Czego "Wiadomości" nie powiedziały o TV Trwam i wysłuchaniu publicznym w Parlamencie Europejskim?

5 czerwca 2012 roku. W Parlamencie Europejskim ma miejsce publiczne wysłuchanie w sprawie wolności słowa w Polce. Biorą w nim udział znakomici goście: profesorowie, publicyści i politycy. Wysłuchaniu towarzyszy pikieta, w której biorą udział zgromadzeni licznie widzowie telewizji z całego świata, domagający się dostępu do swojego kanału telewizyjnego. Celem obu inicjatyw jest zwrócenie uwagi instytucji unijnych i społeczności europejskiej na dyskryminację i ograniczenie wolności słowa w Polsce poprzez uniemożliwienie telewizji Trwam nadawania na cyfrowym multipleksie.

CZYTAJ TEŻ: Pół tysiąca osób na demonstracji PiS w Brukseli. "Odzew - co było dziś widać - był naprawdę duży"

O sprawie informują "Wiadomości". Tendencja, jaka zostanie przekazana w relacji z Brukseli widoczna jest już w zapowiedzi:

Demonstrowali, mimo, że sąd administracyjny przyznał rację Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji

- nadała ton odbioru Dorota Wysocka.

W materiale było już tylko gorzej. Nie mieliśmy szansy dowiedzieć się jaka była istota wysłuchania publicznego ani jakie postulaty i racje przedstawili jej uczestnicy. Poniżej pełny zapis materiału korespondentki "Wiadomości" w Brukseli Magdy Tadeusiak:

Do Brukseli przyjechali zwolennicy Telewizji Trwam z Polski ale także Niemiec, Holandii czy Wielkiej Brytanii. Niektórzy w kagańcach na znak - jak mówią - protestu przeciwko ograniczaniu wolności słowa.

Uczestniczka pikiety: Kocham telewizję Trwam i Radio Maryja. Chwała Panu.

Protestują, bo KRRiT nie przyznała telewizji Trwam miejsca na cyfrowym multipleksie. Zwolenników stacji wspierają zwolennicy PiS.

Adam Hofman, rzecznik PiS: PE jest miejscem w którym szczególnie tego typu prawa, jak prawo do przedstawiania swoich opinii, jak wolność mediów są ważne, więc może rząd, który jest czuły na opinie o sobie w tych sprawach zreflektuje się, że zabrnął za daleko.

Do Brukseli przyjechał też dyrektor TV Trwam, o. Tadeusz Rydzyk.

o. Tadeusz Rydzyk: Co my robimy złego w Polsce. Radio Maryja czy TV Trwam. My służymy Polsce. Dlaczego ta nagonka cały czas?

Manifestacji towarzyszyła dyskusja o telewizji Trwam i wolności mediów w Polsce. Organizowała ją Solidarna Polska, ale na sali przeważali Polacy. Zagranicznych europosłów było tylko kilku.

Zbigniew Ziobro, Solidarna Polska: Celem są wolne polskie media, w których będzie miejsce dla różnych telewizji.

Sympatycy telewizji trwam przynieśli 2 miliony podpisów w obronie stacji. Zdaniem wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego to nie wystarczy, by sprawa trafiła pod obrady.

Jacek Protasiewicz, przewodniczący Parlamentu Europejskiego, PO: Muszą być spełnione określone kryteria formalne i finansowe zwłaszcza. Zdaniem Krajowej Rady, ale też i sądu tych warunków fundacja Lux Veritatis nie  spełniła".

KRRiT nie przyznała TV Trwam miejsca na multipleksie, gdyż stacja nie udokumentowała, że jest w stanie sfinansować taką inwestycję. Telewizja Trwam może jednak nadawać w dotychczasowej formie.

Krzysztof Luft, członek KRRiT: Krajowa Rada działa w ramach pewnego porządku i postępowania administracyjnego, które jest także poddane kontroli sądu i dla nas istotne są decyzje sądu w tej sprawie a nie propaganda polityczna.

