- wPolityce.pl: Barack Obama wypowiedział publicznie, że istniały "polskie obóz śmierci". Dlaczego to stwierdzenie padło z ust prezydenta USA?

Prof. Marek Chodakiewicz: Prezydent USA jest intelektualną wydmuszką, typowym produktem Ivy League. A tam rządzi post-modernizm i moralny relatywizm. Solidnych studiów na temat Polski w okresie II wojny światowej się nie robi. Po prostu uniwersytety powielają stereotypy pop kulturowe rodem z Hollywood. Obama nie rozumie, że "polskie obozy koncentracyjne" to tak samo trafne określenie, jak "żydowskie komory gazowe." Naturalnie, że gazowano w nich Żydów, ale stworzyli je niemieccy narodowi socjaliści. Wiedzę taka jednak trudno posiąść w Ivy League. I w innych uczelniach.

 

- Co ta sytuacja mówi o statusie Polski na świecie?

Naturalnie stwierdzenie Obamy o "polskich obozach" oznacza, że Polski się na świecie nie szanuje, bowiem gdyby się szanowało to ktoś by się pofatygował, by uzyskać podstawową wiedzę na jej temat. Oczywiście jest to też wina PRL: przez 50 lat Polska była w sowieckiej niewoli i nie broniła swoich interesów. Zresztą nie broni ich do dzisiaj. Trzeba fundować katedry polskie oraz decydować o ich obsadzaniu profesorami, którzy popierają empiryczne podejście do historii (np. prof. Johna Radziłowskiego) a nie post-modernistyczne, które obecnie dominują za sprawą takich jak prof. Goldhagen i jego klony.

 

- Jak Pan patrzy na sytuację w Obwodzie Kaliningradzkim? Politycy z Litwy, Łotwy i Estonii wystosowali ostatnio wspólny apel, wskazując, że remilitaryzacja tego obszaru stwarza dla nich zagrożenie i jest nie do zaakceptowania

Kaliningrad jest niezmiernie groźny dla Polski i jej wschodnich sąsiadów. Nie tylko jest to enklawa wpływów i kaprysów Kremla, ale może się też stać kartą przetargową w stosunkach Moskwa-Berlin. Po prostu, Rosja może sprezentować Kaliningrad Niemcom w zamian za podział wpływów w tej części Europy. Oznacza to destabilizację, ale całość skupi się ponownie na środkowo-wschodniej części kontynentu. To oznacza, że zachodnia część Europy będzie mało tą sprawą zainteresowana, tak długo jak nie wynikną dla Paryża i Londynu problemy z rosyjsko-niemieckiego tańca. Warszawa powinna dążyć do tego, aby Kaliningrad jak najszybciej wcielić do państwa litewskiego. To powinno być załatwione zaraz po 1991 r. Tym sposobem Litwa miałaby mniejszy powód do filogermanizmu, a większy do zabiegania o polską pomoc.

 

- Jeśli Zachód nie interesuje się naszym regionem, póki nie ma w tym interesu, co z gwarancjami sojuszniczymi? Czy Polska może dziś liczyć na pomoc NATO w razie zagrożenia?

Mam wątpliwości, czy gdyby ktoś obecnie zaatakował Polskę USA przyszłyby na pomoc. Przy rządzie Obamy nie ufam gwarancjom NATO dla Polski prawie wcale. Nawet bez Obamy widać wielki kryzys amerykańskiego przywództwa, a wiec kryzys NATO. Polska naturalnie powinna zostać w Sojuszu, ale powinna zaczać dbać o własna obronę, a więc o broń nuklearną.

Rozmawiał KL