O tej sprawie już pisaliśmy. Rzecznik PiS Adam Hofman zwrócił się do Rady Etyki Mediów ze skargą na materiał Jakuba Sobieniowskiego, który w tzw. "Faktach" TVN zajął się deklaracją prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego dotyczącą zawieszenia sporów politycznych podczas turnieju Euro 2012.

Jak podkreślał w piśmie Adam Hofman,  autor materiału nie pokusił się o relację informacyjną z wydarzenia - czyli konferencji prasowej Jarosława Kaczyńskiego. Skupił się bowiem na udowadnianiu swoich tez, które nie miały nic wspólnego ani z faktami, ani z wypowiedziami Jarosława Kaczyńskiego.

CZYTAJ TAKŻE: PiS do Rady Etyki Mediów ws. materiału TVN: "Kilka manipulacji, przekłamań, ocenzurowanych cytatów i widzowie zostali odpowiednio zindoktrynowani"

Analizę wspomnianego materiału należy zacząć od słów wypowiedzianych przez prowadzącego Fakty przed materiałem redaktora Sobieniowskiego. Kamil Durczok powiedział:

„Bezwarunkowe zawieszenie broni na Euro, może z jednym wyjątkiem. W Faktach ogłoszona dziś już oficjalnie deklaracja PiS. Protestów organizowanych przez partię Kaczyńskiego nie będzie. Będzie wyjątek 10 czerwca Krakowskim Przedmieściem pochód w miesięcznice katastrofy smoleńskiej, a demonstranci przejdą pod Pałac Prezydencki, czyli tam gdzie zaraz obok w hotelu Bristol mieszkać będą piłkarze rosyjscy.” Kilka zdań i kilka manipulacji. Durczok nazywa na przykład uczestników procesji demonstrantami. Jednak podstawową manipulacją jest sugestia jakoby owi „demonstranci” szli specjalnie tam gdzie mieszkają rosyjscy piłkarze. Na nic fakty i rzeczywistość, w której procesja 10 dnia każdego miesiąca udaje się pod Pałac Prezydencki – Kamil Durczok sugeruje, że „pochód” przejdzie „tam gdzie zaraz obok” (zdanie które samo w sobie brzmi kuriozalnie) mieszkają rosyjscy piłkarze. Po co takie sugestie niezgodne z prawdą? Po co ta manipulacja wzbudzająca wrażenie celowego zakłócania spokoju rosyjskim gościom? Zdaje się, że te przekłamania mają być jedynie wstępem do dalszych półprawd i manipulacji, które popełnił Jakub Sobieniowski.

Materiał Jakuba Sobieniowskiego zaczyna się od relacji z konferencji prezesa PiS, by nagle zejść na temat archiwalnej wypowiedzi posła PiS Janusza Śniadka. Według Sobieniowskiego wypowiedź posła Śniadka z 14 maja o konieczności protestów w sprawie podniesienia wieku emerytalnego oraz prawa wszystkich pracowników do obrony zagrożonej egzystencji swoich rodzin niezależnie od rozpoczynającego się turnieju piłkarskiego, w kontekście ewentualnych protestów Solidarności, była niezgodna z późniejszą deklaracją prezesa PiS. Co więcej redaktor Sobieniowski wyemitował obecną wypowiedź Janusza Śniadka, który pytany przez Fakty o swoją wypowiedź tłumaczył, że nie dotyczyła ona PiS tylko Solidarności. Niestety redaktor Sobieniowski zacytował jedno zdanie posła Śniadka, które brzmiało: ,,Nie powiedziałam takich słów…”. Jaki jest efekt? Według redaktora Sobieniowskiego poseł Śniadek wyparł się swoich słów. Kuriozum? Przecież zarówno redaktor Sobieniowski jak i dziennikarze montujący Fakty wiedzieli, że Śniadek zaprzeczał tylko jakoby jego wypowiedź dotyczyła PiS. Jednak Fakty wysnuły wniosek, że to ze strony posła wyparcie się swoich słów. Nie można nazwać tego inaczej jak bezczelną i świadomą manipulacją.

Niestety to nie koniec prób manipulowania odbiorców. Redaktor Sobieniowski stwierdza, że mimo iż prezes PiS mówi o bezwarunkowej deklaracji to „pewne wątpliwości budzą szczegóły rozejmu”. Jaka jest pierwsza wątpliwość Sobieniowskiego? Otóż stwierdza on, że prezes PiS nie chce powiedzieć czy weźmie udział w demonstracjach w obronie „interesów ojca Tadeusza Rydzyka”. Redaktor Sobieniowski cytuje Jarosława Kaczyńskiego, ale tylko połowę jego wypowiedzi. Każdy kto był na konferencji prasowej wie, że w drugiej części odpowiedzi (tej której Sobieniowski nie cytuje) prezes PiS odpowiedział na pytanie redaktora Faktów. Jednak widzowie Faktów nie mają szans dowiedzieć się tego z serwisu TVN. Takie wybiórcze cytowanie jest niedopuszczalne bo wprowadza w błąd odbiorców, którzy nie są w stanie zweryfikować faktów i wierzą w przekaz dziennikarza. Szkoda, że w przypadku Faktów ta wiara okazuje się naiwna.

