Ostatnie rozstrzygnięcia przed ćwierćfinałami. Dobrze, że to nie nasi piłkarze musieli grać z Anglią i Francją

Mario Balotelli strzela jedną z najładniejszych bramek turnieju. Fot. PAP / EPA
Mario Balotelli strzela jedną z najładniejszych bramek turnieju. Fot. PAP / EPA

Dziś już wszystko będzie jasne. Poznamy ostatnie dwie drużyny, które awansują do ćwierćfinałów i nie ma chyba wielu odważnych, którzy widzieliby wśród nich kogoś innego niż Anglicy i Francuzi.

Ci pierwsi zamierzają zakończyć marzenia o sukcesie Ukrainy. Drugi z gospodarzy musiałby wygrać z Synami Albionu, ale o ile pierwszy mecz (wygrana ze Szwecją) mógł dawać na to nadzieje, to toczona na podmokłym terenie dość jednostronna walka z Francuzami już złudzeń nie pozostawiała.

Tym bardziej, że Ukraińcy zagrają najprawdopodobniej bez Andrija Szewczenki, a na tym turnieju dla Ukrainy nikt inny bramek nie strzela. W dodatku i tak potwornie silny angielski atak wzmocni wracający po dyskwalifikacji za brutalny faul Wayne Rooney, który ma być „bestią wypuszczoną z klatki”.

W drugim meczu Francja nie powinna mieć większych problemów z wewnętrznie skłóconą, coraz ostrzej w ojczyźnie krytykowaną i pogodzoną z odpadnięciem z Euro reprezentacją Szwecji.

Dla Francuzów i Anglików zwycięstwa są ważne, bo biją się o pierwsze miejsce w grupie i uniknięcie ćwierćfinałowego spotkania z Hiszpanią. Co nieco dziwi, bo Hiszpanie na razie grą nie porażają. Mistrzowie świata i Europy po niezbyt pasjonującym meczu i jednym golu zgasili chorwackie marzenia o pozostaniu w turnieju.

Ten mecz musi skłaniać do stawiania pytań o rolę nowych sędziów - tych przy linii pola karnego. Dzięki nim podbramkowe sytuacje miały już nie wzbudzać kontrowersji. Tymczasem chorwacka prasa słusznie pyta, czy piłkarze z Bałkanów zostali okradzeni. Z dwóch karnych, których się domagali przynajmniej jeden był ewidentny. A wtedy, przy stanie 1:0 dla Chorwatów, to kto wie... Powtórki wideo dla sędziów są koniecznością. Na tym poziomie, w meczach "o życie" takie błędy (bądź "błędy") sędziów nie mogą się zdarzać.

Więcej ambicji i formy pokazali Włosi, którzy nie tylko do końca spotkania chcieli strzelić jak najwięcej bramek Irlandczykom (udało się ostatecznie dwie, żadnej nie tracąc), to jeszcze mogą pochwalić się – a konkretnie Mario Balotelli – jedną z najpiękniejszych bramek mistrzostw. Na koniec wykonali piękny gest wspólnie z rywalami dziękując irlandzkim kibicom za wspaniałą atmosferę na trybunach.

Polski kibic ma spory problem. Z jednej strony zaciera ręce na rozkręcający się właśnie turniej, od czwartku wchodzący w decydującą fazę, w której będą same mecze o wszystko, najlepszych z najlepszymi (z zaskakującym i zapewne niedługim udziałem Czechów i Greków), gdzie być może rozstrzygnięcie zapadać będzie w dogrywkach albo po karnych. Z drugiej – atakuje go wiecznie uśmiechnięty ignorant w rozchełstanej koszuli, rubaszny prezes PZPN obcesowo – per „ty” – zwracający się na konferencji do dziennikarza, który wytyka mu kłamstwo. Straszy też impregnowany na dobre rady trener reprezentacji, który po jej – a zwłaszcza swoim – blamażu mówi, że wstydu nie było i raz jeszcze w każdym meczu postąpiłby dokładnie tak samo.

Ten człowiek jest niereformowalny. Powtarzali mi to koledzy wyśmiewając przedturniejowy optymizm. Wolałem jednak łączyć permanentny fart Smudy i nadzieję, że – jak każdy myślący strateg – mając amunicję, nie zawaha się jej użyć. Użył, ale strzelając sobie w stopę.

Za dwa i pół miesiąca startują eliminacje do mundialu. W pierwszym meczu zagramy z nowym trenerem, w nowym ustawieniu, zapewne również z częściowo nowymi zawodnikami. Porażki z Czarnogórą nie można wykluczyć.

Przychodzą do głowy kolejne pesymistyczne zdania, ale nagle przypomina się – wieczorem zagrają Francuzi i Anglicy. Dobrze, że to nie ich mieliśmy w grupie.

Dobrze, bo tłumacząc porażki z bardzo silnymi rywalami mydlono by nam oczy siłą wyższą i opowiadano o niezłej formie naszej kadry, która nie wystarczyła na potentatów. Może nawet Smuda by się ostał?

 

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Autor

Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych