Terlikowski, Hołownia i Lis, który obu wali cepem topornych obelg. Hołownia nagle zobaczył jakim szatanom tak długo wiernie służył?

Fot. wPolityce.pl
Fot. wPolityce.pl

Jak opisują media, m.in. portal Wirtualnemedia.pl Tomasz Lis w niezwykle brutalny, charakterystyczny dla siebie sposób, skrytykował zarzuty Tomasza Terlikowskiego i Szymona Hołowni wobec ostatnich numerów „Newsweeka”. Określił Terlikowskiego jako „ajatollaha” i sugerował, że Hołownia należy do „załganych pseudodoktrynalnych katolików”. Hołownia ocenił, że to chamskie wyzywanie.

Przypomnijmy, że jeszcze kilkanaście dni temu Hołownia, ten ulubiony publicysta arcybiskupa Kazimierza Nycza pisał, że pismo to galeria handlowa i on nie ma zamiaru wtrącać się w to co piszą inni - więc w "Newsweeku" pozostanie pomimo coraz bardziej wulgarnych, antykatolickich okładek:

Nie zrezygnuję. Gdybym miał składać broń po każdej okładce „Newsweeka” wywołującej mój sprzeciw, nie starczyłoby mi czasu na pisanie czegokolwiek innego niż wypowiedzenia.
(...) Gazeta, telewizja, radio to – podoba mi się to czy nie – galerie handlowe. Jedna z nich daje mi miejsce na sklepik. Mam się obrazić, że odbiorca idzie do sąsiedniego stoiska z absurdami?

- dowodził. I nie dziwiły te zdania bo przez całe lata autoryzował antykatolicki kurs tego pisemka. Ale chyba już przestał być potrzebny, już jest nowy etap.

Jednak jak widać wszystko ma kres. A powodem była kolejna okładka lisowego pisma z tytułem:

Tata w sutannie. Jak kościół toleruje podwójne życie księży

Po tym Hołownia ogłosił:

Jakieś trzy tygodnie temu pisałem, że nie odejdę z "Newsweeka". Dziś odchodzę. Co się zmieniło? Wszystko. Sytuacja, w której dyskutuję z kontrowersyjną tezą o dzieciach par homoseksualnych zamieszczoną na okładce pisma, w którym jestem felietonistą, to dla mnie rzecz absolutnie normalna. Moi koledzy nie muszą mieć takich poglądów jak ja, możemy się o nie spierać. Od lat moje hobby to siłowanie się na argumenty i to wcale nie w celu dokonywania nawróceń czy ideologicznego zabójstwa.

Co innego, gdy komentowanie z tygodniowym opóźnieniem rewelacji z okładki staje się codzienną koniecznością. Mogę mieć swój sklepik w pełnej różności galerii handlowej i starać się go dobrze prowadzić, gdy jednak galeria zaczyna bić nie fair w to, co jest mi drogie i co ja sprzedaję, należy po prostu się rozstać.


Ale żeby nie było tak miło i tak odważnie, redaktor Hołownia zostawił sobie furteczkę:

Nie wykluczam, że - jeśli koledzy zechcą - zamieszczę tam jakiś tekst, polemikę.

Ale to już chyba furteczka zamknięta. Na te zarzuty Lis, cytowany przez Wirtualnemedia.pl, odpowiedział w swoim stylu, pełnym obelg, insynuacji i zwyczajnego chamstwa:

Czytam ostatnio o radykalnie lewicowym Newsweeku i zastanawiam się, czy ci, którzy tak mówią, to skrajni ignoranci czy też cynicy, którzy po prostu zwalczają konkurencję tak jak mogą.

Okazuje się, że prawdą nie jest to, co nią jest, ale to, czemu na bycie prawdą zezwala jakaś doktryna jakiejś instytucji. Albo jej skrajna hipokryzja. Księża ojcowie? Ależ skąd! To wymysł antyklerykałów! Księża geje? Ależ skąd, nieprawda, redaktor na etacie oświeconego katolika wam to powie.

Nie zgłoszę akcesu to klubu świętoszków i hipokrytów, gotowych zamknąć oczy i uznawać, że jak czegoś nie widzą, to prawdą to nie jest. Tzw. znawcy Kościoła, specjalizujący się od kasowania z dwóch stron, od zakrystii, jako wzorowi katolicy, i z komercji, jako otwarci na liberalny świat i gotowi głosić w nim chwałę Pana.

To ja już wolę ajatollaha Terlikowskiego niż tych załganych pseudoliberalnych pseudodoktrynalnych, dwie piersi ssących liberalnych katolików. Z Terlikowskim dzieli mnie wszystko, nie jest on jednak przynajmniej kuriozalnym dwulicowcem, takim co poglądy ma wypośrodkowane, co pozwala mu pozować na arbitra elegantiarum.


Na to z kolei odpowiedział Hołownia:


Pisząc o mnie napisałeś sporo o sobie. Radykalnie nie zgadzam się z linią, jaką zaproponowałeś ‘Newsweekowi’, nie jest ona też - jak sugerujesz - jedyną możliwą i słuszną, bo tylko tak można myśleć w oświeconym państwie.

Zaznaczył, że „w tekście okładkowym o celibacie księży nie było żadnych argumentów, parę plotek, kilka anonimów i niesprawdzonych badań”. I dodał:

Wykazałem (na moim blogu), że Wasz tekst o hipokryzji księży kompletnie nie trzyma się kupy. Punkt po punkcie. Wykaż, że się trzyma. A to, że sobie odreagujesz i będziesz mnie teraz po chamsku (choć bez nazwiska) wyzywał, naprawdę niczego nie zmieni

- dodał Hołownia, który, jak widać, nagle zobaczył komu służył tak długo.

gim, źródło: blogi, Wirtualnemedia.pl

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...