Kibole Tuska czyli TV dla matołów. Co trzeba zrobić, żeby normalni obywatele pozwalali traktować się jak bezwolne stado półgłówków?

Rys. Andrzej Krauze
Rys. Andrzej Krauze

Telewizyjne wiadomości, zarówno w tak zwanej telewizji publicznej, jak i w innych stacjach, nie wiedzieć czemu zaliczanych do „głównego nurtu” (chyba że chodzi tu o główny nurt w rynsztoku), od kilku tygodni zaczynają się od informacji sportowych.

Dopóki trwało Euro, można to było jakoś tłumaczyć, ale ekipa rządowych trampkarzy uznała, że nie należy narodowi zawracać głowy wiadomościami, które mogłyby go niepokoić. Lepiej mu wmówić, że od takich czy innych mistrzostw zależą losy świata. Temat, który niegdyś otwierał wiadomości sportowe, nadawane po głównym serwisie informacyjnym, teraz trafia na czołówkę i można umrzeć ze śmiechu, jak przejęty Kraśko wyczytuje nazwiska nikomu nie znanych zawodników, odnoszących sukcesy w mało kogo obchodzącej dyscyplinie sportu.

Jak już dowiemy się, kto dziś wygrał w pchnięciu kulą na zawodach w Costa Rice, obejrzymy niekończący się serial o matkach, które zabijają swoje dzieci, poznamy liczbę ofiar wypadku na drodze krajowej B68, a także oglądniemy prognozę pogody na jutro, to możemy iść spać w przekonaniu, że nic, o czym powinniśmy wiedzieć, nie umknęło naszej uwadze.

Czy wybuchnie wojna turecko-syryjska, jak przebiega kampania prezydencka w USA, co nowego zarządził minister Arłukowicz, żeby zirytować lekarzy i pacjentów, ile połączeń kolejowych zlikwidowano z Warszawy do Gdańska – tego nie dowiemy się, bo to są wiadomości, które mogłyby namieszać w głowach prostych obywateli. A oni mają siedzieć przed telewizorem, sączyć piwko i cieszyć się, że Tusk, Komorowski i Lato (trzecia osoba w państwie, jak wyraził się poseł Raś z Platformy) rozwiążą za nich wszystkie problemy.

Zamiast rozmawiać o przyszłości emerytów, dziennikarski orzeł przepyta emerytowanego trenera, co mówią o sukcesach polskiego sportu w szatniach stadionów w Czarnogórze, a dociekliwa redaktorka  przygwoździ działacza sportowego, aktualnie na przepustce wiadomo skąd, serią pytań o przyszłość ekstraklasy badmintona. Jak to możliwe, że rozsądnym i trzeźwym ludziom można wmówić, że są imbecylami, niezdolnymi do żadnej samodzielnej myśli? Co trzeba zrobić, żeby normalni obywatele pozwalali traktować się jak bezwolne stado półgłówków?

Niestety, wiemy co trzeba zrobić. Doświadczamy tego na co dzień. Trzeba zamordować polską szkołę, zamieniając ją w plac zabaw dla rozkapryszonych smarkaczy. Trzeba izolować wszystkich, którzy pozostają krytyczni wobec potopu głupoty, pozbawić ich wpływu na cokolwiek, obrzucić błotem oszczerstw, ośmieszyć, pozbawić środków do życia. Trzeba religię zastąpić stadionowym festynem, a zamiast modlitwy – „trzymać kciuki”. Trzeba zagłuszyć katolickie media, a głos Kościoła zastąpić produkcjami współczesnych „księży patriotów”. Trzeba wyplenić dobre obyczaje, splugawić język, znieważyć świętości, sowicie wynagrodzić chamstwo i prostactwo. Trzeba wyśmiać staroświeckie pojęcia honoru, odwagi, uczciwości. Trzeba mądrość zastąpić cwaniactwem, a moralność pogonią za przyjemnościami. Trzeba chwalić łajdaków i chronić złodziei. Trzeba ograniczyć prawo do sprzeciwu, a przekupne oszustwo nazwać sprawiedliwością.

Jakieś typy spod ciemnej gwiazdy, które zapanowały nad naszym życiem, usiłują nas przekonać, że nic już nie poradzimy i nigdy nie odbierzemy im władzy ani majątków. Ale czasem wystarczy po prostu wyłączyć telewizor, aby wszechmoc zła okazała się tylko urojeniem naszej chwilowej słabości. A wtedy już nie zabraknie nam ani siły, ani determinacji.

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...