Warszawski Sąd Administracyjny odrzucił ostatnio skargę Telewizji Trwam. Ojciec Tadeusz Rydzyk zamierza odwołać się do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

 

Sposób, w jaki opinia publiczna ma czytać decyzję KRRiT narzucany jest systematycznie przy każdej możliwej okazji. Relacja "Wiadomości" z wysłuchania publicznego w Brukseli doskonale go utrwala. Mimo, że podczas całego cyklu prelekcji padła ogromna liczba precyzyjnych faktów, przedstawiono wiele drobiazgowych analiz, zarysowano niezwykle ciekawe perspektywy dotyczące wolności mediów w demokracji i trafnie zdiagnozowano obecny stan polskiej rzeczywistości, w materiale nie znalazło to najmniejszego odzwierciedlenia. Na dobrą sprawę, mógłby on powstać i bez brukselskich wydarzeń, bo wydźwięk wciąż jest ten sam. Oto niezmącony spokój "Wiadomości", które przedstawiają własne wersje wydarzeń, własne scenariusze interpretacji i systematycznie zamykają oczy na rosnącą siłę społecznej interwencji wokół decyzji Krajowej Rady.

 

O czym nie dowiedzieliśmy się z "Wiadomości"?

Oprócz znanych nam dobrze informacji wprowadzających, że w obronie TV Trwam odbyło się ponad 70 marszów w Polsce i za granicą, że od kilku miesięcy trwają w tej sprawie protesty, a głos ponad 2 mln 200 tysięcy obywateli jest lekceważony, zabrakło wielu istotnych kwestii, które zaistniały na forum Parlamentu Europejskiego.

Przy okazji  samo wysłuchanie, które jest szczególną, prestiżową formą przedstawienia na forum Parlamentu Europejskiego najistotniejszych kwestii dotyczących problemów państw członkowskich, zostało w "Wiadomościach" usytuowane w kategorii marginalnego rautu niewielkiego grona polityków. Nie dowiedzieliśmy się, że wystąpili przedstawiciele polskiej nauki. Nie powiedziano, że w sprawie telewizji Trwam wystąpili także znakomici publicyści i dziennikarze. Obecny był m.in. Bronisław Wildstein, Rafał Ziemkiewicz i Jacek Karnowski czy Jan Pospieszalski.

Narracja materiału jest metaprzedmiotowa i zbudowana na oczywistym dla autorki założeniu, że oczekiwania protestujących są bezzasadne i bezprawne, bo decyzja Krajowej Rady została poparta przez Sąd. Ten podawany przy każdej okazji informacyjny knebel przywołano i tutaj, zamykając nim temat niemal na zawsze.

Gdyby korespondentka "Wiadomości" zadała sobie trud i wzięła udział przynajmniej w części wysłuchania publicznego, jej sądy być może nie byłyby aż tak radykalne. Wystąpienie dyrektor Fundacji Lux Veritatis, Lidii Kochanowicz, musiałby w niej obudzić przynajmniej część wątpliwości i zmusić do zadania kolejnych pytań. Precyzyjne i pełne faktów wystąpienie Lidii Kochanowicz otwiera oczy na wiele przemilczanych spraw i nie pozwala na bierne przyjmowanie lakonicznych argumentów, którymi radośnie żongluje Jan Dworak.

We wszystkich wystąpieniach przedstawicieli Krajowej Rady słyszymy, że Fundacja nie otrzymała miejsca na multipleksie, ponieważ nie spełnia wymogów finansowych. Mimo, że mamy za sobą kilkadziesiąt posiedzeń sejmowych komisji, poświęconych sprawie i dziesiątki programów publicystycznych, wciąż nie dowiedzieliśmy się jakimi kryteriami posługiwała się KRRiT dokonując wyboru nadawców.

Jak przypomniała w Brukseli dyrektor Fundacji Lux Veritatis, KRRiT w swojej decyzji napisała, że wniosek Fundacji pod względem formalno-prawnym był poprawny i został złożony w terminie. Oceniając go jednak pod względem ekonomiczno-finansowym, uznała że nie spełnia kryterium wiarygodności finansowej. Do dziś trudno orzec co się pod tym kryje. Nie mogąc uzyskać odpowiedzi u źródła, Fundacja zadała sobie niebagatelny trud drobiazgowego przeanalizowania wszystkich wniosków. Przebrnęła przez 6500 stron i rozpracowała je na czynniki pierwsze. Obraz, jaki się z nich wyłonił był przerażający. Zwłaszcza, gdy w pamięci brzmiały jeszcze stanowcze słowa prezesa Jana Dworaka, który grzmiał uzasadniając swoją decyzję, że niezwykle istotne jest to, by firma która otrzyma koncesję na multipleks była firmą finansowo silną, ponieważ musi przedsięwziąć ogromne inwestycje, pochłaniające miliony złotych. Zdaniem prezesa, sytuacja finansowa Fundacji Lux Veritatis była tak kiepska, że konieczność odrzucenia jej wniosku nie podlega najmniejszym dyskusjom.

Jaki wygląda prawdziwy obraz majątku fundacji? Jest ona w posiadaniu aktywów trwałych w wysokości 86 mln zł. Składają się na nie budynki, wyposażenie studia, sprzęt telewizyjny, wozy transmisyjne i inne elementy niezbędne do prawidłowego funkcjonowania telewizji. Jak przedstawiają się aktywa firm, które otrzymały koncesję? Eska SA posiada 23 tys. złotych, Lemon Records 246 tys. zł, Stavka natomiast nie posiada żadnego majątku. Aktywa obrotowe, czyli środki nietrwałe Fundacji Lux Veritatis wynoszą blisko 4 mln zł. Spółka Eska wykazała ich stan sięgający 2 mln zł, Lemon Records 1,5 mln, a Stavka udokumentowała go na 99 tys. Podsumowując, cały majątek Fundacji sięga 90 mln złotych. W porównaniu z dwumilionowym majątkiem firm Eska TV i Lemon Records czy niespełna stutysięcznym majątkiem firmy Stavka, Fundacja Lux Veritatis jest budzącym ekonomiczny respekt potężnym imperium medialnym. Widać więc wyraźnie, że Krajowa Rada nie mogła się kierować kategorią finansową w doborze firm mających prawo do nadawania na multipleksie.

 

Fakty te mówią same za siebie. Chcąc traktować własny zdrowy rozsądek przynajmniej odrobinę poważnie, nie można oprzeć się chęci dalszego zbadania sprawy. Za punkt wyjścia można więc przyjąć treść przedstawioną przez dyrektor Kochanowicz w swoim wystąpieniu. Zwróciła ona uwagę na jeszcze jeden istotny fakt, związany z oceną ekonomiczną. Podkreśliła mianowicie, że fundacja nie jest podmiotem powołanym do prowadzenia działalności gospodarczej i generowania zysków. Do tego służą podmioty prawa handlowego, spółki z o.o. i spółki akcyjne. Fundacja została powołana do tego, by realizować swoją misję.

66 procent czasu antenowego przeznaczamy na jego realizację. Prowadzimy jednak swoje sprawy w taki sposób, żebyśmy zawsze mieli nadwyżkę finansową. Ponieważ nie jesteśmy spółką prawa handlowego, nie mamy właściciela, to w sytuacji, gdy mamy taką nadwyżkę finansową, nie przekazujemy jej w formie dywidendy dla tego właściciela, nie wypłacamy jej w formie zysku temu właścicielowi, ale wszystko co pozyskaliśmy przez wiele lat, zostawiamy w fundacji właśnie po to, by z tych pieniędzy tworzyć nasz majątek, żebyśmy mogli być coraz lepszym nadawcą i mieć coraz lepszy sprzęt

- wyjaśniła na wstępie dyrektor Fundacji.

Pozostałe spółki, które otrzymały koncesję na rozszerzenie nadawania na cyfrowym multipleksie są spółkami, a więc podmiotami przeznaczonymi do generowania zysków. Przyjrzyjmy się więc jak im to generowanie idzie, skoro zostały przez Krajową Radę tak wysoko ocenione pod względem ekonomicznym.

Kapitały własne, które Fundacja Lux Veritatis zgromadziła przez wszystkie lata swojej działalności to jest ponad 20 mln złotych. Natomiast firma, która uzyskała koncesję ma kapitały ujemne: minus 3 mln 800 tys. zł, Lemon Records  473 tys. zł. Co to oznacza? Jeżeli firma posiada kapitały ujemne, to tak naprawdę powinna zgłosić do sądu wniosek o likwidację, ponieważ nie jest w stanie spłacać swoich zobowiązań. Opisując w swojej decyzji sytuację jednej z tych firm, KRRiT napisała, że firma, owszem, może nie ma zbyt dobrych wyników finansowych, ale poprawiła swój wskaźnik płynności finansowej. Co to oznacza? To znaczy, że poprawiła szybkość spłacania zadłużenia o 1 dzień. Tyle napisała Krajowa Rada w decyzji. Zapomniała jednak dodać, że forma ten wskaźnik poprawiła z 498 dni na 497. To znaczy, że gdybym dostarczała tej firmie usługi, musiałabym czekać na swoje pieniądze ponad półtora roku, kiedy normalny cykl spłaty zobowiązań w gospodarce to jest maksimum 30 dni

- wyjaśniała dyrektor Fundacji Lux Veritatis, wskazując, że kapitał ujemny nie jest kwestią jednego roku, ale dwóch lat.

Fundacja Lux Veritatis w poszczególnych latach za 2008, 2009 i 2010 rok uzyskiwała nadwyżkę finansową w wysokości 1 mln, 6 mln i 3,5 mln złotych. Natomiast firma Stavka, czyli firma, która ma podźwignąć proces cyfryzacji w Polsce, uzyskała 1200 zł zysku w 2009 roku, a w 2010 poniosła stratę na 991 tys. Żadna z firm, która uzyskała koncesję nie osiągnęła pozytywnego wyniku finansowego.

- podkreśliła Kochanowicz. Jej zdaniem wybór wnioskodawców obciążonych fatalnymi wynikami finansowymi przy jednoczesnym wykluczeniu z multipleksu telewizji Trwam wynikał z braku jasnych kryteriów, w oparciu o które Krajowa Rada wybierałaby nadawców.

KRRiT nie zdefiniowała kategorii wiarygodności finansowej i nie przedstawiła metodologii obliczania wskaźników. 10 podmiotów, które uzyskały pozytywną opinię Krajowej Rady plus fundacja zostało ocenionych przez 99 różnych quasi-wskaźników i quasi-parametrów, ale które były stosowane wybiórczo dla różnych parametrów. Gdyby Krajowa Rada określiła chociażby jeden parametr wspólny dla wszystkich, to okazałoby się, że Fundacja Lux Veritatis jest lepsza od tych firm, które uzyskały rozszerzenie koncesji

- stwierdza szefowa fundacji, wyjaśniając jeszcze ściślej kryteria, które zostały nałożone na telewizję Trwam tuż przed postępowaniem sądowym.

