Dlaczego mieszkańcy Warszawy regularnie gwiżdżą na swoją Prezydent?

PAP/Tomasz Gzell
PAP/Tomasz Gzell

Wczoraj wieczorem brałem udział w obchodach 68. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Stojąc na Kopcu Powstania Warszawskiego wśród bardzo licznie zebranych mieszkańców Warszawy wsłuchiwałem się w apel prezesa Związku Powstańców Warszawskich Pana Generała Zbigniewa Ścibor-Rylskiego o to aby "uczucia i poglądy polityczne wyrażać gdzie indziej".

Pomimo tego, iż uważam, że cmentarze i inne miejsca pamięci są miejscami dla Polaków świętymi i nic nie usprawiedliwia gwizdów oraz buczenia w tych miejscach postanowiłem zastanowić się skąd biorą się te negatywne emocje wobec władz warszawskiego samorządu. To należy mocno podkreślić, że gwizdy i buczenie były skierowane tylko wobec przedstawicieli obecnych władz, a nie Powstańców, którzy spotykali się z wyrazami największego szacunku.  Stojąc przez dłuższą chwilę w tłumie osób byłem świadkiem wielu dyskusji i wymiany zdań pomiędzy uczestnikami wczorajszych uroczystości, co jeszcze lepiej pomogło mi w próbie zdiagnozowania problemu. A problem jest, gdyż gwizdy i buczenie w czasie wystąpień Prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz podczas różnego rodzaju miejskich imprez i uroczystości stały się nową, świecką tradycją. Żeby nie szukać daleko przypomnę choćby gwizdy, które zagłuszały przemowę Pani Prezydent w relacjonowanym na żywo w publicznej telewizji koncercie "Moc Biało-Czerwonych", podczas którego prezentowana była polska kadra na EURO 2012 .

Analizując wiele kontrowersyjnych decyzji Pani Hanny Gronkiewicz-Waltz można odnieść wrażenie, że często zamiast gasić emocje i nastroje wśród mieszkańców stolicy Pani Prezydent wręcz je rozpalała. Odnoszę wrażenie, że działania te nie były podejmowane przez Panią Prezydent w duchu społecznego konsensusu – w interesie mieszkańców miasta, a raczej w interesie partii, której  Hanna Gronkiewicz-Waltz jest wiceprzewodniczącą.

Przede wszystkim polityka historyczna prowadzona przez Panią Prezydent jest łagodnie mówiąc bardzo kontrowersyjna. Decyzją prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz oraz radnych PO i SLD ponownie zostanie postawiony pomnik Braterstwa Broni na warszawskiej Pradze. Decyzja ta jest wbrew wielu mieszkańcom Warszawy, dla których jest to pomnik symbolizujący przede wszystkim sowiecką dominację nad Polską. Ponadto, jak informowały niedawno media, przedstawiciele Pani Prezydent oraz dzielnicy Praga Południe składali kwiaty pod pomnikiem gen. Berlinga. Kolejnym „sukcesem” Pani Prezydent była sytuacja, gdy podległe Hannie Gronkiewicz-Waltz służby miejskie pozwalały, aby grupki pijanej młodzieży obrażały i wręcz opluwały osoby modlące się na Krakowskim Przedmieściu. Te same służby miejskie pozwalały na bezczeszczenie w tym miejscu Krzyża, a także same brały dział w gaszeniu zniczy spontanicznie przynoszonych przez mieszkańców Warszawy na Krakowskie Przedmieście.  Nie tak dawno podczas EURO 2012 Hanna Gronkiewicz-Waltz pozwoliła zorganizować rosyjskim kibicom kontrowersyjny przemarsz, podczas którego pojawiły się symbole komunizmu.

Te i wiele innych decyzji Pani Prezydent przyczyniały się do kolejnych radykalnych podziałów wśród mieszkańców Warszawy. Niestety decyzje te godziły często w wartości dla wielu osób święte i do tej pory nie budzące wśród mieszkańców Warszawy sporów. Efekt jest taki, jaki obserwujemy podczas kolejnych, nie tylko tych związanych z wydarzeniami historycznymi, publicznych wystąpień Pani Prezydent. Konkludując, mimo, że nic nie usprawiedliwia gwizdów i buczenia – o czym już wspomniałem na początku – w miejscach pamięci bohaterskiej walki Polaków za wolność ojczyzny, to sądzę, że wywodzące się ze Starego Testamentu przysłowie: „kto sieje wiatr, ten zbiera burzę” ma w opisanym przypadku swoje zastosowanie.

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...