Koniec Euro, koniec wojny na miny. Lukier propagandy kontra czarnowidztwo. "A to TYLKO SPORTOWA IMPREZA"

PAP/Paweł Supernak
PAP/Paweł Supernak

Skończyło się. W czwartek w akcie politycznej niepoprawności wysyłałem sms-y do znajomych z komunikatem „Wygrywamy”. Było to wtedy, gdy Włochy prowadziły już 2:0 z Niemcami. W niedzielę kibicowałem Włochom, ale sukces Hiszpanii przyjąłem bez najmniejszej przykrości. Dzień później wymieniałem uwagi z wiozącym mnie taksówkarzem: Okazało się, że mieliśmy podobne wrażenia co do poszczególnych drużyn i ich gry. Takie rozmowy są bardzo przyjemne.

I tak będę pamiętał to Euro: jako imprezę sportową. Co serdecznie zalecam innym Polakom. Względnie udaną i względnie dobrze zorganizowaną, choć ujawniającą jednocześnie smutną prawdę o polskiej reprezentacji. Więc pośrednio o stanie polskiego sportu.

Tymczasem przez ostatni miesiąc trwa, używając języka Witolda Gombrowicza,  wojna na miny. Oto oglądam pożegnalny materiał TVN-owskich Faktów na temat Euro. Na sam koniec Katarzyna Kolenda-Zalewska mówi zbolałym głosem: „Byłoby wspaniale, gdyby nikt nam tej dumy (z Euro-red.) nie próbował odbierać”.

Dobrze, tylko że z tego co pokazano, nie za bardzo wynikało, że ktoś próbował. Owszem rzecznik PiS Adam Hofman postawił rządowi dwa z minusem, ale nie tyle za Euro, ile za stan inwestycji, które mu towarzyszyły. To samo powiedział Leszek Miller. A posła Hofmana widzieliśmy na meczu Polska-Rosja na trybunie dla VIP-ów.

Tyle że Kolenda-Zalewska nie musi niczego pokazywać. Od kilku tygodni słuchaliśmy czasem smutnych, a czasem zaczepnych uwag telewizyjnych dziennikarzy, a często i ich rozmówców ,o tym, że mamy fajną Polskę  i powinniśmy o tym mówić jak najwięcej. Przy czym ciężko się było dowiedzieć, czy fajni są polscy wolontariusze witający cudzoziemców. Czy na przykład urzędnicy resortu ministra Nowaka, którzy pomogli w skrzywdzeniu podwykonawców rozmaitych kończonych na ostatnią chwilę przedsięwzięć. Których uciszono, którym zamknięto  usta, ale których problemy nie zniknęły.

Można było odnieść wrażenie, że żąda się od nas niemądrego cielęcego optymizmu pokrywającego wszystko, nawet ludzi skrzywdzonych. Stał się on na kilka tygodni oficjalnym niesłychanie uciążliwym wyznaniem wiary.

To w imię tego optymizmu TVN zorganizował  nagonkę na posła PiS Witolda Waszczykowskiego, kiedy ten zrobił w programie „Po faktach” całkiem niewinną uwagę: aby nie wyrabiać sobie opinii na temat stanu Polski na podstawie radosnych deklaracji upojonych piwem zagranicznych kibiców. Naturalnie miło jest, że oni się cieszą i nie odbierają Polski jako Azji. Ale w naszych wewnętrznych dyskusjach obserwacje ludzi przywiezionych tu na chwilę samolotami są średnim argumentem. Oni przecież nie mieli okazji widzieć czy tym bardziej próbować nawet tych nie całkiem dokończonych autostrad.

Naturalnie Waszczykowski został natychmiast okrzyknięty czarnowidzem, który obraża zarówno zagranicznych kibiców (że pijacy!) jak i Polaków. Rozumiem tabloidyzację przekazu, ale tego nie da się opisać inaczej niż jako słodki idiotyzm.

Zarazem choć owo tropione czarnowidztwo zostało grubo wyolbrzymione, a tropienie go wręcz prowokowało do jego obrony, to naturalnie prawica miała kłopot z Euro. Odnoszę to mniej do wystąpień partyjnych (PiS usiłował markować sportowy entuzjazm, nawet prezes przywdział szalik), bardziej do głosów komentatorów, zarówno tych z nazwiskami, jak i  internetowego chóru.

Postawa: to wasza impreza, my się w to nie bawimy, ona tylko wam się przysłuży, wyzierała tu i ówdzie. Nie mam o nią moralnej pretensji: nikt nikogo nie może zmusić do zabawy. Ale gdy staje się ona wyznacznikiem postawy politycznej, świadczy o jakiejś dziwnej izolacji od emocji większości społeczeństwa.

W porządku, możecie tak myśleć i czuć. Ale nie sięgajcie potem po myśl, że będziecie mieli na tę większość wpływ. Na wasze szczęście  to rozstanie nie było aż tak drastyczne, bo polska reprezentacja prawie od razu odpadła. Ale gdyby nie odpadła?

Ja rozumiem, że jeden czy drugi komentator nie cierpi sportu, a znów znana gazeta gardzi masową imprezą w imię „ekskluzywizmu” rasowych kibiców, czyli tych, co piorą się po pyskach na ligowych meczach. Tylko po co dorabiać do tego ogólniejszą, polityczną ideologię? Doszło wręcz do sprzężenia zwrotnego. Jedni zapamiętale tropili skrzywionych, a inni tym chętniej i częściej się krzywili. Obie strony przekonane, że zbawiają Polskę. A to TYLKO SPORTOWA IMPREZA.

I przecież nie wtapiając się w chór, nie powtarzając idiotyzmów,  można zrozumieć Polaków w jednej sprawie. Że jest im przyjemnie, gdy tu do nas przyjeżdżają goście i są względnie zadowoleni. Nas to może specjalnie nie przekonywać, nie bawić. Ale nie szukajmy w tym na siłę dziury w całym. Sceptycyzm a la poseł Waszczykowski rozumiem. Ale dalej bym nie szedł.

Nie oczekuję, że prawica dziś powie: obeszło się bez spodziewanej przez nas apokalipsy. A znów rządząca centrolewica skończy z dziarskim pohukiwaniem i zabierze się do roboty nad tym wszystkim, czego nie zrobiła, albo zrobiła po łebkach. Ale przynajmniej nie bądźcie tak natrętni w tych swoich deklaracjach. Mecz to mecz – nic mniej, ale i nic więcej.

Dodać warto, że były jeszcze, zwłaszcza bliżej początku Euro, momenty, kiedy wysokie strony w tej wojnie na miny zamieniały się na chwilę rolami. To centrolewica (choć już bez udziału sfer rządowych) wręcz machinalnie tropiła przypadki polskiego zdziczenia, chamstwa i koniecznie uprzedzeń. Tak gorliwie, że holenderskie pogłoski o rasizmie na krakowskim stadionie uznano od razu za ważny dowód w debacie o kondycji Polaków, zanim się okazało że są wyssane z palca. Z kolei prawica w tych momentach stawała odruchowo za Polakami. By jednak w chwilę później znowu się stroszyć i dystansować od emocji tychże Polaków. Bo wprawdzie Polska warta jest obrony. Ale przecież to Polska Tuska.

Będzie jeszcze bardziej Tuska przy takim waszym podejściu. Choć z kolei obserwując cielęcą głupotę prorządowej propagandy, człowiek ma ochotę … No właśnie, lepiej pooglądać sobie powtórki z meczów.

 

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych