Ogłoszone kilka dni temu wyniki badań CBOS dotyczące polityki państwa wobec rodziny wskazują, że większość badanych oczekuje aktywnej polityki prorodzinnej państwa, a obecne działania na rzecz rodzin ocenia się najgorzej od 1996 roku. Aż 51% oceniło ją jako niedostateczną, gdy 9% uznało ją za dobrą. Wyraźne jest też oczekiwanie na politykę rodzinną, która obejmuje wszystkie rodziny, a nie tylko na politykę socjalną nastawioną na wsparcie rodzin w najtrudniejszej sytuacji.

Krytyczna ocena polityki rodzinnej w naszym państwie jest zgodna z danymi, które ukazują, że wydatki naszego państwa na politykę rodzinną, stawiają nas na końcu wśród krajów Unii Europejskiej. Mamy też najwyższy odsetek dzieci żyjących w ubóstwie. Na przykład rodzina z trojgiem dzieci do 5 lat, mająca na utrzymanie do 2520 złotych, otrzyma łącznie zasiłki rodzinne i dodatek z tytułu wielodzietności w kwocie 294 złote. To zawstydzająco skromne wsparcie. Władze nie przykładają do tego wagi, czego przykładem jest propozycja podwyższenia jesienią br. zasiłków rodzinnych, po wielu latach ich zamrożenia, z 68 do 77 zł. (na dziecko do 5 lat), a więc o 9 złotych!

Z badań wynika, że szczególnie wysoko stawiany jest dostęp do usług rodzinnych typu przedszkola czy zapewnienie pracy kobietom, które urodziły dziecko.

Pytania badawcze nie dotyczyły wszystkich ważnych rozwiązań polityki rodzinnej, a warto wspomnieć, że z innych badań wynika, iż szczególnie oczekiwanym rozwiązaniem są płatne urlopy wychowawcze. Kiedyś takie były (pojawiły się w wyniku porozumień sierpniowych), teraz mamy tylko 400 złotowy zasiłek wychowawczy dla najuboższych, z dochodem poniżej 504 złote na członka rodziny. Brak tego rozwiązania tworzy trudną dla rodzin sytuację. Po urodzeniu dziecka, którym matka chciałaby się opiekować dłużej niż na to pozwala urlop macierzyński, może przejść na bezpłatny urlop wychowawczy. Rodzina się zwiększa, a jej dochody maleją radykalnie.

Trzeba też pamiętać, że nie wszystkie rozwiązania polityki rodzinnej są kosztowne. Na przykład wprowadzenie obligatoryjnych mediacji w sprawach o rozwód i separację nic nie kosztowałoby budżetu państwa, a z pewnością wpłynęłoby na zmniejszenie liczby rozwodów. Szkoda, że nie idziemy w tym kierunku i nie robimy wszystkiego, by dzieci były wychowywane przez oboje rodziców.

Zamiast działań na rzecz stabilności rodzin coraz bardziej faworyzuje się samotne wychowywanie dzieci, choć sytuacja materialna takich rodzin jest lepsza niż pełnych rodzin wielodzietnych. Zapewnia się im możliwość wspólnego rozliczania podatków z dzieckiem, korzystniejsze rozwiązania kredytu Rodzina na Swoim, pierwszeństwo w przyjęciu do przedszkola czy żłobka itd. Już niemal 2 miliony dzieci wychowywanych jest przez samotnych rodziców. Mówi się o wprowadzeniu związków partnerskich jako alternatywy dla małżeństwa, co wpłynęłoby na dalsze osłabienie tej podstawowej wspólnoty.

Moim zdaniem do najpilniejszych zadań z punktu widzenia potrzeb rodzin, należy przeciwdziałanie bezrobociu oraz ubóstwu, szczególnie rodzin wielodzietnych, które są w najtrudniejszej sytuacji bytowej. W warunkach skrajnego ubóstwa w 2010 roku żyło 4,2% małżeństw z 2 dzieci i aż 24% z 4 i więcej dzieci na utrzymaniu!

Badania świadczą o tym, że większość dorosłych obywateli jest za tym, by rodzina była w centrum zainteresowania państwa. Efektem powinny być programy i działania autentycznie wspierające rodzinę, szanujące jej prawa i autonomię. Samo mówienie o rodzinie nie wystarczy.