MSZ uważa, że promowana przez resort książka o postawach Polaków wobec Żydów i Holocaustu podczas II wojny światowej, to rzetelna publikacja, z szerokim materiałem źródłowym i tak jest postrzegana za granicą. Historyk z IPN uważa, że pokazuje ona nieprawdziwy obraz.

Wtorkowa "Rzeczpospolita" napisała, że MSZ promuje za granicą książkę utwierdzającą stereotyp Polaków jako antysemitów i szmalcowników. Gazeta podała, że na siedem kluczowych opracowań, które znalazły się w publikacji "Inferno of Choices" (Piekło wyborów) aż pięć mówi o polskich szabrownikach.

Rzecznik MSZ Marcin Bosacki uważa, że teza ta jest nieprawdziwa, bo w pięciu artykułach wspomina się wprawdzie o niegodnych postawach, ale z ukazaniem kontekstu potwornych warunków wojennych. Jak zaznacza, czytelnicy dowiedzą się z nich przede wszystkim tego, że bardzo wielu z Polaków pomagało Żydom, ale byli też tacy, którzy wydawali swoich rodaków (zarówno Żydzi Żydów, jak i Polacy Polaków).

Bosacki powiedział PAP, że "Rz" pominęła informację, iż w publikacji promowanej przez MSZ znajdują się m.in. wielokrotnie powtarzane informacje o 280-300 tysiącach Polaków udzielających pomocy Żydom oraz 6 tysiącach naszych obywateli wyróżnionych tytułem Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata.

Były ambasador RP w Izraelu Maciej Kozłowski, obecnie wicedyrektor Departamentu Afryki i Bliskiego Wschodu, przekonuje, że materiału zebranego w Inferno of Choices nie można postrzegać w kategoriach propolski-antypolski.

"On pokazuje prawdę, a najlepszą bronią, jeżeli Polska jest niesłusznie atakowana, jest pokazanie prawdy i rzeczywistości taką, jaka ona była" - podkreślił dyplomata, który jest autorem wstępu do książki.

Jak zaznaczył, z punktu widzenia wydawców najważniejsza część publikacji to zbiór dokumentów, z których część nigdy nie ukazała się w języku angielskim. Były ambasador wyjaśnia, że chodziło o dostarczenie badaczom zajmującym się kwestiami Holokaustu solidnej wiedzy źródłowej. Są więc tłumaczenia oryginalnych dokumentów z prasy podziemnej, zarządzeń niemieckich, korespondencji depeszowej między Warszawą, a Londynem itd.

Dodatkowo w "Inferno of Choices" znalazły się obszerne fragmenty książki Władysława Bartoszewskiego "1859 dni Warszawy", która jest kroniką walczącej i niszczonej stolicy. "Chodziło o to, by pokazać ten kontekst, w jakim rozgrywała się zagłada" - zauważył Kozłowski.

Kolejną, najobszerniejszą częścią publikacji są artykuły, w których pokazane są różne postawy wobec Zagłady, jakie miały miejsce w Polsce. Wśród nich są teksty o pomocy niesionej Żydom, o szmalcownictwie, szabrownictwie, a także mówiące o donosach do Gestapo (też Polaków na Polaków) oraz sytuacji gospodarczej podczas okupacji i wynikających z tego następstw.

"Wybór tych opracowań jest pewnego rodzaju wprowadzeniem do międzynarodowego dyskursu na temat zagłady dorobku polskiej historii" - przekonuje Kozłowski.

MSZ zwraca uwagę na pozytywny odbiór publikacji za granicą. Według Kozłowskiego postrzegana jest ona jako rzetelny materiał pokazujący bogactwo polskiego wkładu w badania nad Holokaustem.

"W naszym przekonaniu, a jest ono poparte bardzo licznymi recenzjami od Japonii przez Stany Zjednoczone po Wielką Brytanię, ta książka trafiła bardzo dobrze" - zaznaczył.

Kozłowski zwrócił uwagę, że rzeczywistość II wojny światowej w Polsce była bardzo złożona, co zostało dobrze zilustrowane w "Inferno of Choices". Jego zdaniem, gdyby znalazły się w niej np. tylko teksty o Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata zostałaby potraktowana jako kolejna pozycja propagandowa, która niczego nie wnosi do dyskusji.

Dr Piotr Gontarczyk z IPN uważa jednak, że teksty, które znalazły się w "Inferno of Choices" napisane są wyraźnie dla polskiego czytelnika. Jego zdaniem zaburzone są również proporcje pomiędzy ukazaniem różnych postaw, a nacisk jest położony na postawy negatywne, patologiczne, czasami zupełnie niezwiązane z tematem.

"Proszę sobie wyobrazić czytelnika z Hiszpanii czy Portugalii, który poznaje poprzez tekst >>Szaber<< taką historię Polski - wybucha wojna, Polacy rzucają się do złodziejstwa i szabru, całą wojnę rabują, wojna się kończy, a Polacy dalej rabują Żydów, a później także Niemców" - powiedział Gontarczyk w rozmowie z PAP.

Jak ocenił publikacja promuje obraz nieprawdziwy, pozbawiony właściwego kontekstu historycznego i właściwych proporcji.

"Obraz będący raczej pochodną niekompetencji i nieodpowiedzialności MSZ, a nie obecnego stanu wiedzy naukowej. Nie chcę oczywiście propagandy, ale chciałbym rzetelnego przedstawienia historii" - oświadczył.

Rzecznik resortu spraw zagranicznych podkreślił, że MSZ promuje publikację głównie w środowiskach historyków. Zwrócił przy tym uwagę, że powodem, złych i niesprawiedliwych ocen roli naszego kraju w II wojnie światowej jest ignorancja.

"Ta książka przyczynia się do lepszego zrozumienia historii Polski (...). W dużej mierze zawiera artykuły uwypuklającej pomoc niesioną Żydom przez Polaków" - oświadczył.

Bosacki zaznaczył też, że w publikacji wielokrotnie pojawiają się informacje o karaniu śmiercią Polaków, którzy udzielali schronienia i pomocy Żydom, a także o tym, że polskie państwo podziemne karało szmalcowników i szabrowników.

"To rzetelna książka historyczna przygotowana przez znawców stosunków polsko-żydowskich" - powiedział.

Rzecznik MSZ odniósł się też do zarzutu "Rz", że wydawcą książki jest Oficyna Rytm byłego oficera SB Mariana Kotarskiego vel Pękalskiego. Jak zaznaczył dopiero w czerwcu ujawniona została jego rzekomo agenturalna przeszłość, a pierwsza umowa o wykup książki została zawarta w zeszłym roku, a umowa o dodruk w marcu.

Jak podawały media, w IPN zachowała się kompletna teczka Mariana Pękalskiego jako funkcjonariusza Służby Bezpieczeństwa. Na jej podstawie Pękalski został objęty tzw. ustawą dezubekizacyjną i pozbawiony części emerytury. Nikt jednak wówczas nie skojarzył tego majora SB z osobą podziemnego wydawcy Mariana Kotarskiego, który odniósł sukces po 1989 r.

PAP/Sil