Piotr Bączek dla wPolityce.pl: Czy ktoś szykuje prowokację na Euro2012? Powtórka z „Dworca Wschodniego”?

Hotel Bristol, Fot. Wikipedia.pl
Hotel Bristol, Fot. Wikipedia.pl

Kilkanaście dni temu w „Naszym Dzienniku” (z 4.05.2012 r.) komentując przygotowania służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo podczas turnieju Euro 2012, napisałem:

Nie można również wykluczyć, że może dojść do prób prowokacji i wywołania zamieszek, jak ostatnio 11 listopada 2011 r., celem skompromitowania Polski na arenie międzynarodowej.

Pisząc te słowa, nie zdawałem sobie sprawy z tego, że życie, a raczej rząd Tuska, tak szybko dopisze ciąg dalszy do tych słów. I nie tylko z powodu, że czerwcowy kalendarz jest bardzo wymowny: 

  • 8 czerwca oficjalnie rozpoczynają się mistrzostwa Euro2012,
  • 10 czerwca na Krakowskim Przedmieściu odbędą się uroczystości rocznicy Tragedii Smoleńskiej,
  • 12 czerwca rozegrany mecz Polska - Rosja.

Otóż, bardziej bulwersująca jest inna informacja. Wczorajsza „GW” (z 16.05.2012 r.) doniosła, że piłkarska reprezentacja Rosji będzie mieszkała… w warszawskim hotelu „Bristol”. Osobom nieznającym Warszawy warto wyjaśnić, że hotel „Bristol” sąsiaduje z Pałacem Prezydenckim i miejscem tradycyjnych spotkań w rocznicę Tragedii Smoleńskiej. W tym właśnie kontekście „GW” przytoczyła nawet słowa ministra Jacka Cichockiego, szefa MSW:

[Rosjanie] Nie konsultowali się z nami, ale już wiedzą, że to może być problem. (…) To jest wyzwanie dla służb, choć zaznaczam, że Rosjanie sami wybrali ten hotel, nie pytając nas o zdanie. Teraz strona rosyjska już zdaje sobie sprawę z możliwych trudności - mówił wczoraj min. Cichocki, przedstawiając stan bezpieczeństwa przed turniejem.

Podpowiedzieliśmy im pewne rozwiązania, ale nie będę mówił o szczegółach - stwierdził. Dodał, że ''problem w tym, że wynajęli tylko pół hotelu''. Czyli Bristolu nie będzie można zamknąć dla osób z zewnątrz.”

Nie trzeba być ministrem, żeby stwierdzić, iż takie sąsiedztwo stanowi swoistą mieszankę wybuchową i stanowi potencjalne zagrożenie dla porządku publicznego podczas Euro2012. W związku z tym taką sytuację należało uwzględnić w opracowywanych planach zabezpieczenia mistrzostw.

Dlatego tłumaczenie min. Cichockiego, że była to decyzja Rosjan, którzy nie zdawali sobie sprawy z „możliwych trudności” jest zatrważające. Taka podstawowa luka oznacza, że braków planistycznych MSW może być więcej.

Jednocześnie szef polskich służb specjalnych i mundurowych przysłowiowo „umywa ręce”, sugerując, że miejscem zakwaterowania Rosjan został zaskoczony, ponieważ… nie pytali „nas o zdanie”. W ten sposób próbuje sygnalizować, że polskie MSW nie miało wpływu na tę lokalizację. Natomiast zmartwieniem ministra jest to, że Rosjanie nie wynajęli całego hotelu!

Od ponad dwóch lat Krakowskim Przedmieściem legalnie przechodzi „marsz smoleński”. Nie jest żadną tajemnicą, że z powodu skandalicznej postawy MAK, rosyjskich prokuratorów i innych instytucji, demonstranci nie są przepełnieni miłością do naszego sąsiada. Demonstracje były opisywane również w mediach rosyjskich. Dlatego trudno sobie wyobrazić, że pracownicy rosyjskiej ambasady w Warszawie nie wskazali odpowiednim instytucjom w Moskwie (np. rządowym, ale też organizacjom piłkarskim, sportowym) tych okoliczności i konsekwencji wynikających z możliwych zagrożeń.

Trudno sobie również wyobrazić, że polscy organizatorzy nie byli informowani o miejscu zakwaterowania rosyjskich piłkarzy. Tłumaczenie min. Cichockiego – „Nie konsultowali się z nami”, który przecież jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo podczas Euro2012, kompromituje rządowych organizatorów mistrzostw.

Jednak nawet, gdyby Rosjanie nie przekazali polskiej stronie informacji o miejscu zakwaterowania swoich piłkarzy, jak szef polskich służb specjalnych i mundurowych może tłumaczyć się w ten sposób? Jest przecież konstytucyjnym ministrem odpowiedzialnym za sektor administracji rządowej, której podstawowym zadaniem jest m.in. uzyskanie takiej wiedzy, by potem móc skutecznie zapobiec takim konfliktowym sytuacjom!

Zastanawiające jest również kolejne stwierdzenie „GW”:

Według naszych źródeł w MSW polskie służby są przekonane, że demonstranci, którzy o katastrofę z 10 kwietnia 2010 r. oskarżają Rosję, na pewno skorzystają z okazji, by wykrzyczeć swoje poglądy pod oknami hotelu. - Ale zakładamy też gorsze scenariusze, jakieś zaczepki, rzucanie jajkami. To z kolei może się skończyć zarzutami ze strony Rosji, że nie zapewniliśmy ich piłkarzom odpowiednich warunków - twierdzi nasz informator.

