Sawicka: "Warszawa nasza". "Przeprowadzam się i kręcimy lód". Kolejne nazwiska w sprawie korupcji byłej posłanki PO

fot. PAP / B. Zborowski
fot. PAP / B. Zborowski

Otwierajcie biznes w Warszawie, zgram wam taką pakę ludzi, którą bym kierowała, jak tra la la. Przeprowadzam się i koniec, i kręcimy lód

- zachęcała agentów CBA, udających biznesmenów, Beata Sawicka, skazana dziś wyrokiem sądu na 3 lata więzienia. Treść stenogramów ujawnia dzisiejszy "Fakt".

Warszawa nasza, mówisz i masz

- chwaliła się Sawicka, wyliczając polityków których zna.

Ambicje biznesowe posłanki Sawickiej były ogromne. Widać to doskonale z analizy stenogramów podsłuchów. Tajnym agentom CBA, Tomkowi i Markowi, proponowała „wejście” w wiele interesów i swą pomoc przy załatwianiu korzystnych umów. W grę wchodziły nie tylko nieruchomości.

Istotne było "kręcenie lodów" na służbie zdrowia przy prywatyzacji szpitali. Jak ujawnił kilka dni temu "Fakt", "pierwszą macherką", co do personaliów której nie było dotychczas ostatecznej pewności, była "sama przewodnicząca komisji zdrowia".

CZYTAJ TAKŻE:

I wszystko jasne? Kolejne stenogramy z podsłuchów Sawickiej dowodzą, że „pierwszą macherką” była Ewa Kopacz

Pierwszy macher, frontmenka, to Ewa Kopacz. Ta informacja powinna wywołać "trzęsienie ziemi"

Sawicka popisywała się w rozmowach również innymi znajomościami. Przekonywała udających biznesmenów agentów, że potrafi ubić interes z politykami PSL, marszałkiem województwa mazowieckiego Adamem Struzikiem i ministrem rolnictwa Markiem Sawickim.

Prywatyzacja będzie szpitali, będą samorządy zbywały majątki trwałe, czyli będą i sprzedawać i przekształcać szpitale w spółki

– tłumaczyła Sawicka agentowi Tomkowi.

Zachęcała go też do biznesu związanego z "materiałami odnawialnymi", twierdząc że będzie mógł w tym pomóc minister rolnictwa.

Marek Sawicki, jedyny gość, który jest szóstą kadencję od początku w Sejmie. Będzie to wszystko prowadził

– uspokajała Sawicka, zapewniając o swoich rozległych znajomościach.

Z marszałkiem województwa też się lubię (...). Ze Struzikiem z PSL, no w końcu mam męża w PSL-u. Co mam jeszcze więcej powiedzieć. Mówisz i masz!

- zapewniała.

Wczorajszy "Fakt" ujawnił, treść podsłuchiwanej rozmowy Beaty Sawickiej z Julią Piterą, która miała miejsce 9 sierpnia 2007 roku. Dotyczyła ona wiceprezydenta Warszawy Jacka Wojciechowicza. Zdaniem Pitery "siedział głęboko w układzie", a zainteresowanie które wzbudzał u dziennikarzy, mogło być szkodliwe dla

W stenogramie z podsłuchu czytamy, że Julia Pitera mówi Sawickiej wprost przez telefon, że „jest posądzenie Wojciechowicza o korupcję”.

Kochana, i trzeba go puknąć, bo on ma te powiązania moim zdaniem fatalne. Niestety, siedzi głęboko w układzie i to teraz wyszło. I on dla mnie był milutki i sympatyczniutki – tłumaczyła Pitera Sawickiej.

- pisze dziennik.

Przypomnijmy, że Julia Pitera była wówczas pełnomocnikiem ds. Opracowania Programu Zapobiegania Nieprawidłowościom w Instytucjach Publicznych w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Najkrócej mówiąc odpowiadała za zwalczanie korupcji. Dziś może się poszczycić co najwyższej "złapaniem dorsza". Chyba już wiemy dlaczego...

 

mall, źródło: Fakt

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...