Jest to dosyć zaskakująca decyzja bowiem Polacy i tak czekali na film o św. Escrivie kilka lat. Film zrealizował Rolanda Joffe- twórca takich perełek jak „Misja” czy antykomunistyczne „Pola śmierci”. W kwietniu Joffe był w Krakowie na polskim pokazie "Gdy budzą się demony", który odbył się w ramach festiwalu filmowego Off Plus Camera. Okazuje się, że film został wycofany z dystrybucji. Dystrybutor w rozmowie z portalem wPolityce.pl przekonuje, że chodzi wyłącznie o kwestie biznesowe a nie ideologiczne. To podobno jedyna przyczyna decyzji Monolith Films. Szkoda, że Polacy nie obejrzą porządnego filmu Joffe. Jest to świadectwo wielkiej wiary, która zwycięża przemoc.

 

„W „Gdy budzą się demony" chciałem opowiedzieć o tym, co to znaczy być człowiekiem, czym są miłość i przebaczenie. To także film o podjęciu kluczowego dla naszego życia wyboru. Dawni koledzy z seminarium, Josemaria i Manolo - postać fikcyjna, w chwili wybuchu wojny domowej w 1936 r. stają po dwóch stronach barykady. Escriva opowiada się za pogłębianiem życia duchowego, a Manolo przyłącza się do faszystowskiej Falangi, wybierając politykę, pożądanie i przemoc. Ale według mnie nie można podejmować właściwych wyborów pod presją, nie będąc wolnym”-

 

mówił w wywiadzie dla „Uważam Rze” reżyser filmu. Polacy jednak będą musieli poczekać na premierę filmu na dvd. W świetle ostatnich barbarzyńskich ataków na Kościół jest to smutna wiadomość. „There be dragons” opowiada o dziennikarzu prowadzącym dochodzenie w sprawie zmarłego właśnie Josemaríi Escrivá de Balaguera, z którym zaprzyjaźniony był jego ojciec, który jako agent armii generała Franco rozbijał od wewnątrz komunistów. Obraz Rolanda Joffe, skupia się nie tylko na przedstawieniu wyważonego obrazu wojny domowej w Hiszpanii z lat 1936-39, ale również kładzie nacisk na ogromną siłę wiary założyciela Opus Dei oraz wielkości Jezusowego przesłania. Ten film naprawdę dotyka serc, nie tylko z powodu pokazania siły przyjaźni czy prawdziwego chrześcijańskiego uniżenia, ale również z uwagi na antykomunistyczny wydźwięk. Widać to dobrze m.in. we wstrząsającej scenie egzekucji księdza czy obrazie brutalnego potraktowania w metrze samego Escrivy, którego z opresji ratuje motorniczy. Scena szyderstwa z duchownego, plucia na niego, szturchania z pewnością spodobałaby się „młodym wykształconym spod krzyża” na Krakowskim Przedmieściu. Na ekranie widać te same „argumenty” i taką samą nienawiść w oczach, którą widzieliśmy na filmie duetu Stankiewicz-Pospieszalski. Ta scena przypomina, że w Hiszpanii również zaczęło się od prostackiego szyderstwa z czarnych….

Wojna domowa w Hiszpanii i rządy Franco są jednym z najbardziej zakłamanych okresów w historii XX wieku. Tę propagandę można porównać chyba tylko z kłamstwami na temat Piusa XII. Wynika to oczywiście nie tylko z mitów wytworzonych przez wielkich światowych artystów takich jak Ernest Hemingway czy Picasso, ale również ignorancji historycznej coraz większej liczby ludzi. W pojęciu większości Amerykanów czy Europejczyków wojna w Hiszpanii w latach 1936-39 jawi się jako starcie postępowych, liberalno-lewicowych sił z faszystami, wspieranymi przez Hitlera. Dziś w ten konflikt wpisuje się bardzo chętnie dzieło Escrivy. Film Joffe z wielkim stopniu odkłamuje czarną legendę zarówno wojny domowej jak i Opus Dei. Niestety wizerunek „Dzieła” będzie wciąż naznaczony absurdalnym „Kodem da Vinci”. Miejmy nadzieję, że dystrybutor wypuści film na dvd. Opus Dei zasługuje na rzetelne opowiedzenie swojej historii. Hollywoodzki film Joffe robi to znakomicie i idealnie niszczy antyklerykalną propagandę, która zagościła również w naszym kraju.

Czyta również:Katolicka mafia? Masoneria z mordercą Albinosem? Dziś mija 20 rocznica beatyfikacji założyciela Opus Dei