Z artykułu wynika, że kierownictwo MSW przez kilkanaście miesięcy nie potrafiło – według „GW” – ustalić, gdzie będzie zakwaterowana rosyjska ekipa a obecnie to samo MSW natychmiast ustaliło, że „demonstracja smoleńska” będzie miała konfrontacyjny charakter i może zakończyć się antyrosyjskimi zamieszkami. Interesująca jest również wyrażona w „GW” sugestia siłowego przebiegu demonstracji, w sytuacji, gdy organizatorzy „smoleńskiego marszu” nie posiadali wiedzy o pobycie Rosjan w hotelu „Bristol” i zostali postawieni przed faktem dokonanym. Według „GW” polskie MSW zakłada obecnie „gorsze scenariusze, jakieś zaczepki, rzucanie jajkami”. Dlaczego więc rząd, MSW, organizatorzy dopuścili do takiej lokalizacji?

W tym kontekście warto przypomnieć sytuację z Dworca Wschodniego z końca października 1994 r. Tuż przed wizytą w Polsce rosyjskiego premiera Wiktora Czernomyrdina w Polsce rosyjscy turyści pobili się z polską policją. Najpierw gangsterzy napadli na stojący na bocznicy Dworca Wschodniego w Warszawie rosyjski pociąg relacji Moskwa-Bruksela, a potem doszło do bójki między Rosjanami, a polskimi policjantami. Rosjan pobito, według ich relacji wyzywano od „ruskich świń”. Po latach polskie tabloidy wskazywały, że jeden z rosyjskich gangsterów, który ściągał wtedy haracze miał powiązania z handlarzami ropą, służbami specjalnymi i wszedł do kierownictwa struktur mafijnych w Polsce.

Ten zapomniany incydent przypomniał ostatnio Marian Zacharski, wówczas doradca szefa UOP w książce „Rosyjska ruletka”:

Bogu ducha winni pasażerowie zostają obrabowani. Wzywają pomocy. Komisariat policji na Dworcu Wschodnim, zawiadomiony o rabunkach, nie podejmuje należytych czynności. Nie zabezpieczył nietykalności obcych obywateli, znajdujących się w tranzycie przez Rzeczpospolitą. (…) Wybucha skandal dyplomatyczny" (M. Zacharski, „Rosyjska ruletka”, s. 130).

Wydarzenia na Dworcu Wschodnim bardzo szybko nagłośniono w rosyjskich mediach, odwołano wizytę premiera Czernomyrdina. Jednocześnie inicjatywę przejęli przedstawiciele służb specjalnych Rosji i Polski. Zacharski pośredniczył w kontaktach z Rosjanami. Bardzo szybko do Rosji uda się delegacja UOP i MSW, oficjalnie by nawiązać współpracę w zakresie „zwalczania mafii”.

Rok później wybuchła tzw. „afera Olina”, w której min. Andrzej Milczanowski oskarżył premiera Józefa Oleksego o współpracę z sowieckimi i rosyjskimi służbami specjalnymi. W trakcie zebranych materiałów funkcjonariusze UOP, w tym Marian Zacharki, nagrali spotkanie z Władimirem Ałganowem, z rosyjskim szpiegiem. W czasie tej rozmowy pojawił się również wątek pobicia na Dworcu Wschodnim:

Oficer UOP: (…) Mówisz o współpracy między służbami, o polityce. A Dworzec Wschodni to co? To była nasza wina?

Ałganow: Waszej winy absolutnie tutaj nie ma.

Oficer UOP: No właśnie. To wy zaczęliście wojnę.

Ałganow: To jest głupota. Waszej winy tam nie było.

Fragment stenogramu rozmowy na Majorce z 30 lipca 1995 r. w godzinach 1.15 – 7.15

Dopiero później media ujawniły, że sprawa pobicia na Dworcu Wschodnim była wyreżyserowaną manipulacją. Dzięki tej grze premier Rosji uniknął wizyty w Polsce i mógł przedstawiać się jako obrońca ciemiężonych przez „polskich panów” rodaków. Osiągnięto również efekt kompromitacji polskich instytucji, zaś służby specjalne obu państw zaproponowały „honorowe” rozwiązanie skandalu.

Te zapomniane zdarzenia z połowy lat 90. warto przypomnieć w kontekście informacji „GW”, że to właśnie demonstranci z 10 czerwca 2012 r. będą dążyli do antyrosyjskiej zadymy, co w konsekwencji może zakończyć się oskarżeniami ze strony Rosji, że Polska nie zapewniła bezpieczeństwa ich ekipie.

Tylko ten wywód można rozwinąć dalej – czy komuś zależy, aby organizatorzy marszu zostali oskarżeni o wywołanie burd podczas Euro2012; dlaczego polskie MSW bezradnie „umywa ręce”; czy ktoś – wyrażając zgodę na zakwaterowanie Rosjan w pobliżu comiesięcznych spotkań smoleńskich – chce znowu skompromitować polskie środowiska patriotyczne?

PIOTR BĄCZEK

Autor

e-prenumerata tygodnika Sieci 50% taniej + 3 audiobooki w prezencie! e-prenumerata tygodnika Sieci 50% taniej + 3 audiobooki w prezencie! e-prenumerata tygodnika Sieci 50% taniej + 3 audiobooki w prezencie!

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...