bohaterach. Nie ma na świecie narodu bez ciemnych plam w przeszłości i należy o nich pamiętać. Ale z uwzględnieniem wszystkich okoliczności! I nie można traktować zjawisk marginalnych tak, jakby były powszechne. Gdy takie publikacje jak ta są propagowane przez najwyższe czynniki państwowe, na pewno nie przysłuży się to pozytywnie wizerunkowi Polski. Daleki jestem od gloryfikowania polskiej przeszłości, ale tutaj obraz Polaków jest przesadzony, zaczerniony.

Prof. Musiał zaznacza, że problemu polskich szmalcowników nie można wyrywać z kontekstu czasu i okoliczności, w jakich te rzeczy się działy.

Amerykanie, a nawet Brytyjczycy i Francuzi, nie mają zielonego pojęcia o charakterze niemieckiej okupacji na polskich ziemiach. Dla nich okupacja w Polsce i np. w Danii były czymś jednakowym. (…) Dla Polaków ustanowiono wyjątkowo drakońskie kary za pomaganie Żydom. Tylko tu wykonywana była za to kara śmierci. Dla udzielających pomocy za pieniądze albo za darmo, dla ich rodzin i dla świadków, którzy o tym wiedzieli, a nie zadenuncjowali. Natomiast za zabicie Żyda była nagroda. Tego tła w książce brak, a jest to klucz do zrozumienia postawy większości Polaków wobec prześladowanych Żydów.

Według historyka rozpowszechnianie przez MSZ wypaczonej książki "Inferno of Choices" może mieć nieodwracalnie niekorzystny wpływ na nasz wizerunek.

Środowisko autorów książki jest bardzo mocno powiązane z zagranicznymi ośrodkami naukowymi i dlatego będzie ona łatwo dostępna dla studentów. Dla nich to może być wręcz biblia, jeśli chodzi o tę tematykę. Oni już swoje wiedzą o antysemityzmie Polaków. Po przeczytaniu "Inferno of Choices" ten obraz tylko im się potwierdzi. W końcu kto, jeśli nie polscy historycy, ma dawać ostateczne świadectwo.

źródło: se.pl/Wuj