Trwa kampania polityczna RAŚ i „kameraden” przeciwko metropolicie górnośląskiemu arcybiskupowi Wiktorowi Skworcowi. Wojewoda Śląski Zygmunt Łukaszczyk zyskał możliwość dania prztyczka ślązakowcom za zapisywanie do RAŚ bez swojej wiedzy. Wykorzystywanie ofiar zbrodni komunizmu na Górnym Śląsku do promocji partyjnej RAŚ zostało poważnie utrudnione.

Jerzy Gorzelik bardzo sprytnie wymyślił marketingowe określenie Tragedia Górnośląska 1945 r. (lub może raczej zaadoptował – ale o tym inny tekst będzie) używając ofiar komunizmu jako instrumentów do budowy nowej tożsamości śląskiej. RAŚ złożył wniosek o umieszczenie przez siebie ufundowanej tablicy w Archikatedrze Chrystusa Króla w Katowicach. Kanclerz Kurii Metropolitalnej potwierdził otrzymanie pisma od RAŚ oraz zwrócił się o przedstawienie projektu tablicy wraz z zamieszczonym na niej napisem.

Według „Ślunskiego Cajtunga” nieoczekiwanie dla RAŚ „Polska Dziennik Zachodni” poinformował 7.05 br., że tablica w katedrze zostanie umieszczona z inicjatywy wojewody w porozumieniu z arcybiskupem. Napis zatwierdziła Rada Ochrony Pamięci Walki i Męczeństwa. I tu zaczyna się problem. Cytuję za „Ślunskim Cajtungiem” i artykułem Joanny Noras:

Tablica, której treść zatwierdzi bardzo antyśląska Rada Ochrony Pamięci Walki i Męczeństwa będzie zapewne mówiła o stalinowskich zbrodniach o wywożeniu Ślązaków i śląskich Niemców uczestniczyło też państwo polskie. Że w 1945-46 roku Polska stworzyła dla Ślązaków obozy koncentracyjne. Tak więc ta tablica opowie polską, a nie śląską historię naszej ziemi. Arcybiskup, który rozegrał sprawę w ten sposób pokazał, że w kwestii Śląska reprezentuje opcję podobną do Jarosława Kaczyńskiego - po prostu Śląsk wrócił do macierzy, Ślązacy są Polakami, a autonomiści to zakamuflowana opcja niemiecka.

Postawa RAŚ nie jest dla mnie zrozumiała. Przecież dla rangi wydarzenia znacznie lepiej, że upamiętnienia ofiar podjął się Wojewoda Śląski jako przedstawiciel rządu RP. Oczywiste, że napis na tablicy zatwierdziła Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Co najważniejsze – arcybiskup Skworc nie atakował ślązakowców a jedynie zaznaczył, że w jego rodzinie nikt się do tzw.narodu śląskiego nie poczuwał. Już w styczniu w wielu kościołach odbyły się modlitwy za ofiary tragedii górnośląskiej. No chyba, że głównym problemem RAŚ jest fakt odebrania im prawa do używania Tragedii Górnośląskiej jako narzędzia politycznego. Kościół katolicki nie zmienił swojej polityki i nie dzieli wiernych według sympatii politycznych.

Antyśląskość jak rozumiem polega na tym, że Rada Ochrony nie zgodziła się na potraktowanie komunistycznego PRL jak państwa polskiego i przerzucenie odpowiedzialności za komunistycznych zbrodniarzy na cały naród polski.

Rywal Jerzego Gorzelika w stopniu śląskości Andrzej Roczniok (lider Związku Ludności Narodowości Śląskiej) skrytykował kampanię RAŚ i publicysty Michała Smolorza przeciwko arcybiskupowi jako włączenie się w tzw.Tydzień Apostazji i podsumował „Bestoz byda za arcybiskupa rzykoł”. To zdecydowanie bardziej śląskie podejście.

Dlaczego ten tekst to bera śląska ? Bo jest o beraniu jak to arcybiskup ślązakowców rzekomo prześladuje. Jednak Ligoń pisał czy zebrał znacznie lepszy bery niż Gorzelik czy Smolorz. Diabeł w bajce niczym z wiersza „Pani Twardowska” Adama Mickiewicza.