Zaremba o Lisie: osypują się pozłotka zachodniego profesjonalizmu, wygląda zza nich chamidło z problemami z empatią

Czytaj więcej Subskrybuj 50% taniej
Sprawdź
Rys. Andrzej Krauze
Rys. Andrzej Krauze

Piotr Zaremba komentuje na łamach "Rzeczpospolitej" dwa wydarzenia - prowokacyjny koncert Madonny w dzień rocznicy Powstania Warszawskiego oraz odejście Szymona Hołowni z "Newsweeka".

Co łączy te dwa fakty? - pyta Zaremba w felietonie "Madonna i Abel z Polski".

Jak zauważa publicysta, w odniesieniu do koncertu Madonny "z jej pseudobluźnierczymi bełkotami" - można przywołać scenę z filmuu Woody'ego Allena „Celebrity":

Jeden z bohaterów trafia na wystawę artysty, który opowiada z zapałem, jak postawił w centrum wioski w Kansas wielkiego penisa. I jak farmerzy musieli mijać go w drodze do kościoła.

Zaremba zauważa, że "liberalny Żyd Allen śmieje się z rzeźbiarza", a "polskie elity wolą rechot z farmerów".

(...) nic się nie zmieniło: mobilizacja w obronie „kontrowersyjnej Madonny była pełna i całkiem zabawna. Nawet 83-letni profesor Jerzy Szacki obwieścił, że na jej koncerty nie chodzi (dlaczego?), ale uważa ją za świetną piosenkarkę. Jakże się trzeba poświęcać...

Oceniając odejście Hołowni z "Newsweeka" lisa - po okładce atakujące brutalnie atakującej kapłanów Kościoła katolickiego - Piotr Zaremba stwierdza, że wystąpił on jako katalizator:

Dowiedzieliśmy się dzięki niemu, że nie ma miejsca na postawy pośrednie: jest taliban albo postęp. Dowiedzieliśmy się od Tomasza Lisa, który dopiero mówił o tych sprawach w zupełnie innym tonie. Jego obecny zapał pachnie komercją, ale ten język, te nieprzytomne inwektywy... Osypują się pozłotka zachodniego profesjonalizmu. Wygląda dziennikarski uczeń Aleksandry Jakubowskiej? Raczej chamidło z problemami z empatią.

Ale ciekawsze jest - ocenia publicysta - co innego:

Oto Hołownia też jest spychany do zakamarka z farmerami. Bardzo nie chciał. W programach TVN pozwalał się traktować jak małpka. Ot, sympatyczny, choć katol. To jednak już nie wystarczy.

Zdaniem publicysty - nie jest jednak prawdą, że między Radiem Maryja i Palikotem nie ma przestrzeni:

W sensie intelektualnym jest jej sporo, tyle że „katolicyzm otwarty" za często zaczął się stawać przepraszaniem za wiarę.

Jest za to prawdą, że miejsca dla wszystkich wierzących jest w Polsce coraz mniej. Dlatego - zdaniem Zaremby- "wszyscy od ojca Rydzyka po Hołownię winni się nad tą, twierdzę, że nową, sytuacją zastanowić. Bo dotychczasowy język, różne języki nie wystarczą".

Sil

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych