Ostatnie miesiące ujawniły różnice w śląskiej PO co do stosunku do organizacji ślązakowskich. Narada polityków śląskiej PO w Wiśle z udziałem prezydenta Komorowskiego w miarę upływu czasu staje się coraz bardziej tajemniczym i fascynującym wydarzeniem. Rąbka tajemnicy co do spotkania uchyliła senator Maria Pańczyk-Poździej w wywiadzie dla „Gościa Niedzielnego”.  Już wiemy, że Gorzelik nie poradzi godać a ino ślabikuje.

17.05 br. w Pałacu Goldsteinów b. premier i eurodeputowany prof. Jerzy Buzek odbierał tytuł honorowego obywatela Katowic. Zwykle przy takich okazjach można było zobaczyć kwiat PO z całego regionu. Tym razem mimo, że tego dnia nie obradował Sejm RP na sali była tylko jedna posłanka PO Ewa Kołodziej. Zabrakło nawet posła Marka Wójcika zawsze pamiętającego o złożeniu życzeń swoim oponentom politycznym. Nie było ani lidera śląskiej PO Tomasza Tomczykiewicza, ani skarbnika Śląskiej PO Jacka Matusiewicza ani senatora Leszka Piechoty ani nikogo z wiceprzewodniczących śląskiej PO. Marszałka Województwa Adama Matusiewicza usprawiedliwiała odbywająca się tego samego dnia sesja Sejmiku Śląskiego. Przewodniczący rady miasta Katowice Arkadiusz Godlewski a jednocześnie dyrektor „Parku Śląskiego” (dawny WPKiW) miał pilny wyjazd służbowy. Pomijając kwestię szacunku dla znaczącej w PO postaci – nie chcieli być w mediach?

Jerzy Buzek jest znany z krytycznej wypowiedzi o koalicji PO-RAŚ w Sejmiku Śląskim. Zarazem jednak za negatywną opinią oczywiście nie poszły czyny – prof. Buzek nie ma żadnej istotnej funkcji w partii, a po odejściu z funkcji przewodniczącego Parlamentu Europejskiego nie odgrywa już nawet roli banneru wyborczego, którym ochoczo wymachiwała PO. Niemniej nadal stanowi dla sporej części śląskich elit istotny punkt odniesienia. Na sali więcej niż parlamentarzystów partii Tuska było prezydentów, burmistrzów i wójtów w dodatku niekoniecznie z PO.

Abp Wiktor Skworc wspólnie z Wojewodą Śląskim Zygmuntem Łukaszczykiem fundując tablicę upamiętniającą Tragedię Górnośląską 1945 r. w Archikatedrze Chrystusa Króla uniemożliwili RAŚ umieszczenie napisu o „polskich obozach koncentracyjnych”. Arcybiskup nie uległ kampanii mediów lewicowo-liberalnych tradycyjnie mianujących formację Gorzelika monopolistycznym właścicielem wszystkiego co śląskie. Jednak tablica w katedrze pojawi się bez podpisu RAŚ jako fundatorów. Tygodnik „Gość Niedzielny” jest krytykowany przez sympatyków RAŚ za „antyśląskość”.

Liderzy śląskiej PO mają zdecydowanie inny pogląd na sprawę obozów. W liście otwartym do TVN24 krytykującym program poświęcony mniejszościom etnicznym posłowie Tomasz Tomczykiewicz, Danuta Pietraszewska, Marek Plura i Henryk Siedlaczek zaakceptowali winę Polski jako państwa za komunistyczne obozy koncentracyjne:

We wcześniejszym materiale nie wspominano o tradycyjnych wartościach moralnych towarzyszących śląskiej tożsamości, ani też o cierpieniach, jakich Ślązacy doznali ze strony organów państwa polskiego w latach 40-tych ubiegłego wieku. (…) Reasumując podkreślamy raz jeszcze, że treść i forma felietonu o Ślązakach wyemitowanego w programie Czarno na białym przez TVN24 jest obraźliwa i krzywdząca dla blisko milionowej społeczności obywateli Rzeczpospolitej Polskiej, w tym również dla nas osobiście. (…) Jednocześnie apelujemy do odpowiednich instytucji o zajęcie stanowiska w niniejszej sprawie i podjęcie adekwatnych działań. [fragmenty listu otwartego dotyczącego programu TVN24 „Czarno na białym” wyemitowanego 12.04 br.].

Jak widać stawiają bardziej na śląską mniejszość niż na polską większość.

Proślązakowski publicysta Michał Smolorz straszy w „Polska Dziennik Zachodni”, że rzekomo prezydent Bronisław Komorowski spotkał się z wojewodą śląskim, marszałkiem oraz innymi osobami w sprawie "polityki państwa wobec narastających tendencji separatystycznych na Śląsku" oraz "neutralizacji i odsunięcia od bieżącej polityki organizacji ślązakowców" (cytaty z tekstu Michała Smolorza). Według senator PO Marii Pańczyk-Poździej (wywiad dla ostatniego „Gościa Niedzielnego”) nikt z polityków PO nie wspierał ujednolicenia gwary śląskiej w język oraz kreowania nowej narodowości poza posłami Markiem Plurą i Danutą Pietraszewską oraz marszałkiem Adamem Matusiewiczem. Pani senator milczy o stanowisku lidera śląskiej PO Tomasza Tomczykiewicza – wszak marszałek Matusiewicz to jego prawa ręka od czasu pracy jako skarbnik w Pszczynie.

Senator Maria Pańczyk-Poździej jako wieloletnia propagatorka gwary śląskiej i organizator konkursów „Po naszymu” musi doprowadzać RAŚ do szału.

Kodyfikacja śląszczyzny zniszczyłaby różnorodność gwary. Śląskie esperanto byłoby czymś sztucznym

- mówi „Gościowi” rozprawiając się z podstawową tezą ślązakowców. Odmian gwary śląskiej jest co najmniej 13 i według pani senator nie ma możliwości kodyfikacji w odmianę akceptowalną dla większości. Dalej było jeszcze ostrzej. Używanie przez ślązakowców na transparentach i gadżetach napisu „Oberschlesien” pani senator komentuje

Albo jestem Ślązakiem i piszę po śląsku, albo jestem Niemcem. Trzeba się zdecydować. (…) Jak ktoś używa typowo niemieckiego określenia Oberschlesien z gwarą to nie ma nic wspólnego.

Dostaje się twórcom tzw.ślabikorzy czyli działaczom niezarejstrowanego Związku Ludności Narodowości Śląskiej Andrzejowi Roczniokowi i Krzysztofowi Kluczniokowi (b. lider RAŚ):

Przecież na Śląsku zawsze mówiło się elementorz, a nie ślabikorz, nikt nie ślabikował bo ślabikować to znaczy po prostu dukać, byle jak mówić. Albo co to za nauka mowy śląskiej, gdy dzieci śląskie uczy się rachować ein, zwei, drei. To ja dziękuję za naukę takiej śląszczyzny.

Pani senator wyraża swoje znane już od lat poglądy, ale raczej mało ma ku temu okazji w mediach regionalnych – ilość publikacji „Polska Dziennik Zachodni” czy katowickiej „Gazety Wyborczej" na temat kolejnego kichnięcia lidera RAŚ, happeningu czy koloru krawata jest o wiele większa.

Liderzy śląskiej PO wykazali szczególne zaangażowanie w kampanię atakującą Jarosława Kaczyńskiego za wypowiedź o „zakamuflowanej opcji niemieckiej” aż do kompromitującego wniosku do prokuratury. Jerzy Buzek nie brał udziału w tych działaniach, podobnie jak krytykujący RAŚ przed wyborami były poseł Jan Rzymełka. Wojewoda śląski Zygmunt Łukaszczyk objął stanowisko wbrew Tomaszowi Tomczykiewiczowi wspierającego raczej Adama Matusiewicza. Nadal pozostał na stanowisku wicewojewody b.lider Ruchu Obywatelskiego „Polski Śląsk” Piotr Spyra, przeciwnik koalicji z RAŚ.

Okręt flagowy kampanii wyborczej śląskiej PO czyli ustawa o metropolii „Silesia” poległ na poziomie rządu po jednej krytycznej wypowiedzi ministra Michała Boniego. Po wyborach 2011 r. Tomasz Tomczykiewicz utracił funkcję przewodniczącego klubu parlamentarnego PO a na nowym stanowisku wiceministra gospodarki ds. górnictwa ma problem z uzyskaniem kompetencji kadrowych. Premier Donald Tusk nie patrzy z entuzjazmem na koalicjanta zjadającego jego elektorat. Postulowana przez RAŚ ogólnopolska formacja na rzecz autonomicznych regionów w pierwszej kolejności osłabiłaby PO, zagarnęłaby elektorat PO. Niewykluczone, że w centrali partii Tuska w końcu zauważono zagrożenie i fakt, że eksperymentowanie z narodowością śląską to zabawa zapałkami w składzie materiałów wybuchowych. Pytanie czy rozumieją to działacze śląscy PO.