O sprawie "Starucha" słów kilka: nie mogę napisać: nie mam w tej sprawie wątpliwości. Bo mam wątpliwości

PAP
PAP

Sojusz prawicy z kibicami piłkarskimi - który próbowało budować przed ostatnimi wyborami środowisko "Gazety Polskiej" - to sprawa wyjątkowo złożona. Z jednej strony - to naprawdę są środowiska, które oddolnie pielęgnują tradycje patriotyczne - choćby upamiętniając powstańców warszawskich czy żołnierzy wyklętych. Sądzą, że właśnie ten rys patriotyczny jest główną przyczyną histerycznych ataków "GW" na kibiców.

Z drugiej strony - sojusz z kibicami to dla prawicy - zawsze akcentującej sprawy bezpieczeństwa i porządku - jednak obciążenie. Prawica staje po stronie środowisk, których przedstawicielom zdarza się wchodzić w konflikt z prawem, choćby w czasie stadionowych zadym. Niestety, zdarzają się w tych środowiskach sprawy poważniejsze. Niewykluczone, że to bandyci używają wygodnego kamuflażu kibicowskiego, a nie kibice są przestępcami, ale jednak są miejsca, w których te dwa światy na siebie się nakładają.

Polityczny sojusz "Gazety Polskiej" z kibicami był więc politycznym błędem; błędem, przed którym nasz portal kilkakrotnie przestrzegał.

Kilka dni temu media doniosły:

42 osoby, w tym nieformalny lider pseudokibiców Legii Warszawa Piotr S., pseud. Staruch, zostały aresztowane ws. przemytu i handlu narkotykami na dużą skalę. CBŚ zatrzymało 45 osób - m.in. szalikowców z grupy "Teddy Boys 95" i członków tzw. gangu Szkatuły.

Z wstępnych ustaleń prokuratury i CBŚ wynika, że zatrzymani w latach 2008-2011 brali udział w przemycie narkotyków na terenie państw Unii Europejskiej, w tym Polski, i wprowadzaniu ich do obrotu. W sumie chodzi o 3,7 tony marihuany, ponad 500 kg amfetaminy, 300 kg kokainy i blisko 250 kg heroiny - poinformował w środę podczas briefingu rzecznik warszawskiej prokuratury apelacyjnej Zbigniew Jaskólski.

Później dowiedzieliśmy się także:

(...) rzecznik prokuratury Zbigniew Jaskólski powiedział, że dziwi go zainteresowanie „Staruchem”, gdyż jest on w śledztwie osobą mało znaczącą. Ostatecznie postawiono mu zarzut wprowadzenia do obrotu kilograma amfetaminy oraz przygotowań do wprowadzenia kolejnych 5 kg. Obciążyły go zeznania świadka koronnego, wypuszczonego niedawno z aresztu. Rozpoznać miał on Staruchowicza na zdjęciu.

Piotr Staruchowicz to lider znacznej części kibiców warszawskiej Legii. Jesienią ub. roku zasłynął kampanią antyrządową pod znanym hasłem "Donald matole, twój rząd obalą kibole". Nie obalili. Siła polityczna środowisk kibicowskich okazała się w sumie niewielka. Nie zmienia to jednak faktu, że władza - w tym premier - mogli odebrać akcję bardzo boleśnie. "Staruch" bezpośrednio rzucił władzy wyzwanie - i niewykluczone, że władza to wyzwanie przyjęła.

Zarzut handlu narkotykami jest zarzutem niezwykle ciężkim, społecznie uśmiercającym - i słusznie. To zarzut tego typu, że w obronie oskarżonego mało kto stanie. Każdy, kto podniesie wątpliwości, z pewnością usłyszy: "nie broń dilera narkotyków"! Obrońcy dilera stają się w społecznej świadomości jego wspólnikami, równie odrażającymi jak sam diler.

I jeżeli zarzut się potwierdzi, "Staruch" powinien zostać najsurowiej jak to tylko możliwe ukarany. Także dlatego, że jednak wszedł na scenę publiczną. A na tej scenie pod tym względem powinny obowiązywać jeszcze surowsze reguły gry.

A jednak nie mogę napisać: nie mam w tej sprawie wątpliwości. Bo mam wątpliwości.

Doniesienia medialne wskazują, że "Staruch" od narkotyków stronił, że zawsze potępiał każdy związek z tymi śmiertelnie niebezpiecznymi używkami. Handlowanie amfetaminą do tego człowieka na pierwszy rzut oka nie pasuje. Możemy się mylić, dowody mogą nas przekonać, ale na dziś - nie pasuje.

"Starucha" zatrzymano w sprawie obejmującej kilkadziesiąt osób. To zwiększa niepokój. Gdy oskarżonych jest kilkudziesięciu - łatwo kogoś dodać. Mocne dowody na innych sprawiają, że niewinny ma mniejsze szanse w takiej sytuacji.

Cała sytuacja może sprawiać wrażenie zemsty władzy - niepodlegającej faktycznej kontroli medialnej - na człowieku, który jest z innego świata niż ja, który ma na koncie zachowania bardzo wątpliwe, ale który ma również prawa obywatelskie. Być może wrażenie zemsty to tylko wrażenie, ale nie mogę udawać, że tego wrażenia nie mam.

Jeżeli to zemsta, to bardzo dobrze i precyzyjnie mierzona. To "bomba atomowa". Któż bowiem będzie bronił dilera śmierci?

Powtarzam: dam się przekonać dowodom. Biorąc jednak pod uwagę kontekst całej sprawy, jest obowiązkiem władzy, prokuratury i policji jak najszybsze przedstawienie szczegółów sprawy, zapewnienie przejrzystości postępowania.

Jest obowiązkiem organizacji broniących praw człowieka przyglądanie się tej sprawie.

Jest obowiązkiem mediów stawianie pytań.

Jest obowiązkiem, bo przecież nie chcemy Polski, w której opozycyjność wobec władzy zwiększa znacząco prawdopodobieństwo zostania przestępcą - i to przestępcą z gatunku tych, którym się nie przebacza.

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...