Rewolucja francuska – ludobójstwo, o którym świat nie chce pamiętać. "14 lipca też powinny płonąć świece pamięci"

Obchody rocznicy zdobycia Bastylii, PAP/EPA
Obchody rocznicy zdobycia Bastylii, PAP/EPA

Patrząc na urokliwe obrazki z radości Francuzów z okazji wybuchu rewolucji francuskiej, nie można zapominać, a ludzie prawicy i konserwatyści nie powinni robić tego w szczególności, że to zabawa na grobach tysięcy pomordowanych ludzi. Rewolucyjna pożoga pochłonęła tysiące spokojnych, ubogich księży, zakonników i zakonnic. Wiele mniszek zostało przed śmiercią zgwałconych, często w kościołach, przez pijany motłoch, który potem „zabawiał się” niszcząc relikwie świętych, bezczeszcząc monstracje i tłukąc zabytkowe lichtarze.

Schwytanym żołnierzom królewskim żywcem wycinano serca, wnętrzności rozwieszano na ulicznych szyldach. Uciętymi głowami „grano w piłkę”.

Na wieść o straceniu króla Ludwika XVI przeciwko rewolucji wystąpiła ludność Wandei, w zachodniej Francji. Powstańcy stanęli też w obronie niszczonemu przez rewolucję katolicyzmowi.

Rewolucjoniści, którzy powstali przecież przeciwko królewsko-kościelnemu „reżimowi”, nie wahali się jednak zabijać całych wiejskich rodzin, włącznie z kobietami i dziećmi. Zginęło około 100 tysięcy ludzi, co jak na ówczesne warunki demograficzne Francji było liczbą olbrzymią.

Niektórzy znawcy dziejów masakrę w Wandei uważają za pierwsze w nowożytnej historii ludobójstwo:

http://www.genocidetext.net/gaci_origins.pdf

Francuska propaganda porewolucyjna stanęła jednak na wysokości zadania. I dziś już nikt, może poza historykami, nie wie, że rewolucja, która zaczęła się od zburzenia Bastylii – strasznych lochów królewskich, z których wzburzony tłum 14 lipca 1789 r. uwolnił siedmiu (sic!) więźniów, pochłonęła co prawda mniej ofiar niż rewolucja bolszewicka w Rosji (Francja była mniej ludna), ale była równie okrutna i szalona. W miarę dokładnej liczby ofiar zrywu rewolucyjnego nad Sekwaną, Loarą i Rodanem nie poznamy jednak nigdy, gdyż w 1913 r. francuscy antymonarchiści spalili archiwa rewolucyjne.

To trzeba oddać. Francuscy propagandziści wykazali się większym sprytem niż sowieccy. Tym ostatnim bowiem – mimo usilnych wieloletnich starań - nie udało się na szczęście przekonać świata - że ich rewolucja to święto radości i nadziei dla ludzkości. Świat dziś wie, że to rocznica jednego z największych ludobójstw w historii.

14 lipca też powinny płonąć świece pamięci, a nie sztuczne ognie radości...

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...