Krajowa Rada posłużyła się wskaźnikiem zadłużenia, czyli porównała zobowiązania ogółem do kapitałów własnych. Oczywiście tym wskaźnikiem posłużyła się nie w decyzji pierwszej ani drugiej, lecz dopiero w pismach procesowych. Stwierdziła wówczas, że wskaźnik fundacji jest bardzo niekorzystny, ponieważ przekracza 3. Powiem wprost, że powinien się on kształtować pomiędzy 1 a 3, w zależności od wielkości firmy, od rynku na którym działa. Fundacja ten wskaźnik ma 3,40. Być może jest on trochę za wysoki, natomiast wszystkie nasze zobowiązania płacimy regularnie, nie mamy żadnego dnia spóźnienia. Natomiast Krajowa Rada nie obliczyła ile ten wskaźnik wynosiłby dla innych podmiotów. Jeśli spojrzymy na firmę Eska czy Lemon Records, to wskaźnik ten nie mógł być obliczony, ponieważ kapitał własny tych firm był ujemny, w związku z tym te firmy w ogóle nie mogły płacić swoich zobowiązań. Ten wskaźnik był niepoliczalny. Natomiast dla firmy Stavka był powyżej 1, ale proszę zwrócić uwagę na wielkość tej firmy

- wyjaśnia Kochanowicz, prezentując jednocześnie kolejny element istotny w wyliczeniu wskaźnika długu.

Firmy wskazywały też jakie będzie źródło finansowania ich inwestycji, jeśli chodzi o multiplex 1. Fundacja pokazała, że posiada środki własne. Mamy 20,5 mln kapitału zebrane przez wszystkie lata i mamy środki zgromadzone na rachunku bankowym w formie lokaty terminowej oraz na rachunku bieżącym. Pokazaliśmy, że mamy minimum 5 mln 200 tys. zł. Te pieniądze w 100 proc. gwarantowały opłacenie koncesji oraz opłacenie usługi dla operatora multiplexu cyfrowego w pierwszym roku działalności. (...) Firmy, które uzyskały koncesję powiedziały, że nie posiadają własnych środków, co jest oczywiste, ponieważ są kapitały ujemne, nie ma majątku, w związku z tym podniosą kapitał poprzez zaciągnięcie pożyczek - albo z banku albo od właścicieli. Krajowa Rada powinna policzyć ten wskaźnik długu przyjmując źródło finansowania wejścia na multiplex. Jak ten wskaźnik długu się kształtuje w tym przypadku? Firma Eska, która otrzymała koncesję miałaby ten wskaźnik długu 14,08, choć powiedzieliśmy że ma się on mieścić między 1 a 3. Fundacja ma 3,40. Dla firmy Stavka, która nie miała żadnego majątku i tylko 90 tys. kapitału, zero aktywów, ten wskaźnik długu wynosiłby po otrzymaniu pożyczki 182

- wykazała Lidia Kochanowicz w Parlamencie Europejskim.

Do tych ekonomicznych wyliczeń należy także dodać inny, bezcenny potencjał nadawcy, jakim jest jego dotychczasowe doświadczenie. Fundacja Lux Veritatis nie ma pod tym względem równych wśród swoich konkurentów. Jej 9-letnie doświadczenie programowe jest nieporównywalne z brakiem doświadczenia firm, które otrzymały dopiero zgodę na nadawanie.

Telewizja Trwam prowadzi bieżącą publicystykę, audycje reporterskie, codzienne transmisje satelitarne i posiada wieloletnie doświadczenie w nadawaniu audycji na żywo z całego świata. Ma także własny program informacyjny nadawany kilka razy dziennie. Posiada też własną kadrę i zaplecze doskonałe szkoleniowe. Kształci studentów w swojej Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej. Ma też stałych korespondentów w Brukseli czy Stanach Zjednoczonych, a w Chicago studio,z którego regularnie nadaje program amerykańskiej Polonii.

 

Jak przedstawia się ta sytuacja u konkurentów? Trzy  z podmiotów, które otrzymały rozszerzenie koncesji nie mają żadnego doświadczenia programowego i nie zatrudniają ani jednego pracownika. Przegrana Fundacji Lux Veritatis jest w świetle powyższych faktów kuriozalna. Bezrefleksyjne powielanie informacji o braku zdolności finansowej jest więc - mówiąc najdelikatniej - wyrazem naiwności i ignorancji. Jak długo będziemy ulegać tej taniej propagandzie?

 

 


Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...