Jakie są dalsze wątpliwości redaktora Sobieniowskiego? Otóż przytacza on zapowiedzi przedstawicieli NSZZ Solidarność o protestach w trakcie Euro 2012. Jaki tu związek z PiS i deklaracją Jarosława Kaczyńskiego? Żaden? Nie dla redaktora Sobieniowskiego. Autor materiału stwierdza, że PiS wspierał związek a politycy PiS mówili o konieczności protestów. To prawda – PiS wspiera Solidarność, a politycy PiS mówili o konieczności protestów. Z tą subtelną uwagą, że nigdy nie mówili o próbach protestów w czasie Euro i wspierali związek w sprawie szkodliwych pomysłów podnoszących wiek emerytalny. Czy redaktor Sobieniowski tłumaczy to widzom? Nie, on nagina fakty do swojej tezy, byle pasowało – widz i tak się nie dowie jak jest w rzeczywistości.

Na koniec redaktor Sobieniowski mówi o jedynym prawdziwym i nie wymyślonym przez niego wyjątku od deklaracji prezesa PiS, a mianowicie o mszy i procesji w miesięcznice katastrofy smoleńskiej. Ale czy redaktor Sobieniowski tak nazywa fakty? Nie, on stwierdza, że PiS organizuje „marsz i pikietę”. Od kiedy to procesje religijne pikietują cokolwiek? Jaki dowód redaktor Sobieniowski przedstawia na polityczny charakter procesji? Zdjęcia archiwalne na których widać transparent oraz wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego krytykującą decyzje podjęte w Brukseli. Archiwalne zdjęcia i wyrwane z kontekstu zdanie prezesa PiS są dowodem na polityczny charakter procesji. Kwestia interpretacji, ale wyciągać z tego wniosek o nieszczerości deklaracji prezesa PiS to trochę mało. Jednak dla redaktora Sobieniowskiego liczy się wrażenie wywarte na widzach.

Na takim mechanizmie polega redaktor Sobieniowski. Na mechanizmie manipulowania i naciągania faktów, które wyrobić mają określone wrażenie u widzów. W tym przypadku widzowie mieli zyskać świadomość, że PiS i tak będzie manifestować w czasie Euro 2012. Kilka manipulacji, przekłamań, ocenzurowanych cytatów i widzowie zostali odpowiednio zindoktrynowani. Rolą dziennikarza serwisu informacyjnego jest informowanie i ewentualnie komentowanie informacji. Redaktor nie może naginać rzeczywistości by oddziaływać na emocje widzów – dodatkowo sprawiając, że zostają oni wprowadzeni w błąd.

Liczę na Państwa reakcję w tej sprawie i publiczne odniesienie się do wspomnianego materiału Faktów TVN.

 

Rada Etyki Mediów, a jakże, zareagowała.

REM zapoznała się z treścią skargi i dokonała przeglądu materiału. Jak zaznacza nawet - "przeprowadziła wnikliwą analizę". I stwierdza:

Nie ulega dla nas wątpliwości, że autor skargi, cyt. "Jakub Sobieniowski skupił się bowiem na udowadnianiu swoich tez, które nie miały nic wspólnego z faktami, ani z wypowiedziami Jarosława Kaczyńskiego", ma rację wyłącznie z perspektywy obrony wizerunku swojego ugrupowania politycznego, a w szczególności Pana Jarosława Kaczyńskiego.

Dalej REM ocenia:

Przedstawiona w dalszym ciągu skargi analiza publikacji dowodzi, że możliwa jest również inna niż autora wyemitowanego materiału, także uprawniona, interpretacja faktów. Nie znaczy to jednak, że można uznać za zasadne ograniczenie uprawnień dziennikarza do własnego opisu rzeczywistości i zredagowania tego przekazu w dowolnym medium.

I wreszcie kluczowe zdanie, autorski wkład REM w rozwój teorii programów informacyjnych. Wkład na skalę światową:

Jakub Sobieniowski przygotował felieton publicystyczny, proponujący ogląd rzeczywistości politycznej, inny niż pożądany przez PiS. Jego dobrym prawem, tak jak każdego obywatela i polityka - kreatora medialnej rzeczywistości politycznej, jest korzystanie z wolności słowa".

A więc to już oficjalnie powiedziane: dziennikarze prorządowi w pracujący w MEDIACH INFORMACYJNYCH to "kreatorzy medialnej rzeczywistości politycznej". Obrona nie polega już więc na przekonywaniu, że nie manipulowali. Obrona polega na twierdzeniu, że MOGĄ MANIPULOWAĆ!

REM stwierdza, że "jeśli w materiale zostały przedstawione nieprawdziwe fakty, to zasadne jest żądanie sprostowania, właćzając w procedury także postępowanie sądowe":

Jeżeli jednak fakty, także cytaty archiwalne, są prawdziwe ale ich interpretacja jest różna dla autora materiału, widzów i autora skargi, to niemożliwe jest przyjęcie "jedynie słusznego punktu widzenia".

A więc - wolno manipulować cytatami, bo rzekomo nie da się ocenić uczciwości ich użycia. Czyli: trzeba przerobić WSZYSTKIE podręczniki dziennikarskie, które nakazują dziennikarzowi możliwe wierne oddawanie intencji autora wypowiedzi, z której się korzysta, i nie fałszowanie kontekstu.

A może REM nie jest w stanie pojąć, że manipulacja może dotyczyć nie tylko faktów, ale i cytatów?  Możliwe.

A do wszystkich skarżących: REM nie służy ani etyce, ani prawdzie. Więc nie piszcie do niej skarg.

Piszcie do OBYWATELSKIEJ KOMISJI ETYKI MEDIÓW!

CZYTAJ TAKŻE: Powołano Obywatelską Komisję Etyki Mediów. "Reakcja na ignorowanie w mediach idei pracy dla dobra publicznego"