Warto sprawdzać co mówią politycy. I ich słowa a przede wszystkim podawane przez nich liczby tłumaczyć na język zwykłych ludzi.

Od jakiegoś czasu wiadomo, że są „kłamstwa, straszne kłamstwa, potworne kłamstwa i statystyki”. To znaczy, że rządzącym zawsze się uda wszystko wytłumaczyć procentami – zawsze gdzieś da się wykazać, że rządzącym „rosną słupki”. „Tu może spada, ale za to jak tam rośnie, olaboga” – tak zdają się teraz mówić politycy rządzący w obecnie w czasie kryzysu! Teraz mają inną zabawkę - rzucają w świat niepoliczalne liczby. Trzeba „sto miliardów euro” albo – jak w przypadku USA – nie jest tak, źle – ostatecznie dług to tylko „15,8 tryliona” (amerykańskiego) dolarów, jakoś to będzie.

Pracując kiedyś w Totalizatorze Sportowym zrobiliśmy badanie: ile pieniędzy dla ludzi jest sumą realną, nie abstrakcyjną? Wyszło że dla przeciętnego Polaka wyobrażalna kwota do 250 tys złotych – cena mieszkania czy domu. Ewentualnie dwóch ekskluzywnych samochodów. Wszystko więcej – milion, dziesięć milionów – było czystą abstrakcją.

Warto sprawdzać te liczby, bo mówią ona naprawdę wiele o ... ekscesach współczesnych polityków. Odkąd waluty porzuciły parytet złota, mowa polityków jest tania, podobnie jak koszt uruchomienia maszyn drukarskich z banknotami. Na początek pytanie zadane niedawno przez Andrew H. Tischa w „Wall Street Journal”: „co jest większe - $15.8 trillion, czy 15.772.177.351. 447 dolarów?” Oczywiście, my dziennikarze „kasujemy” niepotrzebne zera – miejsca mało w druku, liczy się skrót. Ale tak, druga liczba brzmi bardziej wiarygodnie niż pierwsza będąca skrótem.

A ile to pieniędzy to 15.772.177.351.447 dolarów długu USA? Tisch proponuje eksperyment; ułóżmy z tych pieniędzy piramidę z studolarówek. Każdy z banknotów nie ma nawet milimetra. Ale gdyby je ułożyć na kupce – już po 10 miliardach dolarów (biorąc pod uwagę kurs złoetgo – 31 mld złotych) sięgałaby ona wysokości przelotowej samolotów pasażerskich. Gdyby ułożyć górę z całego długu USA w studolarówkach, wysokość góry wyniosłaby... 10.712 mil czyli jakieś 17,4 tys. kilometrów! Cały dług USA (a stale rośnie) ułożony z banknotów studolarowych byłby górą w wysokości... 1.948 Mount Everestów. Prawie dwa tysiące najwyższych gór świata ze studolarówek ułożonych jedna na drugiej!

Tak więc – jak postuluje autor – nie używajmy wielkich kwantyfikatorów, bo one zaciemniają obraz. Polski bilion (odpowiednik amerykańskiego tryliona) to tysiąc miliardów czyli jedynka z dwunastoma zerami. Jeśli następnym razem usłyszymy o tym jak „rynki finansowe” żądają tylu a tylu miliardów czy bilionów dla „uspokojenia” sytuacji pamiętajmy – to masa pieniędzy. Ostatnia „pomoc” dla Hiszpanii ze strony strefy euro to 100.000.000.000 euro czyli jakieś 400.000.000.000 złotych – niewiele mniej niż PKB Polski.  To wielka góra pieniędzy, do spłacenia przez... no właśnie, przez podatników. Jak pisze autor „Wall Street Journal” – wiceprezes wielkiej korporacji Loews – o Amerykanach: „nie możemy mnożyć więcej długu na barki naszych dzieci, ani na ich dzieci. Inaczej miliony milionów długu uczyni ich życie nic nie wartymi, nic nie wartymi i nic nie wartymi”. Nic dodać.

Paweł Burdzy z Chicago